„Ósemce” strzeliła dwudziestka

Te taksówki zna nie tylko Otwock. Charakterystycznie oznaczone „Ósemki”  wożą nas już od 20 lat i w tym roku korporacja obchodzi jubileusz. Z Piotrem Boguckim, prezesem Stowarzyszenia „Ósemka” Taxi rozmawia Jacek Kałuszko.

bogucki

20 lat temu założył Pan z kolegami pierwsze w Otwocku stowarzyszenie taksówkowe. Dlaczego?
– Założyłem je z Grzegorzem Białobrzeskim i Jerzym Molakiem. Byliśmy młodzi i nie chcieliśmy spędzać czasu, grając w karty w taksówce, czekając po dwie-trzy godziny na klienta. Wokół stacji stało mnóstwo taksówek z całego miasta. Uważano, że to najlepsze miejsce do pracy. Chcieliśmy to jakoś uporządkować i mój ojciec, Andrzej Bogucki, ówczesny radny przekonał nas, że powinniśmy założyć stowarzyszenie, aby skuteczniej rozmawiać w urzędach. Sporo kolegów nas poparło, inni postanowili poczekać i zobaczyć, co z tego wyjdzie. Gdy już doprowadziliśmy do rejestracji w sądzie, to przywieźliśmy z Warszawy moim fiatem 39 „kogutów” na dach. Specjalna firma okleiła nam samochody, na mieście zrobiło się żółto. wygląd tych taksówek zrobił wrażenie, mieszkańcy zauważyli zmiany. Szybko zaczęli do nas dołączać inni, bo już wiedzieli, że w grupie jest siła. Nas było 39 na
100 taksówek w Otwocku.

100 taksówek w Otwocku to dużo czy mało?
– Moim zdaniem dużo. Świąt jest mało, a powszedni dzień musi się „rozbić” na pokaźną grupę taksówek. Na szczęście na ma takich, którzy jeżdżą 24 godziny na dobę.

Do tej pory każda taksówka miała prawo stać przed dworcem PKP, po rejestracji to się zmieniło?
– Po zarejestrowaniu postawiliśmy na postoju budkę telefoniczną zamykaną na klucz, a osoby, które nie chciały do nas należeć, bardzo szybko przeniosły się np. na Andriollego. Dla ludzi sam fakt przynależności do stowarzyszenia taksówkowego jest gwarancją bezpieczeństwa. Wiedzą, z kim mają do czynienia. Firmowa taksówka  to inna sprawa niż przygodna. Wyrazem zaufania do nas jest fakt, że często wozimy dzieci na zajęcia.

Teraz „Ósemka” ma wyłączność na obsługę dworca PKP.
– Od 2010 r. mieliśmy umowę z nieistniejącą już spółką Dworce Kolejowe. W 2014 r. wygraliśmy przetarg. To oznacza, że musimy się zrzucać na opłaty i każdego z nas kosztuje to ok. 180 zł miesięcznie. Zainwestowaliśmy też w budkę, podłączenia itd.

Otwock jest rozległy, jak się po nim jeździ?
– To, że jest rozległy, nas ratuje. Nie wszędzie dociera komunikacja, są też takie pory, że pasażer musi wziąć taxi, zdarzają się także różne sytuacje losowe. Przybyło bardzo dużo autobusów, pociągów, a przede wszystkim ludzie mają teraz nawet po dwa auta. Były czasy, że na wesela prowadziłem zeszyt z grafikiem.

Z pewnością są też rejony niebezpieczne. Gdzie jeździ się niechętnie?
– Zdarzają się takie miejsca w Śródborowie, Świdrze. Mamy do tego specjalną tablicę, na której każdy wpisuje adres i telefon jak my to nazywamy, gniazda os. Tam staramy się nie jeździć. Ale to się zmienia. Do Otwocka przyjeżdża też dużo ludzi w związku z powstaniem Europejskiego Centrum Zdrowia czy do hoteli na konferencje. Poziom klienta się podnosi, incydentów jest mniej.

Najbardziej dramatyczne wydarzenie społeczności taksówkarskiej to…
– Śmierć naszego kolegi, taksówkarza Witka Pałyski, który został zamordowany cztery lata temu przez pewnego Azera. Zadał mu ponad 100 ciosów nożem. Byliśmy tym wstrząśnięci. Ale są też przyjemne zdarzenia, które do dziś wspominamy. Kiedyś z pomocą „Linii Otwockiej” zrobiliśmy akcję charytatywną i wieźliśmy na studniówkę Ulę, ofiarę ciężkiego wypadku drogowego. W jednej taksówce jechał jej wózek inwalidzki, w drugiej ona. Gdy przywieźliśmy ją z powrotem, powiedziała ojcu, że dostała w szkole kwiaty. Byłem bardzo wzruszony. Potem jeszcze pomagaliśmy jej wożąc ją do lekarzy.

W jakich przypadkach można odmówić wpuszczenia do taksówki?
– Można to zrobić, kiedy pasażer jest kompletnie pijany, i nie potrafi podać adresu. Można też odmówić, gdy jest cały ubłocony, a my musimy dbać o czystość w taksówce i komfort następnych klientów.

Najbardziej pamiętny kurs?
– W 1998 r. na Krym, do Bachczysaraju. Pewien ukraiński biznesmen zamówił w Polsce specjalne etykiety do wina i je przywiozłem.  1360 km w jedną stronę!

 „Ósemka” wyrobiła sobie bardzo dobrą opinię, szczególnie u zapominalskich klientów.
– W naszej firmie wszystko, co jest znalezione w taksówce, oddaje się pasażerom. Uczciwie podchodzimy do klienta. U nas nic nie ma prawazginąć. „Ósemka” to marka z 20 letnią tradycją i dlatego każdemu członkowi stowarzyszenia jako prezes życzę tylu powrotów, co wyjazdów, jak najmniej problemów z klientami i jak największych zarobków!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s