Mrówcza robota w żółwim tempie

Roboty nabierają… żółwiego tempa! Prace idą nie tylko powoli, ale i w chaosie, bo po placu budowy kręcą się piesi, rowerzyści, a czasami wjeżdżają zdezorientowani kierowcy. Drogowcy jednak nic sobie z tego nie robią i zapewniają, że robota zostanie wykonana porządnie.

rondo

Rondo Raczkowskiego na skrzyżowaniu ul. Karczewskiej, Przewoskiej i Hożej w Otwocku od lat było w fatalnym stanie. Nareszcie doczekało się przebudowy. W poniedziałek, 27 czerwca drogowcy zamknęli rondo i rozpoczęli roboty.

– Przez pierwsze dni nic tam się nie działo. Zdezorientowani kierowcy błądzili i zawracali pod sklepem. W centrum zrobił się totalny chaos, bo drogowcy kiepsko oznakowali objazdy – skarży się nasz Czytelnik Marcin Zawadka z Otwocka. Kierowca z Józefowa dodaje: – Najgorsze jest to, że podróżni utknęli w korkach, a na rondzie nie było widać robotników – złości się pan Janusz.

Zapytaliśmy o to Zarząd Dróg Powiatowych, który wykonuje roboty na rondzie.

Nie mogą pracować non stop

– W pierwszych dniach temperatury były bardzo wysokie, dlatego robotnicy wcześniej kończyli – tłumaczy Marek Płaczek, dyrektor ZDP. Oburzeni Czytelnicy „Linii” przysyłali do redakcji zdjęcia pracowników odpoczywających w okolicznych barach.

– Za ich lenistwo płacimy my, podatnicy – złoszczą się Czytelnicy. ZDP uspokaja i tłumaczy, że podczas upałów pracownicy fizyczni muszą mieć przerwy, bo nie mogą cały czas przebywać na słońcu. Poza tym dyrekcja przypomina, że roboty wykonuje jednostka publiczna, a nie prywatna firma. – Nie możemy pracować non stop. Na budowie jesteśmy od godz. 7 do 14 lub 15, czasami dłużej, jeśli pogoda jest sprzyjająca – bronią się drogowcy.

Dyrektor Płaczek dodaje, że w pierwszych dniach od zamknięcia ronda trwały prace przygotowawcze, a dopiero na początku lipca nabrały tempa. Brygadzista Józef Siwak z ZDP zapewnia, że liczba pracowników dobierana jest w zależności od zaplanowanych prac danego dnia.

– Nie ma potrzeby, aby codziennie byli tu wszyscy, bo np. do frezowania jezdni wystarczyło ich kilku – tłumaczy brygadzista Józef Siwak. Drogowcy sfrezowali asfalt. Teraz rondo zostanie rozkopane i drogowcy zamontują studnie odwadniające. Kiedy? Szczegółowy harmonogram prac owiany jest tajemnicą.

– Każdego dnia z dyrekcją ZDP ustalamy szczegółowy plan działania – zapewnia Józef Siwak. – Nie mamy opóźnień. Jeśli będzie to możliwe, przyspieszymy roboty, tak aby jak najszybciej przebudować rondo i oddać je do użytku – dodaje brygadzista. – Zostanie ono wykonane solidnie, skrzyżowanie nie będzie już tonęło w kałużach jak kiedyś – obiecuje pan Siwak.

Piesi biegają po placu budowy
Mieszkańców Otwocka martwi fakt, że drogowcy tak beztrosko podchodzą do bezpieczeństwa na terenie robót. – Rondo nie jest dobrze zabezpieczone. Między robotnikami i sprzętem, czasami jeżdżącą koparką, kręcą się piesi. Dojdzie tu do tragedii – irytuje się nasz Czytelnik pan Damian. Kiedy „Linia” rozmawiała z brygadzistą, na rondo wjechała grupa rowerzystów. Zaraz za nią pędził nissanem kierowca z Warszawy. Drogowcy od razu otoczyli samochód i rowerzystów, tłumacząc im, jak wyjechać z placu budowy. – Oznakowanie jest właściwe, zaakceptowane przez inżyniera ruchu. Jednak podróżni często ignorują znaki i jeżdżą na pamięć – bezradnie rozkładają ręce drogowcy. – Nie możemy zamknąć ronda, bo piesi i tak będą tędy chodzić – dodają.

  • karolinag says:

    Mieszkam z Otwocku i to rondo jest moim stałym punktem na trasie, także też odczuwam skutki jego zamknięcia, ale…. jestem pełna zrozumienia dla robotników, którzy w okresie upałów pracowali krócej (zapraszam mądralińskich do tego,żeby przy takiej temperaturze, w roboczym stroju pozapylali z łopatami…), rozumiem, że prace posuwają się powoli, tak bywa przy remontach – nigdy nie przeprowadzi się go w założonym na początku czasie. Jeśli coś ma być zrobione porządnie, to chyba lepiej,że będzie trwało to dłużej, niż odwalić fuszerkę, tylko po to,żeby było szybko. Przechodzę tamtędy codziennie i widzę, że robota idzie do przodu.
    Jeśli chodzi o groźbę niebezpieczeństwa…kto przy zdrowych zmysłach pakuje się na plac budowy? Chyba widać, że trwają wykopy, jeżdżą koparki, więc po to tam wchodzić?!?! Żeby sensacja była,że się jegomość potknął o kamień i kolanko rozbił? Litości!!!!!
    Szanujmy pracę tych panów i nie szukajmy taniej sensacji…

One thought on “Mrówcza robota w żółwim tempie”

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

REKLAMA

REKLAMA