Kąpielisko wśród sosen

O tym, że przed wojną Otwock był uzdrowiskiem, pamięta chyba każdy mieszkaniec. Jednak to, że po wojnie miał być kąpieliskiem ze sztucznymi zbiornikami na Świdrze, po których można by pływać żaglówkami i jeździć na nartach wodnych, wiedzą tylko nieliczni. Ówczesne władze, i to nawet wojewódzkie, całkiem poważnie planowały podobne atrakcje. Ostatecznie nic z tego nie wyszło i skończyło się tylko na chęciach.
Na spiętrzonym Świdrze miały powstać zbiorniki wodne
Na spiętrzonym Świdrze miały powstać zbiorniki wodne

Informacje wykorzystane w tym artykule pochodzą częściowo ze wspomnień zmarłego przed kilkoma dniami byłego otwockiego radnego i działacza sportowego Gerarda Wołodźki. Od  jesieni 1962 r. pełnił on funkcję przewodniczącego Powiatowego Komitetu Kultury Fizycznej i Turystyki (PKKFiT).

Jak wspominał, już wówczas pojawił się pomysł zbudowania basenu pływackiego i sztucznego zbiornika rekreacyjnego. Kilka lat później, w 1965 lub 1966 r., Wołodźko spotkał się w siedzibie Powiatowej Rady Narodowej (budynek dawnej „Kasztelanki” przy ul. Pułaskiego, dziś już nieistniejący) z jednym z generałów Wojska Polskiego, ówczesnym po-słem, który obiecał pomoc w realizacji tego zamierzenia. Okazało się, że były to jedynie puste słowa.

W tym czasie rozważano także pomysł spiętrzenia Świdra tuż przy moście kolejki wąskotorowej, gdzie obecnie mieści się plaża miejska. Miała tam powstać zapora z faszyny i kamienia zaprojektowana przez Powiatowy Wydział Melioracji Wodnych. Plan ten skrytykowali fachowcy, wskazując, że szybkie zamulanie spowoduje, iż inwestycja nie będzie miała sensu.

Zapora na strumyku i pseudobaseny
Kolejnym pomysłem była budowa zalewu liczącego ok. 3 ha na terenie pomiędzy późniejszym Pol-Hotelem w Pogorzeli a Sopli- cowem, na maleńkiej rzeczce Struga zasilającej hotelowy basen. Były to również mrzonki, bo szybko stwierdzono, że niewielki strumyk nie wystarczy, aby wypełnić planowany zbiornik.

Wspominając o basenie w Pol-Hotelu, trzeba wyjaśnić, że wcześniej mieścił się tam Ośrodek Szkoleniowy Związku Młodzieży Wiejskiej, a z basenu korzystali mieszkańcy Otwocka. Kąpano się również w dość głębokich basenach przeciwpożarowych ulokowanych na terenie dawnej Wioski Szwajcarskiej przy ul. Reymonta.  W 1968 r. wyremontowano je i udostępniono mieszkańcom, ale rok później decyzją sanepidu zostały one zamknięte. Uznano, że bliskie sąsiedztwo sanatoriów gruźliczych oraz brak skutecznego oczyszczania i odkażania wody mogą stanowić zagrożenie dla ludzi.

Innym miejscem kąpielowym był basen pływający, tzw. koszowy,
o wymiarach 25 x 12,5 m, zamontowany przy Ośrodku Wypoczynku Świątecznego „Rudka” na tzw. Do-łach Goldmana. Basen ten działał trzy lata, po czym także został zamknięty z powodu pogarszającego się stanu czystości Dołów, które zasilał równie brudny Świder. Basen koszowy zakupiono ze środków Totalizatora Sportowego i po kilku latach sprzedano innemu powiatowi.

Wielkie żagle i regaty na Świdrze

Wtedy pojawił się pomysł budowy w Otwocku krytootwartego basenu o wymiarach 50 x 20 m z przesuwanym na rolkach zadaszeniem o konstrukcji stalowo-aluminiowej. Specjalna czteroosobowa delegacja otwockiej Miejskiej Rady Narodowej pojechała wówczas do Mikołowa na Śląsku, gdzie taki basen już funkcjonował latem i zimą. Niestety znów nic z tego nie wyszło, bo Otwock nie otrzymał pieniędzy na taką inwestycję.

Ale to jeszcze nie koniec pomysłów ówczesnych gospodarzy miasta. Najgłośniejszą  propagandową ideą z końca lat 60. był pomysł budowy Zalewu Bojarowo – sztucznego zbiornika wodnego na Świdrze, obejmującego teren łąk w Świdrach Wielkich. Pomysł zyskał akceptację WKKFiT w Warszawie i Wydziału Gospodarki Wodnej Wojewódzkiej Rady Narodowej. Projekt zalewu opracował warszawski Hydroprojekt. Zbiornik miał liczyć 55 ha
powierzchni, a zapora miała powstać przy ujściu Świdra do Wisły. Koszt budowy miały pokryć po połowie Wydział Gospodarki Wodnej i WKKFiT, a zagospodarowanie brzegów sfinansować Totalizator Sportowy. Jednak gdy projekt był już gotowy, Biuro Planowania Warszawy zdecydowało się opracować konkurencyjny projekt budowy Świdra-Bis – zbiornika wodnego o powierzchni 35 ha, ciągnącego się pomiędzy Aleją Nadwiślańską i korytem Wisły aż do wsi Zerzeń. Czego tam miało nie być! I tory regatowe, i hotele, i kąpieliska. Był to bardzo drogi projekt. Zrezygnowano z niego po dwóch latach. Jednak ten pomysł skutecznie zablokował budowę Zbiornika Bojarowo. Został on w planach do końca PRL-u. Temat powrócił już za rządów prezydenta Andrzeja Zyguły (1994-98), ale ostatecznie nie otrzymał poparcia władz.

REKLAMA

REKLAMA