Co zrobić, by nie smrodzić?

Mieszkańcy mają dość smrodów z instalacji śmieciowych. Za to, że nie mają czym oddychać, obwiniają składowisko Sater i firmę Lekaro. Ich zdaniem problem nasilił się w ostatnich tygodniach. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska wszczął w związku z tym niezapowiedzianą kontrolę w zakładzie Lekaro w Woli Duckiej. Następna ma być na składowisku Sater.

Od ponad miesiąca niesamowicie śmierdzi, codziennie, o każdej porze dnia i nocy – mówi pani Katarzyna, która mieszka najbliżej zakładu Lekaro. Mieszkańcy skarżą się na bóle głowy, brzucha i wymioty. Alarmują o tym wszystkie możliwe służby i instytucje, ale słyszą tylko, że instalacje śmieciowe działają zgodnie z prawem. Prezydent Otwocka też rozkłada bezradnie ręce.

Od 6 czerwca w firmie Lekaro trwa niezapowiedziana kontrola WIOŚ, której wyniki mają potwierdzić  zarzuty stawiane przez mieszkańców albo im zaprzeczyć

Od 6 czerwca w firmie Lekaro trwa niezapowiedziana kontrola WIOŚ, której wyniki mają potwierdzić zarzuty stawiane przez mieszkańców albo im zaprzeczyć

– Z naszej inicjatywy Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska wielokrotnie kontrolował zarówno firmę Lekaro, jak i składowisko Sater. Według dokumentów, jakie posiadają, te instalacje śmieciowe działają zgodnie z prawem – mówi Zbigniew Szczepaniak, zwracając uwagę, że Lekaro to zakład prywatny, który nie znajduje się na terenie Otwocka, tylko Wiązowny.

O pomoc do radnych
Dotychczasowe działania w walce z odorem nie pomogły. Mieszkańcy nadal narzekają na smród. O pomoc zwrócili się do otwockich radnych. – Widząc bezczynność i brak jakichkolwiek skutecznych działań ze strony chociażby prezydenta oraz innych organów, zdaliśmy sobie sprawę, że lokalnie nie zdziałamy nic. Dlatego też zwróciliśmy się o pomoc do pani poseł Anity Czerwińskiej, aby zaalarmować i zasygnalizować problem w Ministerstwie Ochrony Środowiska i w najwyższych szczeblach kontrolnych w kraju – mówi Jarosław Margielski, przewodniczący Rady Miasta Otwocka. W wyniku tych działań i zaangażowania posłanki PiS doszło do spotkań w sprawie kolejnych kontroli, które mają być przeprowadzone na instalacjach śmieciowych jako potencjalnych źródeł odorów.

Inspektorzy w Lekaro

W poniedziałek, 6 czerwca pracownicy WIOŚ w Warszawie pojawili się na terenie zakładu Lekaro z niezapowiedzianą kontrolą. – Jest to kontrola interwencyjna, bez zawiadamiania o czasie jej przeprowadzenia i taka inspekcja może trwać do momentu, aż ustalimy wszystkie przesłanki, które będą potwierdzały bądź negowały interwencje zgłoszone przez mieszkańców i przedstawicieli samorządu lokalnego – mówi w rozmowie z „Linią” Krzysztof Gołębiewski, zastępca naczelnika wydziału inspekcji WIOŚ.

– Kontrola ma przeciwdziałać popełnieniu wykroczenia lub przestępstwa oraz pomóc w zebraniu materiału dowodowego na ewentualne poparcie tez dotyczących podejrzenia popełnienia wykroczenia – informuje zastępca naczelnika z WIOŚ. Sprawdzane są m.in. decyzje zezwalające na prowadzenie tego rodzaju działalności na terenie zakładu Lekaro i to, czy dana instalacja funkcjonuje zgodnie z przepisami prawa i decyzjami w zakresie przestrzegania norm o ochronie środowiska.

Co jest na taśmach?
Sprawą odorów zainteresowała się też telewizja. 7 czerwca ekipa „Kuriera Warszawskiego” przyjechała do Otwocka, aby nagrać materiał filmowy. Po rozmowach z mieszkańcami dziennikarz wraz z operatorem oraz przewodniczącym rady miasta pojechali na quadach na tyły składowiska Sater oraz na tereny przyległe do zakładu Lekaro. – Chcieliśmy dodatkowo udokumentować stan faktyczny i sfilmować instalację oraz miejsca, gdzie są w sposób budzący wątpliwość deponowane odpady, dlatego też skontaktowałem się z TVP – mówi Jarosław Margielski.

Towarzyszył mu pełnomocnik powiatowy PiS Roman Srebnicki.

– Na miejscu operator kamery zrobił zdjęcia zakładu z zewnątrz, a potem siedliśmy na quady, aby pojechać do drugiej lokalizacji firmy Lekaro (teren po dawnym GM Records). I w tym czasie zostaliśmy napadnięci przez dwóch mężczyzn (pracownika firmy i syna właścicieli – przyp.red.), którzy wybiegli z zakładu Lekaro – twierdzi Jarosław Margielski, będący tam, jak nam powiedział, przewodniczący rady miasta. Do zdarzenia doszło na terenie przed ogrodzeniem Lekaro, w lesie. – Próbowali nas ściągnąć z quadów i zatrzymać nagranie. Jeden z mężczyzn wyskoczył do mnie z dwumetrowym kijem, zamachnął się, próbując zatrzymać pojazd – opowiada Margielski. Wtedy miało dojść do szarpaniny.

Z relacji szefa rady miasta wynika, że operator TVP został zaatakowany przez mężczyznę z kijem i próbowano mu wyrwać kamerę z nagraniem. W jego obronie miał stanąć Roman Srebnicki, który mu to uniemożliwił. – Kiedy próbowałem nagrać to zajście telefonem, jeden z mężczyzn szarpał mnie, próbując odwieść od filmowania. Po chwili mężczyźni, widząc, że rejestruję zajście, uspokoili się – relacjonuje Margielski. Następnie lokalni samorządowcy wraz z ekipą TVP pojechali na działki po GM Records, gdzie według ich relacji, było więcej pracowników zakładu, którzy próbowali ich zatrzymać. – Pan Srebnicki jadąc z operatorem, który próbował wykonać materiał zdjęciowy, został obrzucony kamieniami. Następnie ścigano nas po lesie, a potem po drogach publicznych – mówi szef rady miasta, który zgłosił całą sprawę na policję.

Relacje przewodniczącego rady miasta potwierdził w rozmowie z „Linią” dziennikarz TVP. – Staliśmy w lesie. Kiedy chcieliśmy sfilmować teren firmy, zostaliśmy zaatakowani. Wyszli do nas z kijem. Operator opowiadał mi, że potem rzucali też kamieniami – mówi Jarosław Sulgostowski z TVP Warszawa. Nikt nie doznał uszkodzeń cielesnych.

– Po tej szarpaninie na szczęście do niczego nie doszło. Uciekliśmy stamtąd. Może gdybyśmy tego nie zrobili, to zakończyłoby się to gorzej. Nikt nie uszkodził kamery, ale było coś w rodzaju ataku, sprawa została zgłoszona na policję – dodaje dziennikarz, który złożył już zeznania. Jak nam potwierdził, kamera podczas zajścia cały czas była włączona (są nagrane dźwięk i obraz). Policja ma już to nagranie. Telewizja wyemitowała materiał filmowy o uciążliwościach odorowych 8 czerwca, jest tam też fragment ze zdarzenia pod ogrodzeniem Lekaro.

Jak zapewniają właściciele Lekaro w zakładzie stosowane są  najnowocześniejsze technologie dzięki którym odpady są sortowane  i przetwarzane z zachowaniem najwyższych standardów ochrony  środowiska i dezodoryzacji. Na zdjęciu: bioreaktor do stabilizacji  odpadów niskokalorycznych (o frakcji 0-80 mm)

Jak zapewniają właściciele Lekaro w zakładzie stosowane są najnowocześniejsze technologie dzięki którym odpady są sortowane i przetwarzane z zachowaniem najwyższych standardów ochrony środowiska i dezodoryzacji. Na zdjęciu: bioreaktor do stabilizacji odpadów niskokalorycznych (o frakcji 0-80 mm)

Całkiem inną wersję zdarzeń przedstawia Robert Zagórski, syn właścicieli Lekaro. – Szykowałem się na spotkanie, kiedy podbiegło do mnie dwóch pracowników z informacją, że ktoś z kamerą jest za ogrodzeniem i nagrywa nasz zakład z ukrycia. Pobiegliśmy w to miejsce i zauważyliśmy ruszające dwa quady. Na jednym z nich, jak się w trakcie zajścia okazało, jechał pan Srebnicki, a na drugim – pan Margielski oraz dwie inne osoby.

Nie znałem ich wcześniej, nie wiedziałem kim są – relacjonuje Robert Zagórski. – Nasz pracownik podbiegł do quada prowadzonego przez pana Margielskiego, który ruszając, chciał  przejechać mojego pracownika. Ja na to krzyknąłem „Stój!”, ruszając przed quada. Wtedy pan Srebnicki krzyknął do pana  Margielskiego, aby ten ruszał. Krzyknąłem: „Stój, bo mi nogę połamiesz!”.

Pan Margielski zaczął powoli napierać quadem na moją podstawioną nogę. Pan Srebnicki cały czas krzyczał: „Jedź! Nie zastanawiaj się, ruszaj, on się odsunie!”. Nie ustępowałem, wtedy pan Srebnicki zszedł ze swojego quada, podszedł do mnie i zapytał, czy wiem, kim on jest. Przedstawił się jako Roman Srebnicki z PiS-u. Odparłem, że nie wiedziałem, jednak niewiele to zmienia. Wtedy pchnął mnie, ja w obronie mu oddałem pchnięciem i gdy się od niego odwróciłem, złapał mnie za szyję i przewrócił na ziemię. Zaczął mnie dusić. Nie szarpałem się bo nie chciałem pogarszać sytuacji i po prostu bałem się, że zrobi mi krzywdę.

W końcu mnie puścił. Próbowaliśmy ich zatrzymać, dowiedzieć się, w ja-kim celu kręcą teren naszego zakładu. Pan Srebnicki cały czas krzyczał do pana Margielskiego: „Nic nie mów, jedź do przodu!”. Pozostałych dwóch mężczyzn, podobnie jak pan Margielski, też się nie odzywało. Powiedziałem, że wzywam policję, i zacząłem dzwonić. W odpowiedzi usłyszałem od pana Srebnickiego, że on nie boi się policji. W trakcie rozmowy z policjantami obu panom udało się odjechać. Skierowali się w stronę naszej drugiej działki. Jak się okazało, tam też nagrywali zza ogrodzenia to, co się dzieje na naszym terenie – słyszymy od Roberta Zagórskiego.

– O całym zajściu zawiadomiłem prokuraturę. Najbardziej przykre jest, że żaden z polityków tam obecnych nigdy się do nas nie zgłosił i nie poprosił o wizytę. Za to podjęli się tego typu, mało etycznych działań, by wywołać sensację – podsumowuje Robert Zagórski.

Przewodniczący zeznaje w komisariacie
Sceny, jakie rozegrały się przy ogrodzeniu Lekaro, szybko wybuchły, ale równie szybko zakończyły się. Sprawa jednak znalazła finał na policji i w prokuraturze. Przewodniczący rady miasta poinformował stróżów prawa w komisariacie w Józefowie o tym, co wydarzyło się przy ogrodzeniu Lekaro, i o tym, że została naruszona jego nietykalność cielesna podczas pełnienia obowiązków służbowych.

Do akcji wkroczyli śledczy
Sprawa dotyczy mandatu radnego, więc toczy się z urzędu – tłumaczy st. asp. Sylwia Durlik z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku. Oznacza to, że funkcjonariusze muszą wyjaśnić wszelkie wątpliwości i okoliczności burzliwego incydentu. – Policjanci zabezpieczyli ślady i nagranie z kamery oraz inne dowody związane ze zdarzeniem. Obecnie przesłuchujemy świadków, ale na razie nikt nie usłyszał zarzutów. Wyjaśniamy okoliczności zdarzenia, dlatego postępowanie obecnie toczy się w sprawie, a nie przeciwko komuś – podkreśla st. asp. Sylwia Durlik.

Okazuje się, że sprawa nie jest taka prosta. Margielski jest przewodniczącym Rady Miasta Otwocka, gdzie obowiązuje go mandat radnego. Jednak 7 czerwca działał na terenie gminy Wiązowna i może okazać się, że podczas incydentu pod Lekaro nie pełnił funkcji publicznej.

To muszą jednoznacznie ustalić policjanci i eksperci. Dopiero wtedy będzie wiadomo, czy ktoś usłyszy zarzuty, czy jednak sprawa zostanie umorzona lub przekwalifikowana. Za naruszenie nietykalności cielesnej osoby publicznej (dotyczy to m.in. funkcji przewodniczącego rady) np. poprzez popchnięcie go, podstawienie mu nogi czy uderzenie go np. kijem, kamieniem, czy pięścią grozi grzywna, a nawet kara trzech lat więzienia.

Lekaro powiadamia prokuraturę
W czwartek, 9 czerwca Robert Zagórski zgłosił sprawę do Prokuratury Rejonowej w Otwocku. – Wpłynęło do nas zawiadomienie w związku z zajściem, jakie miało miejsce 7 czerwca – mówi Lidia Kazimierczyk-Pyra, zastępca prokuratora rejonowego.

Obecnie toczy się postępowanie w sprawie narażenia pana Zagórskiego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (za ten czyn grozi do trzech lat więzienia). – Wyjaśniamy okoliczności zdarzenia, ale dopiero po przesłuchaniu osoby zawiadamiającej będzie można określić, w jakim kierunku i czy w ogóle zostanie wszczęte śledztwo – tłumaczy Lidia Kazimierczyk-Pyra.

Prokurator ma 30 dni, aby ustalić wszystkie fakty i zdecydować co dalej. Przez ten czas strony mogą zmienić zdanie, a nawet dojść do porozumienia bez udziału organów ścigania.

Radny ekspertem?
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w ubiegłym tygodniu kontrola WIOŚ w zakładzie Lekaro miała zostać zawieszona. W inspektoracie najpierw nikt nam tych informacji nie chciał potwierdzić, ale i nie zaprzeczył im. W kolejnej rozmowie jednak już nas zapewniano, że kontrola nadal się odbywa. – Cały czas prowadzimy czynności kontrolne, o ich szczegółach będziemy informować po jej zakończeniu – odpowiedział nam w piątek, 17 czerwca Krzysztof Gołębiewski, zastępca naczelnika wydziału inspekcji WIOŚ. W ubiegłym tygodniu miały być kolejne wizyty z WIOŚ, ale się nie odbyły. Z naszych ustaleń wynika, że powodem braku nieobecności inspektorów w Lekaro mogło być pismo, jakie właściciele firmy skierowali nie tylko do wojewódzkiego inspektoratu, ale m.in. również Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska i Urzędu Marszałkowskiego w Warszawie.

Właściciele firmy podnoszą w nim zasadność uczestnictwa w kontroli WIOŚ otwockiego radnego, przewodniczącego komisji rewizyjnej Krzysztofa Kłóska, który podczas wizyty inspektorów w Lekaro został przedstawiony jako… ekspert ze strony inspektoratu.

– Pierwszego dnia nie wiedzieliśmy, z kim mamy do czynienia. Po tym, jak pan Kłósek swoje „kontrolne działania” ograniczył jedynie do fotografowania wszystkiego, co się da, i ciągłego odbierania telefonów, podczas których informował o postępie prac najprawdopodobniej osoby spoza WIOŚ, wzbudził nasze podejrzenia. Zapytaliśmy wtedy, w jakim charakterze uczestniczy w kontroli. Okazało się wtedy, że jest ekspertem w bliżej nieokreślonej dziedzinie – mówi w rozmowie z „Linią” Jerzy Zagórski właściciel Lekaro.

– Trudno nam się zgodzić z udziałem w kontroli eksperta, który de facto nie jest ekspertem. Pytamy się, jaką posiada wiedzę w tym zakresie i jakie ma wykształcenie. Zwracamy się do inspektoratu o przedstawienie nam uzasadnienia, dlaczego został przedstawiony jako ekspert WIOŚ. Uważamy, że nie jest merytorycznie przygotowany do kontrolowania nas. Chcemy wiedzieć, jaką rolę pełnił podczas kontroli – mówi Jerzy Zagórski. Właściciele Lekaro cały czas czekają na pisemną odpowiedź z inspektoratu w sprawie ich pism.

Odpowiedzi w sprawie udziału radnego Kłóska również i my szukaliśmy w warszawskim Inspektoracie. Niestety bezskutecznie. – Nie udzielamy takich informacji jeśli chodzi o czynności kontrolne – usłyszeliśmy od Krzysztofa Gołębiewskiego z WIOŚ.

Więcej na ten temat miał do powiedzenia radny.

– Prawdopodobnie fakt wiedzy, którą posiadłem w wyniku prowadzenia działań kontrolnych na terenie spółki Sater, w połączeniu z dodatkowym atutem bogatego doświadczenia w dziedzinie dokumentacji fotograficznej oraz filmowej, zadecydowały o powołaniu mnie na eksperta WIOŚ. Jednakże osobą właściwą do udzielenia wiążącej odpowiedzi w tym zakresie będzie Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska, który korzystając z ustawowych uprawnień, zadecydował o potrzebie skorzystania ze wsparcia mojej osoby – mówi radny.

– W dotychczasowym przebiegu kontroli moja rola ograniczała się do szczegółowego przeprowadzenia dokumentacji fotograficzno-filmowej przy zastosowaniu profesjonalnego sprzętu. Jako eksperta obowiązuje mnie klauzula zachowania poufności, dlatego też nie będę komentował przebiegu kontroli spółki Lekaro jak i zachowania jej właścicieli – dodaje Krzysztof Kłósek.

Wnioski z kontroli   
Jak długo potrwa kontrola w Lekaro i kiedy poznamy pierwsze wnioski z inspekcji, nie wiadomo. – W momencie, kiedy zakończymy czynności kontrolne będziemy udzielać informacji na temat ustaleń oraz dalszych działań pokontrolnych – odpowiedział nam WIOŚ. W przypadku potwierdzenia nieprawidłowości na zakład mogą zostać nałożone kary.

– Jeśli ustalimy, że mamy do czynienia z wykroczeniem to mamy możliwość nałożenia grzywny w postaci mandatu karnego, ale możemy też przekazać wniosek o ukaranie do sądu w związku z popełnieniem wykroczenia. Wówczas jest to kara grzywny pomiędzy 20 zł a 5 tys. zł – informuje Krzysztof Gołębiewski z WIOŚ.

współpraca: Agnieszka Jaskulska

Oświadczenie Lekaro

W związku z zajściami, które miały miejsce we wtorek, 7 czerwca 2016 r. w Woli Duckiej,  firma PPHU LEKARO wyraża swoje oburzenie oraz sprzeciw wobec działań podjętych wobec firmy, jej właścicieli i pracowników.

Informujemy, że ani Rada Miasta Otwocka, ani lokalni otwoccy politycy, którzy brali udział w zajściu, nie zwracali się do PPHU Lekaro z prośbą o spotkanie lub umożliwienie im wizytacji zakładu. Dodatkowo nikt z rady miasta nie sygnalizował nam rzekomych uciążliwości odorowych.  Ubolewamy, że zamiast cywilizowanych (a przede wszystkim dopuszczalnych etycznie) działań podjęto wobec firmy PPHU LEKARO  działania nielicujące z powagą urzędów i funkcji sprawowanych przez osoby, które dopuściły się najścia w naszej firmie.  Co szczególnie bolesne, do działań przeciwko firmie PPHU LEKARO wciągnięto media publiczne.

W momencie, gdy pracownicy firmy zauważyli osoby z kamerami próbujące przedostać się na teren firmy, zwrócili im uwagę,  prosząc o zaniechanie filmowania terenu firmy, gdyż obawiali się, iż są to osoby z firm konkurencyjnych próbujące nielegalnie zdobyć wiedzę o  rozwiązaniach technologicznych  stosowanych w naszej firmie. Lokalni politycy w odpowiedzi na uwagi pracowników skierowali do nich groźby słowne i fizyczne. Na nic zdało się  wezwanie policji, napastnicy bowiem wykrzykiwali, że policji się nie boją  oraz że zniszczą naszą firmę.  Sprawą napaści na naszych pracowników zajęła się już prokuratura.

Ubolewamy nad faktem, iż politycy – będący przedstawicielami społeczeństwa, dopuszczają się działań wątpliwych etycznie i prawnie, szkodząc polskim przedsiębiorcom oraz wystawiając na szwank swoją osobistą (i swoich partii) reputację. Nie zgadzamy się na szykanowanie naszej firmy i podważanie jej reputacji.

Nasze dotychczasowe prośby o obiektywizm i opamiętanie się kierowane do władz Otwocka, nie spotkały się  jak dotąd ze zrozumieniem. Bezpodstawnie przypisuje się PPHU LEKARO uciążliwości odorowe, które w rzeczywistości  pochodzą z innych instalacji, tj. składowiska odpadów, które nie są własnością PPHU LEKARO. Ubolewamy, że prawidłowo działająca firma, mająca pozytywny wpływ na gospodarkę lokalną i narodową  jest przedmiotem tego typu rozgrywek.

Przypominamy, że PPHU LEKARO jest polską, rodzinną firmą. Ciężką pracą i zaangażowaniem pracowników firmy na przestrzeni lat z firmy kilkuosobowej  PPHU LEKARO zamieniło się w jedną z najnowocześniejszych w Polsce firm branży gospodarki odpadami, będąc jednym z największych pracodawców w powiecie otwockim. PPHU LEKARO posiada obecnie jeden z najbardziej zaawansowanych zakładów mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów komunalnych, który jak sama nazwa wskazuje, jest zakładem przetwarzania, a nie składowania odpadów. Technologia stosowana w zakładzie gwarantuje, że odpady komunalne (to, co powstaje w naszych domach)  na bieżąco są przetwarzane. Nowoczesne technologie sortowania i biologicznej stabilizacji pozwalają na wysoko jakościowe przetwarzanie odpadów z zachowaniem najwyższych standardów ochrony środowiska i dezodoryzacji.

Obecnie odpowiadamy za 2% polskiego recyklingu, będąc m.in. drugim co do wielkości wytwórcą szkła z odpadów w Polsce. W samym 2014 r. dzięki odzyskowi papieru z odpadów w zakładzie PPHU LEKARO  uratowano 130.000 drzew, które w innym wypadku musiałyby zostać wycięte. Kwestie ochrony środowiska są w naszej firmie priorytetem.

LEKARO jest ważnym elementem polskiej i lokalnej gospodarki oraz rynku odpadów, będąc jednym z większych pracodawców, odpowiadając za prawidłową gospodarkę odpadami i wspierając lokalne inicjatywy. Prosimy o poszanowanie dla naszej pracy i jej efektów dla całości środowiska naturalnego.

6 responses to “Co zrobić, by nie smrodzić?

  1. trzeba było p. prezydentowi kupić samochód bez filtra i klimatyzacji, coby musiał czasem dziarsko pomykająć Reymonta i okolicznymi uliczkami okno otworzyć, może by mu to dało do myślenia, poza tym, cóż, tak mi się przypomniało, jak to wyśpiewał znany szansonista Kazik Staszewski „gdy praca nisko płatna ktoś inny musi płacić”

    Lubię to

  2. W jaki sposób mają znaleźć nieprawidłowości, skoro wszystkie kontrole się zapowiadają. Chodzi o to żeby złapać na gorącym uczynku. Może należy zaprosić taką kontrolę w godzinach 20.00-5.00 rano to może poczują swąd jakim oddychają okoliczni mieszkańcy. Podam przykład:
    Sąsiad obchodził urodziny i zaprosił gości na grilla, na świeżym powietrzu. Do godziny 20 wszytko było ładnie, pięknie, a po godzinie 20 się zaczęło. Smród nie do wytrzymania, że aż na wymioty się zbiera, wszyscy uciekli do domu i pozamykali szczelnie okna. Duszno, ze wytrzymać się nie da i jeszcze ten smród. Jeżeli ktoś kiedyś miał okazję jechać za śmieciarką i szybko łapał powietrze i zamykał szybko okno w aucie to mówię , że właśnie takim rodzajem smrodu jesteśmy codziennie raczeni. okoliczna mieszkanka

    Lubię to

  3. Nas mieszkancow nikt nie slucha, od niedawna mieszkam w sasiedztwie lekaro i byl to moj najwiekszy bład, ostatnio smierdzi non stop, w upalne dni trzeba siedziec w domu z zamknietymi oknami Smord jest nei do zniesienia, wystarczy przejechac obok zakladu zeby poczuc, wiec nie wiem czemu wladze lykaja bajeczke ze to z Satera. Przerazajace jest to jakie Lekaro ma uklady ze wszytskie instytucje maja gdzies nas mieszkacow i nie zawiesza tej dzialalnosci. Nie wspomne juz o niebezpiecznych sytuacjach na ulicy z udzialem aut Lekaro

    Lubię to

  4. Zyczę Wszystkim którzy czepią zyski z otwockiego biznesu śmieciowego jak najlepiej. Aby majątek który gromadzą w ten sposób zapewnił im dostatnie i godne życie oraz aby żyli w spokoju i zdrowiu na długie lata. Naprawdę nie przejmujcie się tymi wszystkimi którzy na codzień wdychają trujący fetor z Waszego biznesu, tracą nerwy, zdrowie. Nie przejmujcie się dziećmi które wychowują sie w tym skażonym środowisku i uczą sie w pobliskiej SP praktycznie przy wysypisku. Nie myślcie nawet o tym…bo i po co? Przecież ten problem was nie dotyczy i to nie wasza sprawa. Nie widzicie tego na codzień wiec jest OK. Nie organizujecie grila dla rodziny w oparach smrodu, nie inhalujecie swoich dzieci, nie słyszycie ich kaszlu, nie zostawiacie ich w szkole smrodzie. Wiec po co o tym myśleć. Was stac na inne życie kosztem setek innych. Gromadźcie pieniądze, rozwijajcie biznesy, interesujcie się tylko sobą i swoimi rodzinami- nie dbajcie o innych. Przecież nie ważne są sumienia (których u Was chyba brak) najważniejsze w życiu są pieniądze. Taką drogą idźcie nadal i na starość powiedzcie wnukom że to wszystko co po Was zostanie pochodzi z Waszej mądrości biznesowej i cięzkiej pracy. Tylko nie wsponinajcie im nic o….braku sumienia, zwykłej chciwości oraz nieludzkiej obojętności na krzywdę ludzką. Nie wspominajcie bo byłby to dla nich i dla Was wstyd. A tak to będą Was zawsze miło wspominać. Zresztą to chyba nie będzie dla Was problem: jesteście zachartowani w kłamstwie na rzecz chciwości. Gorące pozdrowienia dla Was i Waszych rodzin z zatrutej i skażonej fetorem okolicy waszych Przedsiębiorstw. Powodzenia w Biznesie!!

    Lubię to

  5. Piękny komentarz przedmówcy. Gratuluję Panu Szczepaniakowi szybkiego dorabiania się .. a inni niech żyją w smrodzie mieszkają z dziurą , brudem .Toz to tylko Otwock.pan prezydent zafundował mieszkańcom raj.Wycinka starych pięknych drzew i wcisnięcie biedronki w osiedle przy Reymonta, sortownie smieci, dziura w centrum, dziurawe jezdnie. .Niech mają , niech się cieszą a ja żyje sobie super.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s