Piłkarski ołtarz Nawałki

Ponad 20 lat kibice czekali na kolejny występ polskiego zespołu w elitarnej Lidze Mistrzów. Prawie tyle samo czasu Karczew czekał, by ponownie gościć na swoich obiektach reprezentację Polski. Pojawienie się na stadionie im. Mariana Olszewskiego ćwierćfinalistów mistrzostw europy we Francji wywołało ogromne zainteresowanie  fanów piłki nożnej.

MARCIN SULIGA

Po raz ostatni piłkarska reprezentacja Polski trenowała w Karczewie blisko 20 lat temu, za kadencji trenera Henryka Apostela. Kadra pod jego wodzą przygotowywała się wtedy do meczów eliminacyjnych Euro 1996 w Anglii. Wówczas przyjazdowi reprezentacji także towarzyszyło ogromne zainteresowanie, ale to, co działo się w środę na stadionie im. Mariana Olszewskiego, przeszło najśmielsze oczekiwania.

Tylu kibiców na stadionie w Karczewie nie było od 2013 roku i od czasu słynnego ołtarza na wodzie, wybudowanego z okazji Bożego Ciała. Tego dnia dojazd nad Moczydło zajmował niemal tyle samo czasu co przejazd z Władysławowa na Hel! Jak przyznał Jacek Kurowski, reporter TVP Sport od kilku lat stale towarzyszący reprezentacji Polski, takich tłumów przy okazji treningu kadry nie było od dawna.

– Ostatnio w Arłamowie, kiedy ludzie dowiedzieli się, że helikopterem przyleci Robert Lewandowski, przyszło bardzo dużo kibiców, ale zdecydowanie nie tyle co tutaj. To niesamowite – stwierdził w rozmowie Kurowski.

Środowy trening reprezentacji był związany z pierwszym meczem eliminacji do odbywających się w 2018 roku mistrzostw świata2018 z Kazachstanem. Boisko ze sztuczną murawą w Karczewie miało być najbardziej podobne do tego, na którym w niedzielne popołudnie rozegrano mecz w Astanie. Pierwotnie trening wybrańców trenera Adama Nawałki (który podobnie jak Apostel przejął stery w reprezentacji po pracy w Górniku Zabrze) miał być otwarty dla kibiców oraz mediów tylko przez 15 minut, ale wobec ogromnego zainteresowania selekcjoner reprezentacji Polski postanowił zrobić wszystkim niespodziankę i nie zamknął treningu do końca jego trwania. Kibice mieli więc doskonałą możliwość obejrzenia choć fragmentu kolejnego etapu przygotowań reprezentacji Polski.

Po meczu piłkarze nie zawiedli kibiców. Robert Lewandowski, Grzegorz Krychowiak, Artur Boruc, a zwłaszcza Kamil Glik i Jakub Błaszczykowski cierpliwie rozdawali fanom autografy i robili sobie z nimi pamiątkowe zdjęcia.

Podobny artykuł

Dodatek do sezonu

REKLAMA

REKLAMA