Jubileusz z pompą

Czas szybko mija. Vulcan Wólka Mlądzka niedawno hucznie obchodził 30. urodziny. To było święto klubu i wszystkich mieszkańców Wólki Mlądzkiej, bo Vulcan i lokalna społeczność stanowią nierozerwalną całość. Jubileuszowe obchody uświetniła obecność legendarnych piłkarzy Legii Warszawa.

Uroczystości jubileuszowe zaczęły się od mszy świętej w kościele św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny w Wólce Mlądzkiej. Potem czerwono-czarna pielgrzymka piłkarzy oraz fanów Vulcanu ruszyła na stadion przy ulicy Wspaniałej, gdzie nastąpiło wręczenie i poświecenie klubowego sztandaru oraz wbijanie pamiątkowych gwoździ. Tego zaszczytu dostąpiły najważniejsze osoby w historii klubu z Wólki Mlądzkiej, a także jego przyjaciele. Swoje gwoździe otrzymały również inne zespoły z powiatu otwockiego, ale, co przykre, tylko trzy z nich – OKS Otwock, Mazur Karczew oraz Bór Regut – wysłały swoich delegatów na tę uroczystość.

W trakcie oficjalnych obchodów 30-lecia klubu nadano wyróżnionym osobom odznaczenia Mazowieckiego Związku Piłki Nożnej wręczane przez jego przedstawiciela Józefa Macniewa. Przyznano też najważniejsze laury miasta Otwocka, które osobiście wręczał prezydent Zbigniew Szczepaniak, oraz medale klubowe, nadawane przez działaczy klubu znad Świdra wraz z prezesem Dariuszem Kurkiem.

 – Moja przygoda z Vulcanem trwa z przerwami od ponad 20 lat. Zaczynałem ją w 1996 roku, kiedy obecny skarbnik klubu Karol Mucha miał 16 lat – mówi prezes Kurek. – Do klubu wróciłem kilka lat temu, gdy mój syn Michał zajął się trenowaniem zespołu seniorów. Przez ten czas udało się zainstalować oświetlenie, które pozwoliło organizować treningi w późniejszych porach, a także poprawić stan murawy. Klub zaczął funkcjonować profesjonalnie. Powoli udało nam się doprowadzić go do takiego stanu, jaki jest teraz. Na tak niewielką miejscowość jak Wólka Mlądzka funkcjonuje on optymalnie zarówno pod względem infrastruktury, jak i od strony sportowej – bo mamy przecież dwie drużyny seniorskie oraz cztery grupy młodzieżowe – kontynuuje prezes Vulcanu.

– Mówiąc o działalności klubu, nie można zapominać o wkładzie miejscowej społeczności, która – często charytatywnie – wspomaga jego funkcjonowanie – dodaje Kurek.

Gwoździem programu miał być pokazowy mecz pomiędzy seniorami Vulcanu Wólka Mlądzka a Legią Champions Warszawa. Zaplanowany na godz. 16 pojedynek rozpoczął się z blisko 45-minutowym opóźnieniem, choć obie ekipy oraz chłopcy, którzy mieli wyprowadzić jedenastki na boisko, byli już gotowi do gry. Obfite opady deszczu z gradem, które sprawiły, że główne boisko Vulcanu w kilka minut znalazło się pod wodą uniemożliwiły rozegranie meczu.

Aby nie psuć jubileuszu, obie drużyny zgodziły się rozegrać spotkanie na orliku. Leszek Pisz, Jerzy Podbrożny, Maciej Szczęsny czy Grzegorz Szamotulski pokazali, że mimo upływu lat wciąż potrafią grać w piłkę. Mecz co prawda zakończył się remisem (6:6), ale w karnych o jedno trafienie lepsi okazali się goście. – Pogoda niestety spłatała nam figla i nie mogliśmy wybiec na duże boisko. Na szczęście do dyspozycji był orlik i tam udało się zagrać – powiedział po meczu Leszek Pisz. – Lata lecą, ale jeśli chodzi o formę, to niekoniecznie bym się zgodził, że została. Trochę do tego, co było kiedyś, brakuje, ale nie ma powodu do narzekania. Mam nadzieję, że swoją grą pomogliśmy uczcić jubileusz klubu. Dla nas to na pewno będzie kolejne miłe wspomnienie, bo atmosfera jest tu naprawdę wspaniała – dodaje były kapitan Legii.

– Kiedy Legia z tymi piłkarzami w składzie grała w Lidze Mistrzów, miałem chyba rok, więc tamte emocje nie były moim udziałem. Te mecze można jednak obejrzeć w telewizji czy w internecie i zobaczyć, jak radziła sobie Legia. Dla nas to duży zaszczyt gościć u siebie tych – co by nie mówić – legendarnych piłkarzy. Można zrobić sobie z nimi zdjęcie, pogadać, przybić piątkę – mówi bramkarz i wychowanek Vulcanu Arkadiusz Kałowski.

– Takie rzeczy, jakie wyczynia z piłką Leszek Pisz, można tylko podziwiać i oklaskiwać. Niby lata lecą, ale widać, że nie zapomnieli, jak się gra w piłkę. Szkoda, że nie udało nam się zagrać na dużym boisku, bo wtedy pewnie mogliby pokazać jeszcze większy wachlarz swoich umiejętności – dodaje.
Na zakończenie oficjalnego świętowania wystąpił zespół Dimer, ale urodziny klubu świętowano do białego rana.

Podobny artykuł

Rugby na wózkach

REKLAMA

REKLAMA