Bohaterska interwencja karczewian

To bmw nie przetrwało ostatniej trasy! Na drodze wojewódzkiej nr 801 auto stanęło w ogniu. Z płonącego samochodu uciekła rodzina z dzieckiem. Na pomoc ruszyła im inna rodzina, która tamtędy przejeżdżała. – Baliśmy się, że bmw wybuchnie, ale mąż nie zwlekał ani chwili – wspomina z trwogą 29-letnia Martyna Rucińska, żona pana Krzysztofa.

buch

Słup dymu nie na żarty wystraszył podróżnych na drodze wojewódzkiej nr 801. W środę, 20 lipca, około godz. 13 rodzina z Otwocka wracała do domu ponad 15-letnim bmw. Ojciec, jego córka i 2,5-letni wnuczek jechali w kierunku Otwocka. Tuż za rondem w okolicy Piotrowic w gminie Karczew auto odmówiło posłuszeństwa i spod maski buchnęły płomienie. Przerażony kierowca bmw, widząc kłęby dymu, zjechał na pobocze. Wyskoczył z auta jak oparzony, a zaraz za nim wysiadła kobieta z małym dzieckiem. Pożar w komorze silnika rozprzestrzeniał się z minuty na minutę.

Właściciel płonącego auta próbował opanować sytuację, ale bezskutecznie. Z pomocą przyszła im inna rodzina, która tamtędy przejeżdżała. Widząc, co się dzieje, postanowili błyskawicznie działać.

– Ogień wydobywał się spod maski samochodu, płomienie buchały również spod podwozia. Baliśmy się, że bmw wybuchnie – wspomina z trwogą Martyna Rucińska, która z 34-letnim mężem Krzysztofem i półroczną córeczką Anią wracała do domu. – Nie mogliśmy jednak zostawić młodej matki z dzieckiem i jej ojca na pastwę losu – dodaje.

Małżeństwo nie wahało się ani chwili.

– Mąż złapał gaśnicę i pobiegł do bmw, a ja zabrałam młodą matkę i jej synka do naszego samochodu, gdzie byli bezpieczni – tłumaczy pani Martyna. Jej mąż Krzysztof Ruciński odważnie wkroczył z gaśnicą do akcji. Podobnie zrobił właściciel bmw. Mężczyźni najpierw schłodzili maskę auta, a potem gasili ogień buchający z komory silnika.

– Z pomocą przyszedł jeszcze jeden przejeżdżający tamtędy kierowca. Dzięki temu udało się opanować pożar, zanim auto na dobre stanęło w płomieniach. Wszystko skończyło się szczęśliwie i nie musieliśmy wzywać na pomoc straży pożarnej – podkreśla pani Martyna.

Właściciel bmw wezwał pomoc drogową, która odholowała zniszczony samochód. Natomiast jego córką i wnuczkiem zajęli się Rucińscy. – Zabraliśmy mamę i jej synka do domu. Na szczęście nic im się nie stało. Ucierpiało jedynie mocno wysłużone bmw – dodaje z ulgą pani Martyna.

One response to “Bohaterska interwencja karczewian

  1. Brawo dla Panstwa Rucinskich. Zawsze mnie podbudowuja takie przypadki bezinteresownej pomocy. Dowodzi to, ze totalna znieczulica nie opanowala nas do reszty.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s