Pies zagryzł mojego przyjaciela

Krwawe sceny rozegrały się na jednej z głównych ulic Józefowa w niedzielne popołudnie. Izabela Popławska szła z dwójką dzieci i pieskiem na spacer nad Świder, kiedy zza bramy posesji wyskoczył owczarek niemiecki…
Stich pomógł choremu Maciusiowi otworzyć się na świat i ludzi
Stich pomógł choremu Maciusiowi otworzyć się na świat i ludzi. fot. Aneta Strełkow-Binkowska

Zwykły spacer z dziećmi i psem zamienił się w horror. W niedzielę po południu Izabela Popławska wybrała się na spacer z 6-letnim synkiem Maciusiem i jego kolegą. – Zabraliśmy ze sobą naszego ukochanego maltańczyka Sticha (czyt. Sticza – przyp. red.), bez którego Maciuś nigdy nie wychodził z domu
– wspomina pani Izabela.

Pani Popławska z dziećmi minęła centrum Józefowa i skręciła w ul. Jarosławską.

– Mijaliśmy jedną z posesji, na której rozmawiali jacyś ludzie. Nagle do ogrodzenia podbiegł potężny owczarek niemiecki i strasznie na nas ujadał, szalał i rzucał się na płot. Wszyscy aż podskoczyliśmy ze strachu i odskoczyliśmy od parkanu – tłumaczy pani Izabela. – W pewnym momencie brama otworzyła się i wyskoczył z niej rozwścieczony owczarek. Po chwili brama zamknęła się, a ta bestia rzuciła się na mojego bezbronnego Sticha – mówi ze łzami w oczach pani Izabela. Owczarek niemiecki złapał maltańczyka w pysk i szarpał go jak szmacianą lalką na oczach przerażonych dzieci.

Zagryzł Sticha na oczach dzieci

Kobieta rzuciła się na ratunek swojemu pupilowi. – Krzyczałam i wzywałam pomocy, ale nikt mi nie pomógł. Biłam bestię po łbie, szarpałam za sierść, wkładałam palce w oczy, próbowałam rozewrzeć szczęki. Po chwili owczarek otworzył paszczę i mój Stich resztkami sił zaczął uciekać – wspomina z płaczem właścicielka maltańczyka. – Ta bestia rzuciła się w pogoń. Po drodze  przewróciła przerażonego Maciusia  na chodnik. Po chwili owczarek znowu dopadł Sticha. Tym razem złapał go za kark i szarpał na wszystkie strony. Próbowałam go ratować, ale było za późno. Czarne, zawsze wesołe oczka mojego Sticha zaczęły mętnieć i zgasło w nich życie – mówi ze łzami w oczach kobieta.

Na ulicę wybiegli opiekunowie owczarka niemieckiego. – Próbowali pomóc, ale było już za późno, zupełnie nie mieli kontroli nad swoim psem, który nie reagował na żadne komendy – dodaje mieszkanka Józefowa. – Najgorsze było to, że mój synek widział te koszmarne sceny. Leżał na chodniku i płakał, krzyczał, abym cofnęła czas, że Stich musi żyć. Prawie pękło mi serce… – mówi wstrząśnięta mama chłopca.

Jesteśmy w szoku
Właścicielka owczarka niemieckiego tłumaczyła, że coś stało się z bramą, która przypadkiem się otworzyła. – Nie docierały do mnie jej słowa, bo stoczyłam walkę o życie swojego ukochanego pupila, miałam na rękach jego krew i rany po ugryzieniach. Byłam w szoku, dzieci również – wspomina pani Izabela.

Stich był dla nas jak członek rodziny – mówi Izabela Popławska. fot. Aneta Strełkow-Binkowska
Stich był dla nas jak członek rodziny – mówi Izabela Popławska. fot. Aneta Strełkow-Binkowska

Kobieta była roztrzęsiona.

– Nie byłam w stanie zebrać z chodnika strzępów, które zostały ze Sticha. Zajęła się tym moja mama, która przyjechała na miejsce – mówi pani Izabela. – Zrozumiałam, że owczarek w każdej chwili mógł rzucić się na mnie lub na dzieci – dodaje.

Mężczyzna, który przejeżdżał tamtędy na rowerze i widział całe zajście, powiadomił o wszystkim policjantów z Józefowa. Funkcjonariusze od razu zjawili się na miejscu. – Stróże prawa nie zbagatelizowali sprawy, wręcz zajęli się nią bardzo profesjonalnie, za co im dziękuję – podkreśla kobieta.

Terapeutyczna moc maltańczyka
Izabela Popławska podkreśla, że Stich nie był zwykłym psem.

– Długo szukałam maltańczyka, który miałby wyjątkowe i specyficzne cechy charakteru, bo miał on spełniać rolę terapeutyczną dla mojego synka, u którego zdiagnozowano Zespół Aspergera (całościowe zaburzenie rozwoju mieszczące się w spektrum autyzmu – przyp. red.) – tłumaczy pani Izabela. Stich był psem wystawowym i z rodowodem, kupionym rok temu za ponad 3 tys. zł. – Maciuś pokochał go od razu. Stich pomógł mu otworzyć się na świat i ludzi. To dzięki niemu synek zaczął chodzić na spacery, biegać boso po trawie, śpiewać piosenki, mówić wierszyki.

Z nim nie bał się jeździć samochodem. Razem wyjeżdżaliśmy nad morze i w góry. Stich był z Maciusiem nawet na Gubałówce. Synek robił wszystko ze Stichem i wszędzie go zabierał, był radosny i w ciągu roku zrobił duży postęp rozwojowy – podkreśla mama chłopca.

Piesek był cennym towarzyszem również dla innych dzieci. Pani Izabela jest terapeutą i zajmuje się dziećmi niepełnosprawnymi m.in. z Zespołem Downa. – Zabawa ze Stichem była dla nich nagrodą. Teraz, nawet jeśli im tłumaczę, że pieska nie ma, one nie potrafią tego zrozumieć, ciągle pytają o Sticha. Aż żal ściska serce – mówi właścicielka maltańczyka. I podkreśla, że piesek był prawdziwym członkiem rodziny. – Ratował mojego synka każdego dnia, a ja nie potrafiłam ocalić mu życia – płacze pani Izabela.

Maciuś ciągle pyta o Sticha
Chłopczyk mocno przeżywa śmierć swojego przyjaciela. Pyta mamę, dlaczego wybrała tamtą drogę, czy niebo istnieje i czy jest tam Stich. – Po tym dramatycznym zdarzeniu u Maciusia nastąpiła regresja choroby, nie chce już śpiewać piosenek, recytować wierszyków, boi się iść na spacer. Nie chce chodzić do przedszkola, ze stresu ciągle wymiotuje, wpada w skrajne stany emocjonalne, od histerii po nienaturalną euforię. W nocy śni mu się Stich, który ożywa. Mieliśmy wyjechać na urlop nad morze, ale Maciuś już nie chce. Mój synek strasznie cierpi, jest w fazie wstrząsu psychicznego, podobnie jak ja – tłumaczy mama chłopczyka.

To nie miało prawa się zdarzyć…
Właścicielka maltańczyka mówi wprost: – To nie miało prawa się wydarzyć. Szliśmy ulicą, nie lasem, owczarek był za solidnym ogrodzeniem, a nie za dziurawą siatką. A jednak brama się otworzyła i doszło do tragedii – wyjaśnia pani Izabela. – Trzymanie niewyszkolonego psa może stworzyć zagrożenie. Nikt nie ma pewności, że owczarek, który rozszarpał mojego Sticha, kiedyś nie rzuci się np. na dziecko trzymające na rękach małego pieska – podkreśla kobieta.

Zawiodła technologia
Właścicielka owczarka niemieckiego również twierdzi, że to zdarzenie, nigdy nie powinno się wydarzyć, bo jej pies nie biega swobodnie poza ogrodzeniem.

– W niedzielne popołudnie doszło do nieszczęśliwego wypadku – tłumaczy kobieta. – Nastąpiła awaria bramy przez co otworzyła się ona w chwili, kiedy przechodziła ta pani z dziećmi i pieskiem.  Jest mi bardzo przykro, że doszło do takiego dramatu. Wszystko działo się również na oczach naszych córek. Teraz cała rodzina bardzo przeżywa te wydarzenia – podkreśla właścicielka owczarka niemieckiego.

Kobieta przyznaje, że jej pies nie jest agresywny, bo wychował się z dziećmi. – Nigdy nie mieliśmy problemów z naszym owczarkiem, nie atakował innych zwierząt ani ludzi – zapewnia mieszkanka Józefowa.

– Próbowałam kontaktować się z właścicielką maltańczyka, bo chciałabym ją osobiście przeprosić, ale kobieta nie zdecydowała się na spotkanie – mówi kobieta. I dodaje, że mechanizm z uszkodzonej bramy został zdjęty. – Jest ona otwierana ręcznie, to jest dla nas duże utrudnienie, ale nie chcemy, aby doszło do podobnego tragicznego zdarzenia – tłumaczy właścicielka owczarka.

Sprawa trafi do sądu
Policjanci z Józefowa zajęli się zgłoszeniem. – Kobieta wyraziła skruchę i obiecała naprawić szkody – mówi  st. asp. Sylwia Durlik z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku. Właścicielka owczarka została ukarana 250 zł mandatem. Pani Izabela będzie jednak dochodziła sprawiedliwości w sądzie cywilnym. – Nawet jeśli nastąpiła awaria, to wystarczyło zamknąć bramę na klucz lub haczyk, wiedząc, że po podwórku biega duży, niewyszkolony pies – mówi kobieta.

– Będę domagała się  odszkodowania. Pieniądze wpłacę na konto fundacji działającej na rzecz dzieci i zwierząt. W sądzie będę domagała się również tego, aby owczarek niemiecki, który rozszarpał mojego Sticha, trafił na tresurę razem z właścicielem – podkreśla stanowczo Izabela Popławska.

3 thoughts on “Pies zagryzł mojego przyjaciela

  • 27 lipca 2017 o 23:28
    Permalink

    Opisałam swój komentarz,na w/w temat”Pies zagryzł mojego przyjaciela” ale zniknął, nie zdąrzyłam wpisać swojego adresu,Jak znależć mój komentarz.K.W.

    Odpowiedz
  • 2 lipca 2020 o 12:30
    Permalink

    Błąd, że brama nie zadziałała takie rzeczy się zdarzają, życie to tylko pies.

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.