Marszałkowi nie śmierdzi

Marszałek Województwa Mazowieckiego umorzył postępowanie w sprawie nałożonego na składowisko Sater obowiązku wykonania przeglądu ekologicznego. Powód? Brak ustawowych norm odorowych i wysokie koszty przeprowadzenia przeglądu.

SYLWIA WYSOCKA

W Otwocku regularnie odbywają się protesty  przeciw smrodowi z instalacji śmieciowych,  który paraliżuje okolicę
W Otwocku regularnie odbywają się protesty
przeciw smrodowi z instalacji śmieciowych,
który paraliżuje okolicę

Z pewnością nie takiego rozstrzygnięcia oczekiwali mieszkańcy części Otwocka i pozostałych gmin okalających teren składowiska Sater w Otwocku-Świerku. Okazuje się, że marszałek województwa już przed wakacjami umorzył postępowanie w sprawie wykonania przeglądu ekologicznego instalacji, choć rok wcześniej nakazał jego przeprowadzenie. Obszerne fragmenty korespondencji w sprawie nałożenia obowiązku, a następnie umorzenia postępowania w tej sprawie udostępniło przed sierpniową sesją rady powiatu otwockie starostwo (zainteresowanych skanami dokumentów odsyłamy do zakładki Projekty uchwał i informacje w BIP-ie).

W dokumentach czytamy, że w maju 2015 r. Wojewódzki Inspektor Sanitarny w Warszawie zwrócił się do starosty otwockiego z wnioskiem o zobowiązanie firm Sater i Lekaro do przeprowadzenia przeglądów ekologicznych, które miały uwzględniać wpływ terenów sąsiadujących z instalacjami na zdrowie i życie mieszkańców. Taką decyzję  inspektorat podjął po otrzymaniu wielu skarg od mieszkańców i w wyniku konsultacji przeprowadzonych z okolicznymi ośrodkami zdrowia. Z informacji przekazanych przez placówki medyczne wynikało, że odnotowały one dwukrotny w stosunku do roku wcześniejszego wzrost liczby pacjentów skarżących się na nieżyty żołądkowo-jelitowe i alergie skórne. Inspektorat argumentował, że „instalacje mogą wpływać niekorzystnie na zdrowie ludzi, wobec czego niezbędne jest sporządzenie przeglądów ekologicznych”. W czerwcu ub. roku starosta przekazał sprawę zobowiązania firmy Sater do wykonania przeglądu ekologicznego marszałkowi województwa.

Na początku października 2015 r. marszałek wszczął w tej sprawie postępowanie z urzędu.  Trwało ono siedem miesięcy i 10 maja 2016 r. zostało przez niego umorzone ze względu na brak określenia w przepisach prawa norm odorowych oraz niemożność jednoznacznego ustalenia źródła powstawania smrodu.

Dowody na korzyść Satera
W uzasadnieniu umorzenia postępowania marszałek szczegółowo podaje, jakie dowody przeanalizowano w sprawie, i co z tej analizy wynikło. Powołuje się przy tym na dwa opracowania wykonane na zlecenie Urzędu Miasta Otwocka.

Pierwszym z dokumentów jest przygotowane przez Zakład Higieny Środowiska Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego „Opracowanie pomiarów zanieczyszczenia mikrobiologicznego powietrza na terenie miasta Otwock, w rejonie zagospodarowania odpadów komunalnych”. „Przeprowadzone badania oraz wnioski, jakie wysnuto na ich podstawie, nie potwierdziły negatywnego oddziaływania składowiska. Wyniki badań były miarodajne tylko dla warunków atmosferycznych panujących w dniu pomiaru. Pogląd na sprawę dawałyby systematyczne badania przez dłuższy czas, obejmujący wszystkie pory roku” – do takiego wniosku po analizie dokumentu doszedł marszałek.

Drugim opracowaniem, które przeanalizowano, było „Sprawozdanie z pomiaru odorów z użyciem mobilnego analizatora typu zNose”, sporządzone przez Laboratorium Ochrony Środowiska Instytutu Odlewnictwa. Wykazało ono, że większość zidentyfikowanych związków zapachowych nie działa drażniąco na skórę, oczy czy układ oddechowy. „Zapach będący mieszaniną wielu związków nie był możliwy do określenia i przewidzenia, podobnie jak jego stężenie, ponieważ poszczególne związki mają bardzo różny próg wyczuwalności zapachowej. Stężenia związków złowonnych były na tyle niskie, że w miejscu i chwili pobierania prób nie były wyczuwalne. Uciążliwość zapachowa na terenie osiedla Jabłonna jest zatem mało prawdopodobna, ponieważ brak jest związków zapachowych stwierdzonych w znaczących ilościach na tym terenie” – wywnioskowano ze sprawozdania.

Po analizie tych dokumentów marszałek napisał: „Na podstawie przeprowadzonych badań wskazano, że źródeł odorów w rejonie miasta Otwock może być wiele, i biorąc pod uwagę przeprowadzone pomiary, nie można jednoznacznie potwierdzić bądź wykluczyć, że to składowisko Sater jest głównym źródłem emisji substancji odorowych”.

Śmierdzi, ale subiektywnie
Poza tymi dokumentami Urząd Marszałkowski przeanalizował jeszcze dwa inne.  Opublikowane w grudniu 2014 r. opracowanie wykonane przez Wydział Inżynierii Środowiska Politechniki Warszawskiej „Badania i ocena oddziaływania zapachowego instalacji składowiska odpadów w Otwocku Świerku” (określono w nim maksymalny zasięg oddziaływania zapachowego składowiska odpadów na 600 m, nie stwierdzono wyraźnego wpływu składowiska na zanieczyszczenie mikrobiologiczne powietrza przy ul. Leśnej, a podczas wykonywania badań ustalono inne źródło uciążliwości zapachowej) oraz coroczne sprawozdania emisyjne, w tym wyniki monitoringu wód podziemnych (nie wykazały możliwości negatywnego oddziaływania na środowisko).

23 lutego br. marszałek poinformował władze Satera o dowodach zebranych w sprawie, a także o prawie zapoznania się z aktami i możliwości zajęcia stanowiska. Sater z tej możliwości skorzystał i 7 marca złożył swoje uwagi.

Po tej wymianie uwag marszałek uznał, że negatywne oddziaływanie instalacji na środowisko („niepotwierdzone” – jak pisze w uzasadnieniu) ogranicza się do odorowości. Problem w tym, że w obowiązujących przepisach prawnych brakuje norm w tym zakresie. Uciążliwości takie są zatem subiektywne. Przy braku możliwości jednoznacznego ustalenia źródła ich powstawania nie można określić, że podmiotem odpowiedzialnym za emitowany smród jest Sater.

Nie ma norm – nie ma co mnożyć kosztów
Biorąc pod uwagę, że przegląd ekologiczny jako opinia specjalistyczna jest kosztowny (koszty obciążają prowadzącego instalację), a przy tym, jak zauważa marszałek, ten sam cel może być osiągnięty innymi środkami – sięganie po środek „najdroższy” nie ma uzasadnienia. Zresztą ze względu na brak norm odorowych i tak nie można by w przeglądzie ekologicznym określić stopnia negatywnego oddziaływania smrodu na środowisko. „Według Kodeksu Postępowania Administracyjnego, gdy postępowanie staje się bezprzedmiotowe, umarza się je” – tłumaczy marszałek. Tak właśnie, jego zdaniem, jest w przypadku Satera.

Według ekspertów ochrony środowiska za wykonanie przeglądu trzeba zapłacić dziesiątki tysięcy złotych – Przegląd ekologiczny to dla składowiska śmieci na pewno niemały koszt – mówi w rozmowie z „Linią” Paweł Opacki, właściciel jednej z firm zajmujących się sporządzaniem takich przeglądów. Same badania mogą kosztować od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych, w zależności od tego, jakiego typu aspekty mają być badane, np. odory, hałas czy pola elektromagnetyczne. Oprócz tego trzeba przeprowadzić analizę – to także jest kosztowne. Dla przykładu opracowanie do pozwolenia zintegrowanego to wydatek rzędu 30-60 tys. zł – słyszymy od naszego rozmówcy.

Przegląd ekologiczny

To szczegółowe opracowanie dotyczące funkcjonowania instalacji i jej oddziaływania na środowisko. Jest to dokument podobny do raportu oddziaływania na środowisko, przygotowywany nie na etapie inwestycji, ale w trakcie prowadzenia eksploatacji obiektu.

Musi zawierać m.in.:

  • bardzo szczegółowy opis instalacji, obejmujący m.in. rodzaj, wielkość i usytuowanie instalacji wraz z informacją o jej stanie technicznym, powierzchnię zajmowanego terenu lub obiektu budowlanego, rodzaj technologii, istniejące w sąsiedztwie lub bezpośrednim zasięgu oddziaływania instalacji obiekty mieszkalne i użyteczności publicznej, zabytki, obiekty i obszary poddane ochronie;
  • określenie oddziaływania na środowisko instalacji, w tym również w przypadku wystąpienia poważnej awarii przemysłowej;
  • opis działań mających na celu zapobieganie i ograniczanie oddziaływania na środowisko;
  • porównanie wykorzystywanej technologii z technologią proekologiczną, określoną w art. 143 ustawy o ochronie środowiska;
  • wskazanie, czy dla instalacji konieczne jest ustanowienie obszaru ograniczonego użytkowania, określenie granic takiego obszaru, ograniczeń w zakresie przeznaczenia terenu, wymagań technicznych dotyczących obiektów budowlanych i sposobów korzystania z nich.
  • rzeznik kleofas says:

    Szczyt bezczelności i nieliczenia się z ludzkim zdrowiem! W ostatni weekend tak śmierdziało, że w domu się nie dało wytrzymać, a mieszkam kilka kilometrów od Satera i Lekaro.
    A co do tanich działeczek, to ja za swoją dałem 180tys. i takie były ceny w Jabłonnie jak kupowałem działkę. Za pieniądze z UE uzbrojono teren z myślą o stworzeniu osiedla, a potem rozszerzono działalność wysypisk (działających z naruszeniem prawa). W portalu natemat.pl był skandaliczny, kłamliwy artykuł utrzymany w duchu wypowiedzi „starego mieszkańca) powyżej – bez komentarza – minimum myślenia i empatii wystarczyłoby. Ten problem jest nasz, ale z rok dotknie i Was.
    Ci którzy czują smród, niech za każdym razem dzwonią na Policję i to zgłaszają. jest to sposób, żeby pozostał ślad po sprawie.

  • Aleksandra says:

    Mieszkam w o 6km oddalonej wsi juz w strone Mińska, w tygodniu jeszcze jest spoko ale gdy nadchodzi piątek wieczór a następnie sobota wieczór to smród dolatuje i tutaj. Dzien w dzien wyjeżdżam na ul. Lubelska kilka razy dziennie samochodem, i gdyby nie funkcja zamknięcia obiegu powietrza w samochodzie to podejrzewam ze bym zwymiotowala. Niech Pan szanowny Marszałek przyjedzie w piątek wieczorem na grilla do kogoś kto miesza duzo duzo bliżej i spróbuje wysiedzieć dłużej niż 5min. Ponadto stacja paliw ORLEN (która jest dosłownie obok!) tam nie da sie zatankować spokojnie samochodu przez ten smród. To trzeba odrazu uciekać do wewnątrz stacji a z powrotem do samochodu lecieć z zatnanym nosem. To sie robi nie do pomyślenia!!!!

  • dan says:

    Walizka kasy to i ja powiem ze pachnie.
    Mieszkam od urodzenia 3 kilometry dalej, buduje sie 3 kilometry w druga strone (6km od domu) i wszedzie jest odur!!!!!!!
    Prosty sposób na sprawdzenie zapachu. Niech Marszałek zacny pan pobedzie godzine albo dwie na terenie tej firmy a później niech jedzie do warszawy do swoich kolegów bez mycia sie jak im nie bedzie przeszkadzala jego obecnosc to jest ok.

  • Laura says:

    ale ja mieszkam od urodzenia w okolicy wysypiska i dlaczego mam być podtruwana. jeszcze trochę i trzeba będzie sie wyprowadzić bo smród będzie nie do zniesienia. czemu zrobili to składowisko i sortownię w bliskim sąsiedztwie z budynkami mieszkalnymi. Jakby nie można było zrobić w miejscu mniej zaludnionym, a że teraz ludzi podtruwaja to nikomu nie przeszkadza. Zapraszam Pana Marszałka do przeprowadzki do nas niech powdycha trochę smrodu.Niech pooddycha pełną piersią.

  • stary mieszkaniec says:

    I ma rację Marszałek. Niech sie przeprowadzą Ci, którym śmierdzi. Było nie być zachłannym na tanie działki. „zaradne” chłopaki 🙂

    • dan says:

      Krotko zwięźle i na temat.
      Cymbal.

    • siiny says:

      zaśmierdzi Panu w środku miasta, przy „drogiej działeczce” to pewnie się zdanie zmieni „bezpieczny” chłopaku

7 thoughts on “Marszałkowi nie śmierdzi”

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

REKLAMA

REKLAMA