Wpuściłem do domu oprawców

Byli bezwzględni i doskonale przygotowani. Bandyci w biały dzień zaatakowali biznesmena w jego domu. Zakuli go w kajdanki, dręczyli i tłukli bez opamiętania. – Myślałem, że nie przeżyję tego koszmaru, że mnie zabiją – mówi roztrzęsiony Dariusz W., który na własnej skórze przekonał się, do czego zdolni są przestępcy.

AGNIESZKA JASKULSKA

jedynka

To był zwyczajny poranek. W czwartek, 25 sierpnia Dariusz W., biznesmen z Józefowa, i jego partnerka zajmowali się codziennymi sprawami. Około godz. 8 kobieta wyszła z domu na zakupy. – Nie śpieszyłem się, bo miałem zająć się swoimi interesami dopiero przed południem – tłumaczy 58-letni Dariusz W., który prowadzi m.in. kantor. Przedsiębiorca z Józefowa nie wiedział, że od dawna każdy jego krok śledzą gangsterzy.

Tuż po godz. 8 rozległo się nerwowe pukanie do drzwi.

– W progu stało dwóch dobrze zbudowanych mężczyzn. Przedstawili się jako policjanci. Rzekomo byli tajniakami, dlatego nie mieli na sobie mundurów. Pokazali mi legitymację i zaczęli enigmatycznie tłumaczyć coś o jakimś zgłoszeniu, ale nic z tego nie rozumiałem. To wzbudziło moje wątpliwości – wspomina biznesmen. – Wtedy jeden z nich poprosił mnie o dowód osobisty. Kiedy odwróciłem się, żeby po niego pójść, bandzior rzucił się na mnie i ścisnął za gardło tak mocno, że na kilka chwil straciłem przytomność – mówi z trwogą Dariusz W.

Zakleili oczy taśmą, mówili szeptem
Mężczyzna ocknął się na podłodze w salonie. Był skuty kajdankami.

– Jeden z bandziorów wymachiwał dużym czarnym nożem. Sparaliżował mnie strach, myślałem, że nie przeżyję tego, że mnie zabiją – mówi roztrzęsiony biznesmen. Wtedy dotarło do niego, że został napadnięty przez przestępców przebranych za funkcjonariuszy policji.

Bandyci zaciągnęli Dariusza W. do łazienki.

– Zakleili taśmą oczy, usta, nawet dłonie. Skrępowali mnie linkami tak mocno, że zupełnie nie mogłem się ruszyć. Byli bezwzględni, bili mnie, kopali po całym ciele, skakali po głowie, uszkodzili mi kilka zębów – tłumaczy napadnięty mężczyzna. – Byłem zdezorientowany. Nie wiedziałem, co się za chwilę stanie, ale najgorsze było to, że zupełnie nie mogłem się bronić – dodaje Dariusz W.

To byli zawodowcy
Biznesmen podkreśla, że bandyci przygotowali się do napadu, że zachowywali się jak zawodowcy.

– Mówili do siebie szeptem, nosili rękawiczki. Czasami nerwowo z kimś rozmawiali jakby przez telefon. Natomiast do mnie prawie się nie odzywali. Nie domagali się kosztowności, pieniędzy czy wartościowych przedmiotów, ale bez wątpienia czegoś szukali w domu – zapewnia przedsiębiorca.

Mężczyzna dopiero po kilku chwilach zorientował się, że przestępcy szukają kluczy do kantoru.

– Pewnie myśleli, że znajdą tam grubą kasę, że się wzbogacą. Jednak dopiero od niedawna prowadzę kantor i nie jest to dochodowy interes
– zapewnia biznesmen z Józefowa. – Nie wiem, jakby to wszystko się skończyło, gdyby nie moja partnerka, która wróciła do domu znacznie wcześniej, niż planowała. Ona często reaguje emocjonalnie. Tym razem jej wybuchowość uratowała mi życie. Kiedy nie mogła otworzyć drzwi, zaczęła szarpać za klamkę i krzyczeć, żebym się nie wygłupiał i otworzył, bo ona nie ma czasu na takie żarty. Narobiła tyle rabanu, że to spłoszyło bandziorów. Ukradli tylko klucze do kantoru, nawet te zapasowe i rzucili się do ucieczki. Pobiegli do drzwi, ale w popłochu nie mogli ich otworzyć, więc uciekli przez okno – wspomina Dariusz W.

 Policja zabezpieczyła w pomieszczeniach mnóstwo śladów m.in. na oknie, którym uciekli bandyci


Policja zabezpieczyła w pomieszczeniach mnóstwo śladów m.in. na oknie, którym uciekli bandyci

Policjanci uwolnili biznesmena
Kobieta dostrzegła biegnącego mężczyznę w bluzie z kapturem i napisem „policja”. Jeszcze wtedy nie przypuszczała, że ocaliła życie ukochanemu. Dopiero kiedy bandyci odjechali samochodem z piskiem opon, zorientowała się, że stało się coś złego, i powiadomiła o wszystkim policję. – Mój koszmar trwał kilkanaście minut, ale wydawało mi się, że była to wieczność – mówi z drżącym głosem Dariusz W.

Biznesmen był tak mocno związany, że dopiero funkcjonariusze uwolnili go z linek i kajdanek. – Zgłoszenie o brutalnym zdarzeniu mającym miejsce w jednym z domów na terenie gminy Józefów otrzymaliśmy w czwartek po godz. 8 – potwierdza asp. sztab. Sylwia Durlik z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku.

Na miejsce wezwano również karetkę pogotowia. – Mężczyzna wymagał pomocy medycznej, ale nie trafił do szpitala, bo uznał, że sam zadba o swoje zdrowie – tłumaczą ratownicy.
Śledczy zabezpieczyli mnóstwo śladów i teraz sprawdzają każdy trop w tej sprawie. Postępowanie prowadzone jest pod kątem rozboju. W chwili zamknięcia numeru „LO” policjanci poszukiwali sprawców, którym za brutalny rozbój grozi nawet 12 lat więzienia.

* Imię przedsiębiorcy zostało zmienione

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s