Bez min na skwerach

Masz psa, to po nim sprzątaj! Na terenie karczewskich Ługów niedługo pojawią się tabliczki informujące o karach grożących za niesprzątnięcie po czworonożnym pupilu. To odpowiedź na apele mieszkańców osiedla, którzy domagają się utrzymania porządku na terenach zielonych.
Problem psich odchodów zalegających na ogólnodostępnych  chodnikach i skwerach istnieje na Ługach od wielu lat
Problem psich odchodów zalegających na ogólnodostępnych chodnikach i skwerach istnieje na Ługach od wielu lat

Na osiedlu Ługi mieszka kilka tysięcy osób. Są wśród nich miłośnicy psów, rodzice małych dzieci, które potrzebują przestrzeni do zabawy, emeryci lubiący spacerować i pielęgnować zieleń wokół bloków. Problem pojawia się wtedy, gdy potrzeby poszczególnych grup ze sobą kolidują. Taką drażliwą kwestią są psie odchody zalegające na osiedlowych trawnikach.

Slalom między kupami

– To jest nie do pomyślenia, że właściciele psów mają ograniczoną wyobraźnię! Nie przyjdzie im do głowy, że na tym samym kawałku zieleni, z którego korzysta pies, bawią się dzieci. To koszmar, że trzeba ciągle uważać, żeby nie wdepnąć w psią kupę, bo właścicielowi, który nigdy nie pozwoliłby, żeby pies załatwił się w domu czy na klatce schodowej, nie chciało się sprzątnąć odchodów z ogólnodostępnego terenu – mówi pani Katarzyna, mama dwójki dzieci.

Jej pociechy już nie bawią się na skwerach, bo jak mówi kobieta, slalom między kupami to żadna zabawa.

– Problem psich odchodów zalegających na ogólnodostępnych trawnikach i skwerach istnieje na Ługach od wielu lat. Na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy mieszkańcy wielokrotnie prosili o interwencję w tej sprawie. Skarżą się zwłaszcza rodzice małych dzieci, które najczęściej korzystają z trawników – przyznaje Michał Rudzki, radny z osiedla. – Niestety to zjawisko jest w większym stopniu zauważalne na terenie Ługów, bo mieszkańcy osiedla nie wypuszczają psów na prywatne podwórka, tylko muszą wyprowadzać je na tereny publiczne. Oczywiście wiem, że problem stwarzają sami mieszkańcy, ale uważam, że zarówno Otwocka Spółdzielnia Mieszkaniowa, jak i gmina przejawiają zbyt małą aktywność w walce z tym patologicznym zjawiskiem. I chociaż na co dzień mieszkańcy próbują wzajemnie się dyscyplinować, prosząc właścicieli psów, by sprzątali po swoich pupilach, trafiają tylko na mur niechęci, niezrozumienia albo obojętności – dodaje Rudzki.

Tabliczki i woreczki
Radny problemem starał się zainteresować burmistrza Karczewa. „Zgodnie z art. 7 ust. 1 pkt 12 i 14 ustawy o samorządzie gminnym do zadań własnych gminy należy troska o zieleń gminną, a także o porządek publiczny, a tereny, o których mowa, są terenami przeznaczonymi do użytku publicznego zgodnie z art. 144 § 1 Kodeksu wykroczeń, a więc korzystać z nich mogą wszyscy mieszkańcy gminy Karczew. Gmina powinna również troszczyć się o te tereny. Fakt, że są to tereny publiczne, sprawia, że policja może również egzekwować prawo w postaci mandatów” – napisał Michał Rudzki we wniosku do burmistrza. Próbował też nakłonić karczewską radę miejską do podjęcia kilku działań profilaktyczno-praktycznych, które przypomniałyby właścicielom psów o grożących im karach za nieprzestrzeganie zaleceń.

Radny proponuje, żeby na skwerach ustawić tabliczki informujące o konieczności sprzątania psich odchodów i konsekwencjach prawnych wynikających z niesprzątania po swoich zwierzętach (mandat w wysokości nawet 500 zł). Jego zdaniem lokalne władze powinny też przeprowadzić szeroko zakrojoną akcję informacyjną dotyczącą obowiązków właścicieli psów. Należy także zakupić i zainstalować na śmietnikach podajniki do woreczków na psie odchody. Te działania miałaby finansowo wesprzeć OSM, dokładając się do zakupu śmietników na terenie osiedla.

Sprzątając, nie robią łaski
Karczewscy radni nie do końca dali się przekonać o konieczności podjęcia wszystkich tych działań. Prawdopodobnie wyszli z założenia, że pierwszym krokiem powinny być edukacja właścicieli psów i uświadamianie im, że po pupilu warto posprzątać dla wspólnego dobra. Większą rolę i odpowiedzialność radni widzieliby także po stronie OSM, która powinna bardziej zaangażować się w utrzymanie porządku, ustawiając np. na swoich terenach odpowiednie tabliczki. Radni uważają także, że akcja powinna dotyczyć całego Karczewa, a nie tylko jednego osiedla. Ostatecznie udało się przekonać ich do poparcia idei działań informacyjno-edukacyjnych oraz zaku- pu tabliczek, które będą umieszczone na karczewskich skwerach.
– Informacja jest najważniejsza – podkreśla radny Rudzki. – Właściciele psów muszą przyjąć do wiadomości, że nie robią łaski, sprzątając po swoim psie.

W Józefowie psom wstęp wzbroniony

O działaniach edukacyjno-informacyjnych mówi Magdalena Janczewska, rzecznik urzędu miasta w Józefowie, gdzie na Skwerze im. św. Jana Pawła II umieszczono tabliczki zakazujące wyprowadzania psów.

– W Józefowie problem psich odchodów właściwie nie istnieje, bo wielu właścicieli ma swoje podwórka. Zgłoszenia w tej sprawie docierają do straży miejskiej z zamkniętych osiedli, gdzie mieszkańcy skarżą się na brak empatii ze strony właścicieli zanieczyszczających przestrzeń czworonogów. My uważamy, że najważniejsze są edukacja, przypominanie i informowanie o tym, jakie są prawa i obowiązki właścicieli psów i że tego typu zachowania są nieakceptowane. A po psie po prostu trzeba sprzątnąć.

  • robi says:

    no pojawią sie i co z tego, na ługach jest pewna pani która codziennie odwiedza śmietniki z watachą psów, nie Pan radny spróbuje jej powiedzieć aby sprzątała, chciałbym to zobaczyć

One thought on “Bez min na skwerach”

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

REKLAMA

REKLAMA