Lubimy kryminały

Ostatnie lata to dla Miejskiej Biblioteki Publicznej okres intensywnych zmian. Stoi za nimi kończący właśnie kadencję dyrektor ROBERT BELLER. Rozmawia z nim Przemek Skoczek.

fotki 005

Jest Pan dyrektorem biblioteki od 2012 roku, ale spróbujmy trzymać się chronologii. Jak to było w tym 1946 roku, gdy placówka startowała?
– Opierając się na kronikach i dokumentach, bo sam oczywiście tego nie mogę pamiętać, wiem, że początkowo praca skupiała się głównie na gromadzeniu książek. Pierwszy księgozbiór składał się przede wszystkim z opuszczonych lub przekazywanych zbiorów prywatnych. Natknąłem się na informację, że apelowano też wówczas o zwracanie książek, które były wypożyczone przed wojną w prywatnych bibliotekach żydowskich, niejakich Wasercuga i Sławina Centuerszwerowa. Nawet jeśli te pozycje trafiły do naszych zbiorów, nie przetrwały tu. Był wówczas wydany dekret o oddawaniu do władz wojewódzkich wszystkich wydawnictw przedwojennych, które – jako politycznie niepoprawne – po prostu niszczono. W Otwocku zastosowano się do dekretu i nie mamy nic, co wydano przed rokiem 1946.

Warto dodać, że w gmachu, który jest obecnie siedzibą centrali, po wojnie urzędowały siły bezpieczeństwa. W piwnicach były cele
i katownie, w których zachowały się napisy więźniów (pokazujemy je podczas Nocy Muzeów). Na parterze były pokoje przesłuchań, a na piętrze znajdowały się mieszkania, tak jak dziś. Proszę sobie wyobrazić, że do 2015 roku należały do MSW, dopiero wskutek starań byłego wiceprezydenta Artura Brodowskiego przekazano je w ręce miasta. Moim zdaniem w przyszłości powinno tu powstać muzeum, miejsce upamiętniające mroczną historię tego budynku.

Otwocczanie lubią czytać? Co jest szczególnie popularne?
– Lubią, choć nie wszyscy, rzecz jasna. Posłużę się liczbami. Obecnie mamy osiem filii i cztery oddziały tu, w centrali (wypożyczalnie i czytelnie dla dorosłych i dla dzieci – przyp. red.). Rocznie przewija się w bibliotece 76 tysięcy gości, którzy wypożyczają blisko 130 tysięcy egzemplarzy książek. Zarejestrowanych jest 7,5 tysiąca czytelników, a to daje około 17-18 książek rocznie na osobę. Myślę, że to wynik niezły. Co czytają w Otwocku najchętniej? Każda filia ma swoją specyfikę, dlatego też ich kierowniczki mają dużą swobodę przy zamawianiu nowych tytułów, wszak najlepiej znają gusta swoich czytelników. Ale, uogólniając, nie odbiegamy od przeciętnego polskiego czytelnika. Popularne są skandynawskie kryminały, ale też starzy mistrzowie tego gatunku. Chętnie sięgamy po prozę Kinga. Panie cenią literaturę społeczno-obyczajową, taką jak choćby książki bardzo u nas lubianej Magdy Kordel, pisarki z Otwocka.

Wydaje mi się, że z czytelnictwem w Polsce nie jest tak tragicznie, jak to opisują media. Owszem, nie jest idealnie, książek kupuje się mniej, rynek to odczuwa, ale ludzie jednak czytają. Zmieniają się jednak nośniki, czego w swoich badaniach nie uwzględnia Biblioteka Narodowa, wciąż oceniając czytelnictwo na podstawie liczby sprzedanych książek w wersji papierowej. A przecież coraz więcej osób korzysta z czytników, tabletów, telefonów, internetu. To też czytanie.

Papier pozostaje jednak podstawą, także w naszej bibliotece. Dużo książek przybywa co roku?
– Obecnie mamy ponad sto tysięcy woluminów w zbiorach. Co roku dokupujemy trzy-trzy i pół tysiąca. Sukcesywnie rośnie też biblioteka multimedialna.

A gdzie to się mieści?
– Upychamy gdzie tylko się da. Regularnie robimy przeglądy księgozbioru, co roku setki pozycji schodzą z półek, robiąc miejsce dla tych nowych. To przede wszystkim egzemplarze bardzo zniszczone, które albo trafiają do tzw. darów – każdy może je sobie wziąć do domu, albo idą do recyklingu. W miarę możliwości sami naprawiamy te wartościowe, bo na introligatora nas nie stać.

Jaki jest roczny budżet placówki?
– W tym roku dostaliśmy 1 mln 580 tys. zł. Wydaje się dużo, ale lwia część idzie na pensje, opłaty, utrzymanie budynków. Wnioskowałem o 1 mln 630 tys. zł, ale obcięto nam 130 tys. zł, i na zakup książek miałbym wówczas tysiąc złotych na cały 2016 rok. Na szczęście udało się zainteresować problemem radnych, zorganizowali u nas komisję kultury i ostatecznie dorzucili 70 tys. zł. Dodatkowo zdobyliśmy 10 tys. zł z funduszu partycypacyjnego na rozwój multimediów i dotację 38 tys. zł z Biblioteki Narodowej. Więc w sumie na zakupy nowych pozycji zebraliśmy około 85 tys. zł, to już pokaźna kwota.

Wydaje mi się, że rozwój biblioteki jest wyraźny. Gdy przychodziłem, było tu osiem komputerów, teraz są 33. Jesteśmy jedną z nielicznych w Polsce gminnych bibliotek, która ma sto procent zbiorów w komputerowej bazie danych. Przez te cztery lata odbyło się tu 40 spotkań autorskich z pisarzami i dziennikarzami, w prasie lokalnej ukazało się 120 informacji o naszej działalności. Pozyskaliśmy blisko 150 tys. zł dotacji zewnętrznych. Docenił to ostatnio marszałek województwa, Adam Struzik, wyróżniając bibliotekę prestiżowym odznaczeniem Pro Mazovia.

Przyszłość wygląda ciekawie, jeśli spełnią się deklaracje przewodniczącego rady.
– To prawda. Oby tak było. Tak duże miasto zasługuje na bibliotekę z prawdziwego zdarzenia. Dużą, nowoczesną, spełniającą współczesne wymogi, czyli otwartą, multimedialną, będącą przodującą placówką kultury, pojętą szerzej niż dziś jako wypożyczalnia książek. Trzeba wyjść do młodych, jak najszybciej. My, w miarę skromnych możliwości, już to robimy, współpracujemy z przedszkolami i szkołami, z pracownią filozoficzną Joanny Węgiel, która prowadzi szalenie kreatywne dyskusje z dziećmi, otwiera im głowy, każe myśleć, definiować pojęcia. To warto rozwijać.

Pytanie, czy będzie Pan miał na to szanse. Miasto nie przedłużyło z Panem kontraktu, tylko ogłosiło konkurs na dyrektora biblioteki. Oferty można składać do 25 lipca.
– Trudno mi to komentować. Jeszcze w styczniu zapewniano mnie, że umowę przedłużamy, nagle okazuje się, że nie. Nie mam jednak pojęcia, czym jest to podyktowane.

Startuje Pan w konkursie?
– Jeszcze nie wiem. Naprawdę nie podjąłem decyzji.

Kierownicy i dyrektorzy MBP w Otwocku:

  • 1946-1948 – kier. Halina Nadajczyk,
  • 1948-1951 – kier. Władysława Szuchniewiczowa,
  • w latach 1951-1957 kierownicy często się zmienili,
  • 1957-1959 – kier. Czesława Strzyżewska,
  • 1959-1982 – dyr. Teresa Lipińska,
  • 1982-1992 – dyr. Barbara Natorska-Murasik,
  • 1992-1995 – dyr. Anna Zając,
  • 1995-1996 – p.o. dyr. Małgorzata Zalewska,
  • 1996-2009 – dyr. Ryszard Budzynowski,
  • 2009-2012 – p.o. dyr. Alicja Sutarzewicz,
  • od września 2012 r. – dyr. Robert Beller.

Nasze księgozbiory

Ponad sto tysięcy egzemplarzy liczy księgozbiór Miejskiej Biblioteki Publicznej w Otwocku i co roku przybywa kolejne trzy-trzy i pół tysiąca sztuk. Zarejestrowanych jest siedem i pół tysiąca czytelników. Mimo niełatwej sytuacji finansowej instytucja rozwija się, a w kolejną siedemdziesiątkę wchodzi z nadzieją na nową siedzibę.

Powołana do życia w marcu 1946 roku biblioteka, decyzją zarządu miejskiego miasta i uzdrowiska Otwocka, jest jedną z pierwszych powojennych instytucji kultury w mieście. Organizatorką i pierwszą kierowniczką była Halina Nadajczyk. Na początku księgozbiór liczył 4048 woluminów (to dane na rok 1948), a pierwszą siedzibą było pomieszczenie w gmachu B obecnego urzędu miasta.

Księgozbiór rósł szybko i w ciągu kolejnych 20 lat biblioteka zmieniała swoją siedzibę pięciokrotnie. Przy ul. Andriollego 45, gdzie znajduje się  obecnie centrala MBP, zacumowała na stałe w 1969 roku. To były zresztą złote czasy. Na przełomie lat 60. i 70. rozwinęła się cała biblioteczna sieć, powstało wówczas dziewięć filii bibliotecznych i wiele punktów w odległych dzielnicach miasta, takich jak Wólka Mlądzka, Mlądz, Śródborów. Organizowano spotkania autorskie, konkursy, kiermasze, teatrzyki kukiełkowe, głośne czytanie bajek, wyświetlano przeźrocza (to takie przed-potopowe bajki na „DVD”).

Dziś ta działalność ma mniejszy rozmach, ale w ostatnich latach znów sporo się dzieje. By rozwinąć skrzydła, iść z duchem czasów, trzeba jednak warunków, a tych brakuje. Biblioteka, choć zasługuje na prestiżową pozycję – zwłaszcza dziś, gdy czytelnictwo spada – nie jest oczkiem w głowie lokalnych włodarzy żadnej kadencji. Być może jednak zmieni się to w najbliższej przyszłości. Zadeklarował to publicznie podczas obchodów jubileuszu przewodniczący rady miasta Jarosław Margielski, informując, że po zakończeniu budowy teatru im. Jaracza przyjdzie czas na nową siedzibę biblioteki. O konkretach, terminach i lokalizacji, nikt nie chce jeszcze mówić, ale nadzieja jest.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s