Franek do odstrzału!

Otwockie koło łowieckie zapowiada, że podejmie próbę odstrzału interwencyjnego dzików, które panoszą się na Ługach, wzbudzając strach u mieszkańców osiedla. Myśliwi podejmą próbę, bo dziki trzeba zwabić na tereny niezabudowane. Podobna decyzja dotyczyć ma także Otwocka, Józefowa i Wiązowny.
fot. Michał Nowicki

fot. Michał Nowicki

Dziki chodzą po Ługach wytyczonymi ścieżkami – relacjonuje mieszkaniec osiedla, karczewski radny Michał Rudzki. – Stała trasa Franka, najczęściej widywanego dzika, którego ochrzcili tak mieszkańcy, wiedzie szlakiem śmietników. Sam widziałem, jak zwierzę na dwóch łapach otwierało sobie wejście do śmietnika – zapewnia Rudzki.

Dzik pieszczotliwie zwany Frankiem dla jednych jest może i sympatycznym, nieszkodliwym, prawie oswojonym zwierzęciem, ale w innych budzi przerażenie. – Codziennie dzwonią mieszkańcy, dostaję też nagrane telefonem filmy, na których widać grasujące na Ługach dziki. Ludzie się ich boją, skarżą się, że nie mogą spokojnie odprowadzić dzieci do przedszkola. Trzeba spróbować rozwiązać ten problem – uważa radny.

Podobnego zdania jest radna Małgorzata Spirowska. – Ja również dostaję podobne sygnały np. od pracowników karczewskich zakładów drobiowych, którzy idąc do pracy, spotykają na swojej drodze dziki. Rozumiem, że gdy o piątej rano młoda kobieta spotyka wychodzącego z krzaków dzika, ma prawo odczuwać strach i powinniśmy coś z tym zrobić – uważa radna. Tylko jak skutecznie rozwiązać dziki problem, skoro zwierzę nie zna granic lasów, miast, obwodów, a jego populacja wciąż rośnie?

Nie karm dzika
Dzik to nie jest głupie zwierzę, przychodzi do miasta, spaceruje ustaloną ścieżką, bo wie, że znajdzie na niej coś do jedzenia – mówi Łukasz Szczepański, łowczy z Koła Łowieckiego nr 1 w Otwocku. – Zwierzyna, która mieszka w mieście, ma stałe miejsca zalegania, np. nad Świdrem w rejonie ulicy Wierzbowej. To jest już zupełnie inny typ dzika. Zwierzę, na które polujemy w lasach, jest czujne i unika człowieka. A tu mamy do czynienia ze zwierzętami miejskimi, które przestały bać się ludzi. To jest podobna sytuacja jak w Krynicy Morskiej, gdzie dziki oswoiły się, chodziły po plaży i zabierały ludziom drożdżówki. Dziki przyciągają do miast ogromne ilości śmieci spożywczych. Zwierzęta nauczyły się, że na Ługach są takie miejsca, gdzie jest pokarm, i będą tam przychodziły, dopóki pożywienie tam będzie – uważa łowczy.

Właśnie dlatego zdaniem łowczego bardzo trudno jest raz na zawsze rozwiązać problem dzików. Mogą w tym trochę pomóc ulotki informacyjne i apele do mieszkańców, żeby nie rozkładali żywności i nie wyrzucali chleba dla ptaków, bo to wszystko stanowi pokarm dla dzików. Jednak Otwocka Spółdzielnia Mieszkaniowa takie akcje informacyjne prowadzi, ale jak się okazuje, jest to działanie całkowicie nieskuteczne.

Martwy przepis
Artykuł 45 ustawy Prawo Łowieckie stanowi, że w przypadku szczególnego zagrożenia dla  prawidłowego funkcjonowania obiektów produkcyjnych i użyteczności publicznej ze strony dzikich zwierząt starosta w porozumieniu z Polskim Związkiem Łowieckim może wydać decyzję o odłowie lub odstrzale. Niestety w praktyce jest to przepis martwy, bo brakuje odłowni, a do odstrzału na terenach zabudowanych łowczych posiadających broń myśliwską trudno przekonać.

– Nie widzę możliwości odstrzału interwencyjnego na Ługach, gdzie mieszka kilka tysięcy osób – przyznaje Łukasz Szczepański. – Możemy odstrzelić zwierzę w miejscu, gdzie jest to bezpieczne. Większym zagrożeniem może być oddany strzał niż to, że dziki chodzą po osiedlu, bo nikomu krzywdy nie zrobiły i pewnie nie zrobią. Nasz lęk wynika z zakodowanego w głowie od dzieciństwa stereotypu: dzik jest dziki i zły. A prawda jest taka, że on zawsze od człowieka odejdzie – przekonuje łowczy.

Podobnie uważa Grzegorz Leszczyński, przewodniczący komisji ds. rolnictwa i leśnictwa rady miejskiej w Karczewie, sam także myśliwy. – Wystrzelona kula nie leci kilkadziesiąt metrów, tylko znacznie dalej, myśliwy za nią odpowiada. Jeżeli na terenie zabudowanym kula nie trafi tam, gdzie powinna, tylko odbije się rykoszetem, nieszczęście gotowe. Obawy są uzasadnione – przyznaje.

Starosta otwocki w ostatnich latach wydawał decyzje o odstrzale redukcyjnym dzików na terenach miast, ale ich wykonanie sprowadzało się do odstrzału kilku sztuk zwierząt (ok. 10). Starosta jedynie wydaje decyzję i zwraca się do koła łowieckiego o jej wykonanie, ale nie może tego żadnemu łowczemu nakazać. – Jeśli będzie taka decyzja, możemy próbować odstrzelić dziki. Próbować, bo to jest cały czas polowanie. Nie gwarantujemy, że się powiedzie, i przede wszystkim nie gwarantujemy, że zlikwidujemy problem dzików na Ługach, bo niekoniecznie to właśnie Franek przyjdzie znęcony karmą – mówi łowczy  Szczepański.

Zastrzelą 20 dzików
– Wydaliśmy kilka decyzji o odstrzale redukcyjnym – potwierdza Magdalena Żurawska, dyrektor wydziału ochrony środowiska starostwa powiatowego
w Otwocku. – Za każdym razem pozwolenie trzeba uzgodnić z Polskim Związkiem Łowieckim. Do niedawna nie było z tym problemu. PZŁ opiniował decyzje pozytywnie bez względu na podaną liczbę dzików do odstrzału.

W maju dwie decyzje – dla Józefowa i Wiązowny – zostały zaopiniowane negatywnie, a wnioskodawcy muszą je uzupełnić o informacje, jakim obiektom produkcyjnym i użyteczności publicznej zagrażają dziki i skąd się wzięła podana w decyzjach liczba kilkudziesięciu sztuk. PZŁ powiedział „stop”, bo prawdopodobnie zdał sobie sprawę, że dajemy pozwolenie na odstrzał wszystkich sztuk dzików zgłoszonych przez gminy, a te liczby są określone chyba jednak na wyrost – mówi dyrektor Żurawska.

Urząd gminy w Karczewie także został przez starostę wezwany do uzupełnienia informacji niezbędnych do wydania decyzji o odstrzale. Karczew miał wskazać miejsce odstrzału zwierząt, uwzględniając zagrożenia, jakie one powodują. Ponadto musiał określić, jakiemu obiektowi zagrażają, podać liczbę zwierząt oraz podmiot bądź konkretne osoby, które dokonają odstrzału. Dzięki współpracy z otwockimi kołami łowieckimi udało się te dane uzupełnić, a tym samym zdecydować o odstrzale 20 dzików. 10 ma odstrzelić Koło Łowieckie nr 1, a pozostałe 10 – Koło Łowieckie ze Świerku.

– Do końca roku gospodarczego, czyli do 31 marca 2017 r., postaramy się wyprowadzić dziki z Ługów w okolice trzcinowisk za otwocką oczyszczalnią ścieków, bo tam jest najbezpieczniej, i postaramy się dokonać odstrzału, żeby uszczuplić tę miejską populację – zapowiada Łukasz Szczepański. Łowczy deklaruje, że do polowania zostaną wyznaczeni konkretni łowczy odpowiedzialni za odstrzał.

W przypadku Józefowa i Wiązowny gminy mają odpowiedzieć jeszcze szczegółowo na pytania o liczbę dzików i stopień zagrożenia dla wspomnianych w ustawie obiektów. W ostatnim czasie o zgodę na odstrzał redukcyjny w związku z obecnością dzików w mieście poprosił także Otwock. Ten wniosek także zostanie przesłany do opinii PZŁ.

One response to “Franek do odstrzału!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s