Las jak marchewka

„Coś niepokojącego dzieje się w lasku przy ulicy Kołłątaja. Ktoś wycina drzewa!” – poinformowała nas niedawno zaniepokojona Czytelniczka. Podobne sygnały docierały do redakcji z innych części Otwocka. Sprawdziliśmy. Spokojnie, to tylko planowe prace nadleśnictwa.

W ciągu ostatniego miesiąca w Otwocku wycięto sporo drzew. Piły pracowały m.in. w lasach przy ul. Batorego i Kołłątaja. Po tych pracach do dziś pozostały nieuprzątnięte gałęzie, wiele z nich znajduje się choćby w pobliżu popularnej ścieżki rowerowej wzdłuż ul. Batorego. Jak się okazuje, wszystko odbywa się zgodnie z planem, nawet gałęziowy bałagan, który trochę razi i jest komentowany jako przykład niechlujstwa. Tymczasem jest to wyraz troski leśników. Podwójnej troski.

– Te wycinki są zgodne z Planem Urządzenia Lasu zatwierdzonym przez ministra środowiska. Prowadzimy prace również w lasach w mieście, dbamy po prostu o wszystkie drzewa – wyjaśnia nadleśniczy Artur Dawidziuk z Nadleśnictwa Celestynów. – Raz na jakiś czas, w zależności od kondycji drzewostanu, robimy cięcia pielęgnacyjne. Z lasem jest jak z marchewką, którą trzeba od czasu do czasu przerwać, usunąć chore i słabsze sztuki, by reszta mogła się lepiej rozwijać. Dbamy na bieżąco o prawidłową budowę i strukturę lasu, jego stan sanitarny. Owady i grzyby to główni przeciwnicy. Gdy zaatakują drzewo, ono schnie, umiera i może stać się źródłem niebezpieczeństwa dla ludzi, domów, pojazdów. Naszą rolą jest to kontrolować i reagować na to – dodaje nadleśniczy.

Okazuje się, że nieuprzątnięte gałęzie w miejscach wycinek także pozostawiono specjalnie. – Te „odpady” mają swoje zadania. Przede wszystkim zostają, by zgniły, żeby las się odradzał i mogły się tam rozwijać pożyteczne owady, ptaki, grzyby, których obecność jest ważna i niezbędna. Dodatkowo większe gałęzie zostawiamy z myślą o biedniejszych mieszkańcach, którzy mogą kupić sporo tańsze drewno do rozpalenia w piecu czy pod kuchnią. Takich domów wbrew pozorom nie tylko na wsiach wciąż jest sporo. To taki drobny gest z naszej strony – zdradza Artur Dawidziuk.

Nadleśnictwo prowadzi prace na bieżąco, zapewne nieraz jeszcze w nadchodzących tygodniach w mieście i okolicy będą odbywały się wycinki. Nie bójmy się więc, że oto jakiś deweloper szykuje się do postawienia w miejscu lasu kolejnego osiedla. Prawdopodobnie to dzielni leśnicy „przerywają marchewkę”.

REKLAMA

REKLAMA