Świder tonie po deszczu

Po każdym deszczu jesteśmy zalewani, musimy wzywać straż pożarną, bo woda wdziera się do naszych domów – żalą się mieszkańcy domów przy ul. Wiązowskiej w Świdrze. Ratunkiem dla nich jest budowa utwardzonej drogi z odwodnieniem, bo istniejące nie spełnia swojej roli.

ALEKSANDRA CZAJKOWSKA

Najgorzej jest, gdy deszcz zaczyna padać w piątek po południu. Wtedy nie mamy pomocy znikąd,  bo żaden telefon kryzysowy w urzędzie miasta nie działa – skarżą się mieszkańcy

Najgorzej jest, gdy deszcz zaczyna padać w piątek po południu. Wtedy nie mamy pomocy znikąd, bo żaden telefon kryzysowy w urzędzie miasta nie działa – skarżą się mieszkańcy

Pozalewane drogi, chodniki i posesje. Taki widok w Otwocku podczas gwałtownych opadów deszczu nikogo już nie dziwi. Woda utrudnia życie nie tylko kierowcom i pieszym, ale także zwykłym mieszkańcom. Wdziera się do piwnic i garaży, niszcząc ich dobytek. Tak jest m.in. na ul. Wiązowskiej w Świdrze. Mieszkańcy od lat proszą o pomoc w sprawie budowy ulicy i odwodnienia. – Jesteśmy notorycznie zalewani, nie ma możliwości odprowadzenia wody, po każdym następnym deszczu jest coraz gorzej – alarmują mieszkańcy domów przy ul. Wiązowskiej. O pomoc w rozwiązaniu problemu zwrócili się do władz miasta podczas posiedzenia komisji budżetu, które odbyło się 8 sierpnia.

Odwodnienie jest, ale nie działa
Ludzie są całą tą sytuacją poirytowani i nie rozumieją, jak to się dzieje, że odwodnienie, które było zrobione trzy lata temu, nie działa. Sprawę zgłaszają do urzędu miasta, ale bez rezultatu. – Gdy pada deszcz, moje dzieci przechodzą przez płot, bo suchą nogą nie da się przejść po ulicy. Woda wlewa się do garażu. Tak jest od lat, mimo pism i wizyt u prezydenta nic się nie zmienia. Studzienka odwadniająca nie jest w ogóle czyszczona. Woda stoi. Prosimy o interwencję w tej sprawie – mówiła ze łzami w oczach Joanna Chmielewska mieszkanka domu przy ul. Wiązowskiej.

Tuż przed jej posesją woda po deszczu spływa z każdej strony, nawet z sąsiednich ulic. – Od kiedy ul. Wiązowska od ul. Poetyckiej w stronę rzeki Świder została podniesiona, woda nie ma gdzie odpłynąć, u nas jest najniższy punkt. Odwodnienie, które miasto zrobiło, nie działa. Mam zniszczony płot, kostkę na podwórku, budynek podmaka, bo rzeka wody z ulicy przepływa przez furtkę. Po każdym deszczu firma Remondis przyjeżdża i wybiera wodę. Ostatnio czekałam 20 godzin, aż przyjadą – opowiadała załamana kobieta.

Radni zaproponowali doraźne rozwiązanie do czasu wybudowania drogi.  – Wiem, że radna Barbara Olpińska zabiega o budowę tej ulicy. Inwestycja jest planowana w przyszłorocznym budżecie. Jednak do tego czasu ulew będzie dużo, a tu trzeba działać szybko – uważa przewodniczący rady miasta Jarosław Margielski. Dlatego zwrócił się on do obecnego na komisji wiceprezydenta Piotra Stefańskiego, o oddelegowanie pracownika wydziału gospodarki komunalnej urzędu miasta, który sprawdzi, w jakim stanie jest odwodnienie ulicy.

wiaz1

– Należy sprawdzić, czy można tam wbudować dodatkowe odwodnienie i tak uformować profil drogi, aby pod bramą pani posesji nie było niecki i woda nie wlewała się na podwórko. To nie powinno stanowić żadnego problemu, a i tak przyszła utwardzona droga będzie wykorzystywała te dodatkowe rozsączenia. Jeśli trzeba będzie zabezpieczyć pieniądze w budżecie, to po wizji w terenie, rada powinna dostać informację, jaka kwota jest potrzebna, abyśmy mogli wygospodarować potrzebne środki i rozwiązać ten problem – zaproponował Margielski.

Wydział kryzysowy
Mieszkańcy nie wiedzą też, gdzie mają szukać pomocy, gdy woda zalewa ich posesje.

Najgorzej jest, gdy deszcz zaczyna padać w piątek po południu. – Wtedy nie mamy pomocy znikąd, bo żaden telefon kryzysowy w urzędzie miasta nie działa. Nikt nie przyjedzie, żeby wybrać wodę. Stoi wtedy cały weekend. Mogę to zgłosić dopiero w poniedziałek o godz. 8 rano – żaliła się mieszkanka. Straż pożarna przyjeżdża tylko wtedy, gdy woda jest w budynku. Okazuje się, że w dni, kiedy magistrat nie pracuje, nie ma gdzie zgłosić takiej awarii. Wydział zarządzania kryzysowego w urzędzie miasta nie pełni żadnego dyżuru.

– Wydział kryzysowy jako taki istnieje, ale nie pełni całodobowego dyżuru. Gdy istnieje zagrożenie powodziowe, takie dyżury są ogłaszane. 24-godzinny dyżur wydziału kryzysowego nie jest jednak ogłaszany przy każdych gwałtownych opadach deszczu. W takich przypadkach raczej należy dzwonić po straż miejską – poinformował wiceprezydent Stefański. Ale straż miejska też nie pracuje całą dobę…

W ocenie przewodniczącego rady miasta, istnieje wymóg ustawowy nakazujący, żeby jedna osoba zatrudniona w urzędzie miasta była oddelegowana do zarządzania kryzysowego i odbierała telefon przez całą dobę. – Po to jest zarządzenie kryzysowe, a nie po to, żeby działało tylko wtedy, kiedy wszystkie urzędy pracują. Proszę to zweryfikować – zwrócił się Margielski do wiceprezydenta. Mieszkanka zrelacjonowała radnym i wiceprezydentowi, co się stało, gdy raz w tygodniu udało jej się dodzwonić do pracownika wydziału kryzysowego.

– Opowiedziałam mu, że mój dom zalewa woda i nie wiem, co mam robić. Pan mnie wysłuchał i odłożył słuchawkę, ale nikt nie przyjechał, żeby mi pomóc. Napisałam więc skargę do prezydenta na tego pana, ale do dziś nie otrzymałam odpowiedzi. Sprawa miała miejsce trzy lata temu i nawet nikt nie raczył odpisać – zwróciła uwagę kobieta.

Radny Przemysław Bogusz poradził, aby w takiej sytuacji sprawę zgłosić radnym, którzy na posiedzeniu komisji rewizyjnej przyjrzą się jej i będą mogli interweniować.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s