Kaczka z truskawkami

W niedzielę, 5 czerwca nad centrum Józefowa unosiły się smakowite zapachy. Od rana trwało tam wielkie gotowanie, czyli „Sąsiedzkie śniadanie”, które było finałem VIII Festiwalu Otwarte Ogrody.

Klimatyczne, artystyczne i pełne inspiracji ogrody józefowian odwiedzamy co roku już od ośmiu lat. W tym czasie festiwal przeszedł ewolucję. Niektórzy z uczestników odeszli, jednak przybyli następni, w pewnych ogrodach wciąż dzieje się coś nowego, inne pozostają niezmienne, co można traktować jako zaletę lub wadę, zależnie od miejsca i naszych gustów. Zmieniają się też goście.

– Staramy się monitorować to, co dzieje się w poszczególnych ogrodach, i zauważyliśmy, że coraz częściej odwiedzają je nowi ludzie, także spoza Józefowa i najbliższej okolicy. Być może tutejszym mieszkańcom ogrody już się opatrzyły, za to goście z Warszawy czy okolicznych miast chętnie korzystają z okazji, by poznać Józefów od bardziej intymnej strony – relacjonuje Agnieszka Rogalska-Jung z Miejskiego Ośrodka Kultury w Józefowie. Po raz drugi festiwal odbył się w nieco zmienionej formule, z dużym finałem na skwerze w centrum miasta. Motywem przewodnim ponownie były sąsiedzkie klimaty. W tym roku smakowite, ponieważ hasło brzmiało „Sąsiedzkie śniadanie” i na pierwszym miejscu były kulinaria.

– Chcemy przekonywać ludzi do dobrej, zdrowej kuchni, w której najważniejsza jest jakość produktów. Warto znaleźć chwilę na wartościowy posiłek, co nie jest wcale takie trudne, wystarczy odrobina wiedzy i chęci – opowiada Tomek Podlasiewski, założyciel stowarzyszenia Slow Food Youth Warszawa, pomysłodawca wydarzenia.

Na jego zaproszenie pokaz gotowania przeprowadził Kuba Korczak serwujący pieczoną kacz-kę z sosem truskawkowym (zapewne upraszczam i profesjonalny opis jest bogatszy w ozdobniki) – wszystkie porcje rozeszły się w oka mgnieniu. Oryginalne frykasy przygotowywała też młodzież z kulinarnego koła zainteresowań w Gimnazjum i Liceum im. św. Tomasza z Akwinu. Ich chłodnik zachwycał smakiem, a lemoniada ze świeżym ogórkiem zaskakiwała orzeźwiającą lekkością. Każdy chętny mógł się też napić kranówki wprost z miejskiego wodociągu, nawet w wersji gazowanej! Były też warsztaty kulinarne i plastyczne, naukowy kącik Nadwiślańskiego Uniwersytetu Dziecięcego i kiermasz książek. A przede wszystkim panowała urokliwa, piknikowa atmosfera, od rana do wieczora, kiedy to zagrała Świdermajer Orkiestra.

– Znów się udało! – podsumowuje z uśmiechem Agnieszka Rogalska-Jung. – Szczególnie cieszy mnie zaangażowanie młodych ludzi, między innymi wspaniałych wolontariuszy z uczniowskiego klubu „Serce dla serca” z Gimnazjum nr 1, którzy włączyli się w organizację imprezy. Są chętni do pracy i pomocy, mają pomysły, angażują się w nasze działania. Cieszę się, że będzie komu przekazać kiedyś pałeczkę – dodaje.

REKLAMA

REKLAMA