Zginęli w drodze do domu

Grzegorz S. i jego żona Celina zginęli w tragicznym wypadku, kiedy toyotą wracali do domu. Ich auto zostało zmiażdżone przez tira na drodze krajowej nr 50. Ich trzyletni syn Staś, który podróżował z tyłu, cudem przeżył. Teraz walczy o życie w szpitalu.

AGNIESZKA JASKULSKA

Młode małżeństwo potrafiło cieszyć się życiem. Obydwoje kochali przyrodę, byli lekarzami weterynarii, często podróżowali. Mieszkali w Bielsku-Białej, ale niedawno wybudowali dom w Olszance niedaleko Siedlec. – Jeszcze nie urządzili domu. Niedawno położyli nowe podłogi. Mimo to byli już związani z tym miejscem, gdzie mieli wielu przyjaciół – wspominają znajomi Celiny i Grzegorza S. Kilka dni temu rodzice zabrali ze sobą w podróż trzyletniego Stasia, a rocznego Jasia zostawili pod opieką babci. Mieli jednak szybko wrócić do domu w Olszance. Niestety podróż, w którą wybrali się pod koniec wakacji, okazała się ich ostatnią…

W poniedziałek, 29 sierpnia późną nocą 35-letni Grzegorz S. i jego 34-letnia żona Celina chcieli wrócić do młodszego synka Jasia, który tęsknił za nimi. Rodzina wsiadła do samochodu i wyruszyła w drogę.

Trzyletni Staś siedział w foteliku z tyłu toyoty. Małżeństwo jechało drogą nr 50 w stronę Kołbieli. – Po godz. 1 na wysokości wsi Regut w gminie Celestynów doszło do tragicznego wypadku. Z niewyjaśnionych przyczyn kierowca toyoty zjechał na przeciwległy pas – mówi prokurator Marcin Gajdamowicz. Auto, którym podróżowała rodzina, zderzyło się czołowo z jadącym w przeciwnym kierunku tirem. Siła uderzenia była ogromna. Toyota dosłownie wbiła się w ciężarówkę służącą do przewożenia cementu. Celina S. wypadła z samochodu, a jej mąż został przygnieciony przez fragmenty silnika i karoserię. Żadne z nich nie miało szans, obydwoje zginęli na miejscu. Cudem ocalał ich trzyletni synek, który był zapięty w pasy w foteliku z tyłu auta.

Do akcji wkroczyły służby.

– Zgłoszenie o wypadku otrzymaliśmy o godz. 1.15. Na miejscu byli już policjanci i trzy karetki pogotowia – mówi st. asp. Maciej Łodygowski z otwockiej straży pożarnej. Ratownicy musieli bardzo się śpieszyć, bo z każdą minutą w chłopczyku gasło życie. – Dziecko odniosło poważne obrażenia i w ciężkim stanie zostało przewiezione do szpitala w Warszawie – dodaje asp. sztab. Sylwia Durlik z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku.

Ranny był również kierowca ciężarówki, któremu udzielono pomocy medycznej. Strażacy, m.in. z OSP Celestynów i OSP Regut, zabezpieczyli miejsce zdarzenia. Musieli rozciąć wrak toyoty, aby wydostać ciało nieżyjącego Grzegorza S.

Czynności strażaków, śledczych i prokuratora trwały aż do rana. Ruch na tym odcinku został przywrócony dopiero po godz. 6. Ze wstępnych ustaleń wynika, że 35-letni Grzegorz S. nie wyprzedzał innego samochodu. Zjechał na przeciwległy pas i zderzył się z ciężarówką jadącą w kierunku Grójca. – Niewykluczone, że mężczyzna zasnął za kierownicą lub zasłabł. Wyjaśniamy przyczyny tego tragicznego w skutkach zdarzenia – zapewnia prokurator Marcin Gajdamowicz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s