Nissan w rowie, kierowca w szpitalu

Mandat, punkty karne i złamana noga – to najniższy wymiar kary, jaki mógł otrzymać kierowca terenowego nissana. Auto wpadło do przydrożnego rowu w Woli Duckiej, uderzając po drodze w betonowy przepust.

WOJTEK SIERGIEJUK

wyp1 wyp2

Ubiegły tydzień zaczął się fatalnie dla 51-letniego kierowcy terenowego Nissana Pathfindera. W poniedziałek, 8 sierpnia jechał on drogą krajową nr
17 w kierunku Warszawy. Tego dnia panowały idealne warunki do jazdy, było sucho i pogodnie. Około godz. 14 ruch na trasie w obu kierunkach był już dość intensywny. Nissan kierowany przez mieszkańca powiatu brodnickiego minął stację paliw w Woli Duckiej i nagle zjechał w prawo. Auto wpadło do przydrożnego rowu, z impetem uderzając w betonowy przepust.

– Jechałem tuż za nim. Widziałem tylko, jak auto zaczyna zjeżdżać na prawo i wpada do rowu. Nie widziałem na drodze nic, co zmusiłoby kierowcę do takiego manewru – mówi kierowca z Warszawy, który jechał za nissanem.

Zaalarmowane służby ratownicze szybko przybyły na miejsce zdarzenia. Strażacy i ratownicy medyczni natychmiast zajęli się poszkodowanym kierowcą. Według wstępnej diagnozy, mężczyzna doznał złamania nogi oraz licznych potłuczeń. Po doraźnym opatrzeniu został przetransportowany do szpitala w Otwocku. Policjanci z drogówki nie mieli większych problemów z oceną zdarzenia. Mężczyzna jechał sam i tylko on ucierpiał. Kwalifikacja mogła być zatem jedna – kolizja drogowa. Mundurowi udali się do szpitala i… wlepili kierowcy mandat karny.

Podobny artykuł

Poskakali w hali

REKLAMA

REKLAMA