Ile za działkę?

Karczew ma wkrótce ogłosić przetarg na budowę własnej oczyszczalni ścieków w systemie Partnerstwa Publiczno-Prywatnego. Jednak zanim dojdzie do rozstrzygnięć, gmina powinna wykupić grunt, dzięki któremu w ogóle będzie możliwe odprowadzanie oczyszczonych ścieków do Jagodzianki. Uchwała w sprawie zakupu terenu miała zostać podjęta na sesji 2 czerwca. Radni musieli wstrzymać się z podjęciem decyzji, bo nie ma porozumienia w sprawie ceny działki.
Wizja lokalna nad kanałem odprowadzającym wody deszczowe z terenu Ługów

Wizja lokalna nad kanałem odprowadzającym wody deszczowe z terenu Ługów

Karczewska oczyszczalnia ma powstać na gminnej działce znajdującej się pomiędzy ulicą kard. Wyszyńskiego a terenem oczyszczalni OPWiK. Do Jagodzianki jest stąd kilkaset metrów, przez które oczyszczone ścieki trzeba przetransportować do rzeki. Idea jest taka, że mogłyby one popłynąć np. istniejącym kanałem odprowadzającym wody deszczowe z osiedla Ługi. Kanał ten znajduje się na terenie należącym do skarbu państwa, ale otaczają go działki prywatne. Władze uznały, że dobrym pomysłem byłby wykup pasa gruntu wzdłuż kanału, co zagwarantuje firmie, która wybuduje oczyszczalnię, możliwość odprowadzania oczyszczonych ścieków. Uchwała o zakupie działki została już przygotowana, a w budżecie przesunięto 50 tys. zł na ten cel.

Nie kupimy działki w ciemno!
– Teren sąsiaduje z miejscem zrzutu wód deszczowych z pompowni osiedla Ługi – tłumaczył burmistrz Karczewa Dariusz Łokietek na sesji 2 czerwca. – Zakup tego gruntu jest ważny, bo zbliżamy się do przedstawienia oferentom specyfikacji istotnych warunków zamówienia (SIWZ) do przetargu na budowę oczyszczalni. Posiadanie działki jest jednym z warunków, który spowoduje że oferenci będą wiedzieli, iż zapewniliśmy możliwość odprowadzenia oczyszczonych ścieków. Bez tego inwestorzy mogą mieć wątpliwości, więc mam nadzieję, że do czasu złożenia ofert, co nastąpi na przełomie sierpnia i września br., uda się rozstrzygnąć tę kwestię – dodaje burmistrz.

Jednak już podczas sesji Dariusz Łokietek wycofał projekt uchwały z porządku obrad. Powodem  decyzji był brak opinii komisji ds. rozwoju. Wprawdzie jej członkowie na posiedzeniu, które odbyło się  pod koniec maja, dyskutowali na ten temat, ale zdecydowali, że przed zaopiniowaniem projektu uchwały chcieliby zobaczyć działkę.

– Nie widzieliśmy tej nieruchomości, a mamy ją kupić? Chcemy zobaczyć, co się na niej znajduje – tłumaczył przewodniczący komisji Piotr Trzaskowski, zapowiadając zwołanie na 8 czerw-ca posiedzenia wyjazdowego. – Wtedy wyjaśnimy możliwe warunki sprzedaży, dzierżawy czy innej formy przekazania terenu na rzecz gminy – dodał burmistrz Łokietek. – Miesiąc zwłoki w tej sytuacji nie jest problemem. Z niczego się nie wycofujemy, tylko przekładamy o jedną sesję (sprawa ma wrócić na obradach 28 czerwca – przyp. red.) decyzję w sprawie ewentualnego zakupu gruntu – słyszymy od burmistrza Karczewa.

Wędrujące paliki
Na początku czerwca radni udali się na wizję lokalną w terenie. Na miejscu przewodniczący Trzaskowski odkrył, że paliki wbite poprzedniego dnia w ziemię, które miały wskazywać, gdzie znajduje się działka prywatna, a gdzie grunt skarbu państwa, zostały przesunięte. W ten sposób działka skarbu państwa skurczyła się na rzecz nieruchomości należącej do prywatnego właściciela.

Właściciel terenu uczestniczył w wizji. Jak się okazało, nie zamierza on sprzedawać działki gminie za wspomniane 50 tys. zł, bo chciałby za nią 170 tys. zł. Przekonywał radnych, że gdyby rada nie zdecydowała o kupnie terenu, jest gotowy wystąpić z roszczeniem wobec gminy (oszacował je na 70 tys. zł) za zajęcie przed laty jego nieruchomości na potrzeby kanału odprowadzającego deszczówkę. W wyniku wstępnych negocjacji właściciel wykazał gotowość obniżenia ceny  do 105 tys. zł.

Radny Trzaskowski był zdania, że zakup działki prywatnej w ogóle nie jest konieczny, bo gmina powinna wystąpić do starostwa o przekazanie terenu należącego do skarbu państwa i w ten sposób zapewnić inwestorowi możliwość odprowadzania ścieków. Do tego pomysłu przekonywał pozostałych radnych, ale gdy doszło do opiniowania projektu uchwały, pięciu radnych opowiedziało się „za”, a dwóch wstrzymało się od głosu. Przeciwny był Trzaskowski.

– Uważam, że nie musimy kupować działki i angażować dodatkowych środków z budżetu gminy, skoro możemy wydać je na inne potrzeby – uzasadnił swoją decyzję.

Kupić czy nie kupić?
Być może pozostałych radnych przekonały argumenty, które padły podczas dyskusji. Mówiono, że oprócz samego kanału potrzebna może być droga serwisowa (czyli działka musi być odpowiednio szeroka), że gmina może nie wejść wystarczająco sprawnie w posiadanie działki skarbu państwa lub prywatny właściciel wystąpi z roszczeniem i gmina będzie musiała procesować się z nim.

Uchwała wróci zapewne na czerwcową sesję. Być może już wtedy okaże się, na ile wyceni działkę rzeczoznawca i jaką kwotę gmina będzie musiała zapłacić jej właścicielowi. A może uda się znaleźć jeszcze inne rozwiązanie?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s