Skazani na smród

Spółka Sater Otwock, prowadząca składowisko odpadów w Otwocku-Świerku, może działać na tym terenie na czas nieokreślony. Taką zmianę w umowie, mimo sprzeciwu władz miasta, przegłosowali Włosi, którzy mają większość udziałów w spółce. – Będziemy się odwoływać od tej decyzji – zapowiada wiceprezydent Otwocka Piotr Stefański.

ALEKSANDRA CZAJKOWSKA

Ta góra śmieci to właśnie wysypisko Satera widziane z lotu ptaka
Ta góra śmieci to właśnie wysypisko Satera widziane z lotu ptaka

Wizja wiecznie śmierdzącego wysypiska stanie się realna, jeśli władzom miasta nie uda się skutecznie zaskarżyć przegłosowanej przez włoskiego wspólnika uchwały. Do takiego działania zobowiązali prezydenta radni z komisji ochrony środowiska i urbanistyki.

Pokerowa zagrywka Włochów
Podczas walnego zgromadzenia wspólników Włosi, którzy mają 67 proc. udziałów, przegłosowali, aby do umowy spółki został wprowadzony zapis, który stanowi, że jest ona powołana na czas nieokreślony. Przypomnijmy, że spółka, w której Otwock ma 33 proc. udziałów, została zawiązana na 30 lat, czyli do 2027 roku. Wprowadzona zmiana jest podyktowana dostosowaniem umowy spółki do obowiązujących przepisów ustawy o odpadach.

Jak czytamy w opinii prawnej sporządzonej na zlecenie włoskiego wspólnika, „ustawa jednoznacznie określa, że okres prowadzenia składowiska obejmuje także tzw. fazę poeksploatacyjną, tj. okres 30 lat liczony od dnia zakończenia eksploatacji składowiska (…). W dniu zmiany umowy spółki, gdy składowisko jest cały czas w fazie eksploatacji, nie można jednoznacznie określić daty jego zamknięcia, a tym samym dokładnego okresu fazy porealizacyjnej” – czytamy w opinii prawnej. Włosi tłumaczą, że to dlatego zaproponowali przedłużenie trwania spółki na czas nieokreślony.

Miasto przeciw
Radni z komisji ochrony środowiska i urbanistyki zwrócili się do prezydenta o zaskarżenie tej decyzji. Twierdzą, że argument przytoczony w opinii prawnej, którą przedstawili Włosi, nie jest wystarczający, aby wydłużyć czas istnienia spółki.

„O ile ustawa o odpadach określa poszczególne fazy przygotowania, budowy i prowadzenia składowiska odpadów, o tyle nie zawiera wymogu prowadzenia działań w poszczególnych fazach przez ten sam podmiot. W ustawie jest jedynie mowa o >>zarządzającym składowiskiem odpadów<<. Co za tym idzie, nic nie stoi na przeszkodzie, aby po zakończeniu działalności spółki obecnie prowadzącej składowisko, obowiązki dotyczące kolejnych faz jego eksploatacji przejął inny podmiot” – piszą radni.

Przedstawiciele rady miasta zwracają też uwagę, że prowadzenie składowiska odpadów związane jest z uciążliwościami, takimi jak smród, na który skarżą się w ostatnich latach mieszkańcy pobliskich domów. „Dlatego zmiana umowy spółki mogąca skutkować przedłużeniem oddziaływania składowiska na otoczenie poza określony w umowie horyzont czasowy,
a już zwłaszcza przedłużeniem go na czas nieokreślony, jest w ocenie komisji niekorzystna dla miasta i jego mieszkańców” – podkreślają w piśmie radni.

– Prezydent i tak głosowałby przeciw. Treść pisma radnych może być dodatkowym argumentem, kiedy będziemy zaskarżać uchwałę w sądzie – mówił jeszcze przed walnym zgromadzeniem wspólników wiceprezydent Stefański. Kiedy zmiana umowy stała się faktem, dodał:

– Zaskarżenie uchwały jest dosyć proste. Nie można dopuścić do sytuacji, że gdy jednostronnie zmienia się zakres obowiązków, czy nawet – w pewnym sensie – kapitału jednego udziałowca kosztem drugiego. Gmina Otwock przekazała nieruchomość pod działalność spółki na 30 lat, a teraz ta  miałaby ona pozostać we władaniu spółki na zawsze – zwraca uwagę zastępca prezydenta.

Wniosek o zaskarżeni uchwały jeszcze nie wpłynął do sądu. Jak poinformował nas wiceprezydent Stefański, kancelaria prawna urzędu miasta właśnie go przygotowuje.

Cisza przed burzą?

Minęły już cztery miesiące, od czasu gdy otwoccy radni zdecydowali o odrzuceniu przez miasto oferty odkupienia od włoskiego wspólnika większościowych udziałów w składowisku odpadów. Od tego czasu nie zgłosił się jednak żaden podmiot, który zapłaciłby 13 mln zł za 2/3 udziałów w spółce Sater (taką kwotę zaproponowano miastu). Jak nieoficjalnie dowiedziała się „Linia”, są chętni do kupienia udziałów, ale podobno są to inwestorzy, którzy na terenie składowiska chcieliby wybudować spalarnię.

Nieformalne spotkanie w tej sprawie potencjalnego inwestora z władzami miasta podobno już się odbyło. Podejmowano próby przekonywania do inwestycji otwockich radnych, ale jak na razie były one nieskuteczne. Oficjalnie w sprawie Satera nic się nie dzieje. Oby tylko ta cisza wokół składowiska nie trwała zbyt długo i nie skończyła się jeszcze głośniejszymi doniesieniami.

REKLAMA

REKLAMA