Matka uratowała dzieci przed tyranem

Jak ojciec mógł to zrobić własnym dzieciom? Piotr P. od wielu lat w okrutny sposób znęcał się psychicznie i fizycznie nad rodziną. Podczas ostatniej awantury groził, że zabije partnerkę i troje dzieci, które wspólnie wychowywali. Miał w ręku nóż…

kataa

Piotr P. nie miał litości dla swoich najbliższych. Zamiast dać rodzinie poczucie bezpieczeństwa i stworzyć normalny dom, dręczył swoją partnerkę, córkę, syna i pasierba. Poniżał ich, wyzywał od najgorszych, popychał, wyrywał im włosy z głowy i nie szczędził ciosów. Swoją frustrację wyładowywał głównie na kobiecie, która za wszelką cenę broniła dzieci i próbowała oszczędzić im cierpienia. Ten horror trwał od wielu lat.

Kilka dni temu 43-letni Piotr P. wrócił do domu pijany, był w złym humorze i wszystko mu przeszkadzało. Urządził kolejną awanturę. Tym razem był bardzo agresywny i krzyczał, że zabije całą rodzinę. Kobieta przeraziła się, kiedy sięgnął po kuchenny nóż. Zaprowadziła dzieci do sąsiadki i wezwała policję.

– Kilkanaście minut po godzinie 21 policjanci z Wawra otrzymali zgłoszenie do domowej awantury. Pomocy wzywała roztrzęsiona kobieta, która wyznała, że jej partner od dawna znęca się fizycznie i psychicznie nad rodziną – mówi komisarz Joanna Węgrzyniak z Komendy Rejonowej Praga Południe. – Z jej relacji wynikało, że mężczyzna znęca się nad nią i dwójką ich dzieci w wieku 12 i 15 lat, a także nad jej 19-letnim synem z wcześniejszego związku. Kobieta skarżyła się, że partner nadużywa alkoholu, a kiedy jest pijany, staje się nieobliczalny. Mówiła, że wyzywa i poniża ją i dzieci, bije, wyrywa im włosy z głowy i grozi śmiercią – tłumaczy komisarz Węgrzyniak.

Do akcji natychmiast wkroczyli policjanci z Wawra. – Kiedy w mieszkaniu pojawili się funkcjonariusze, 43-latek uznał, że skoro nie udało mu się zrobić krzywdy bliskim, to zabije siebie.  Próbował targnąć się na życie przy użyciu noża – dodaje komisarz Węgrzyniak. Piotr P. zaczął okaleczać się nożem po szyi i rękach. Policjanci zareagowali błyskawicznie i za pomocą paralizatora obezwładnili furiata. – Bardzo szybka i skuteczna interwencja funkcjonariuszy zapobiegła tragedii – podkreśla komisarz. Domowy kat trafił pod opiekę lekarzy, a potem został zatrzymany.
Policjanci przesłuchali pokrzywdzoną kobietę i świadków, a także zebrali dowody. – 43-letni mężczyzna usłyszał dwa zarzuty znęcania się nad konkubiną oraz córką, synem i pasierbem – tłumaczy komisarz Węgrzyniak. Niestety Piotr P. nie trafił do aresztu i na proces poczeka na wolności. Prokurator zastosował wobec niego dozór. Mężczyzna trzy razy w tygodniu musi meldować się na policji, ma też zakaz zbliżania się do rodziny.

REKLAMA

REKLAMA