Kicia w opałach

Ciekawość to pierwszy stopień do… studni! Wścibski kotek tak bardzo zatracił się w zwiedzaniu okolicy, że wpadł do głębokiej na siedem metrów studni. Jego żałosne miauczenie usłyszała kobieta, która wezwała na pomoc strażaków.

AGNIESZKA JASKULSKA

mial

Biały kotek szwendał się po okolicy w gminie Sobienie-Jeziory. Ciekawość zaprowadziła go na działkę, gdzie znajdowała się głęboka studnia. Zwierzak chodził po brzegu studni. Wystarczyła chwila i kicia wpadła do środka. Na szczęście jej żałosne miauczenie usłyszała mieszkająca w pobliżu kobieta. Studnia była jednak tak głęboka, że nie mogła ona wydostać kotka. Konieczna okazała się pomoc strażaków. Do akcji wkroczyli druhowie z OSP Sobienie-Jeziory. – Aby wydostać kotka, strażak musiał zjechać w głąb studni, wykorzystując linę, a koledzy go asekurowali – tłumaczy Paulina Karpisz, która zrobiła zdjęcia. – Po chwili cała i zdrowa, choć mocno przestraszona, kicia był już bezpieczna – dodaje pani Paulina.

fot. Paulina Karpisz

REKLAMA

REKLAMA