Cały Otwock modli się za Justynę

Cudem przeżyła, ale jej życie już nigdy nie będzie takie samo. 18-letnia Justyna Bądkowska szła do kościoła na mszę świętą, kiedy wjechał w nią samochód! – Oddycha za nią aparatura medyczna. Moja córeczka tak bardzo teraz cierpi, że serce mi pęka – mówi ze łzami w oczach pani Beata, mama dziewczyny, prosząc o modlitwę za nią.

AGNIESZKA JASKULSKA

jedynka3

Do niedawna była szczęśliwa i energiczna, tryskała radością, każdego dnia cieszyła się życiem. Nigdy nikomu nie odmówiła pomocy. – Justyna ma ogromne serce, jest w niej mnóstwo dobroci dla innych, empatii, miłości i miłosierdzia bożego. Jest wierząca, dlatego swoją przyszłość chciała związać nie tylko z dziećmi, które uwielbia, ale właśnie z kościołem – tłumaczą przyjaciele nastolatki.

Justyna do niedawna była szczęśliwą i energiczną dziewczyną. Wszystko zmieniło się w piątek, 2 września, kiedy potrącił ją oplem 23-letni Przemysław R.

Justyna do niedawna była szczęśliwą i energiczną dziewczyną. Wszystko zmieniło się w piątek, 2 września, kiedy potrącił ją oplem 23-letni Przemysław R.

Justyna pochodzi z wielodzietnej rodziny (ma 10 rodzeństwa), urodziła się jako szósta. – Jest cudownym i zdolnym dzieckiem. To taka nasza iskierka, która wnosi do domu wiele światła i radości – podkreśla mama 18-latki. Dziewczyna prowadziła aktywny tryb życia, udzielała się społecznie. – Zajmowała się wolontariatem. Pomagała w otwockim Domu Samotnej Matki oraz w hospicjum. Uczestniczyła również w Światowych Dniach Młodzieży, które odbyły się w tym roku w Krakowie – mówi z dumą pani Beata.

Tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego Justyna z przyjaciółmi bawiła się podczas imprezy „Lato z Radiem” w Otwocku. Po wakacjach miała zacząć nowy etap w swoim życiu. Dostała się do wymarzonego liceum katolickiego o profilu humanistycznym. W piątek, 2 września nie dotarła jednak do szkoły. Tego dnia w kilka sekund cały jej świat się zawalił…

Po godz. 7 Justyna pakowała do plecaka zeszyty, piórnik i podręczniki. Nie mogła się  doczekać nowej szkoły, dlatego wyszła z domu dużo przed czasem. Szła sama ul. Kościuszki w kierunku ul. Żeromskiego w Otwocku. Nie śpieszyła się. – Miała jeszcze sporo czasu do rozpoczęcia uroczystej mszy świętej w kościele u pallotynów, po której miały zacząć się lekcje – tłumaczy jej brat Łukasz. Siostra Justyny 24-letnia Karolina dodaje: – To był pierwszy piątek miesiąca, dlatego Justyna chciała przystąpić do spowiedzi i do komunii świętej, chciała za wszystko podziękować Bogu – tłumaczy.

Dramatyczne chwile na Żeromskiego
Około godz. 8 Justyna próbowała przejść na drugą stronę ul. Żeromskiego, aby dotrzeć do kościoła. Na ulicy był spory ruch. W kierunku
ul. Warszawskiej i przejazdu kolejowego utworzył się korek. Dziewczyna chciała przejść przez ulicę pomiędzy dwoma przejściami dla pieszych, które są na wysokości ul. Kościuszki i ul. Prusa.

– Kobieta jadąca samochodem w stronę centrum Otwocka zatrzymała auto i przepuściła Justynę, aby przeszła na drugą stronę ulicy – brat relacjonuje słowa świadków, do których udało się dotrzeć rodzinie 18-latki. W tym samym czasie od strony przejazdu kolejowego jechał oplem 23-letni Przemysław R. Mieszkaniec Otwocka dostrzegł uczennicę w ostatniej chwili, hamował, ale było już za późno. – Jak twierdzą świadkowie, auto uderzyło w Justynkę z taką siłą, że aż spadły jej buty. Wpadła na maskę, uderzyła głową w szybę i przeleciała nad samochodem – mówi z trwogą jej siostra 26-letnia Martyna. Rodzeństwo dodaje: – Przez kilka chwil Justyna była przytomna. Strasznie krzyczała z bólu i wzywała pomocy. Potem jakby zwymiotowała krwią i straciła przytomność – mówią zrozpaczeni.

Bałam się, że nie zdążę jej przytulić ostatni raz
Na miejscu pojawiły się służby. Śledczy dostrzegli na jezdni długi ślad hamowania, co może wskazywać na to, że kierowca jechał z nadmierną prędkością. – W pierwszej chwili nie była znana tożsamość potrąconej dziewczyny – mówi asp. sztab. Sylwia Durlik z Komendy Powiatowej Policji
w Otwocku. Justyna niedawno obchodziła swoje 18. urodziny i nie zdążyła wyrobić dowodu osobistego, a legitymacja szkolna czekała na nią
w nowej szkole. Poza tym dziewczyna ma drobną budowę ciała i nie wygląda na swój wiek, dlatego ratownicy uznali, że jest niepełnoletnia i karetka przewiozła ją do szpitala dziecięcego przy ul. Niekłańskiej w Warszawie.

Będziemy wspierać Justynkę i pomagać jej we wszystkim – mówi rodzina 18-latki

Będziemy wspierać Justynkę i pomagać jej we wszystkim – mówi rodzina 18-latki

Przed południem jeden z braci dziewczyny Mateusz próbował się z nią skontaktować, ale jej telefon milczał. – Wtedy zaczęliśmy się o nią martwić. Mateusz dzwonił non stop. Wreszcie ktoś odebrał telefon. Była to pielęgniarka ze szpitala przy Niekłańskiej. Od niej dowiedzieliśmy się, że Justynka miała wypadek i walczy o życie – tłumaczy siostra 18-latki Martyna.

Mama Justyny prawie zemdlała, kiedy dowiedziała się, co się stało. – Ugięły się pode mną nogi. Z rozpaczy krzyczałam: „Jezu, oddaj mi dziecko, nie zabieraj mi jej” – wspomina ze łzami w oczach Beata Bądkowska. – Bałam się, że Bóg mi ją odbierze, że ona umrze, a ja nie zdążę dojechać na czas, żeby ją ucałować i przytulić być może ostatni raz – dodaje, kryjąc zapłakaną twarz w dłoniach.

Wiem, że mnie słyszy
Uczennica liceum katolickiego trafiła do szpitala w stanie krytycznym. Lekarze nie dawali jej szans, bo miała bardzo poważne i rozległe obrażenia. – Mówili, że to cud, że w ogóle przeżyła wypadek. Przy życiu utrzymuje ją aparatura medyczna, jest w śpiączce farmakologicznej. W szpitalu otoczono Justynkę bardzo dobrą opieką – mówi pani Beata.

– Pierwsze trzy doby były straszne. Jej życie wisiało na włosku. Czwarta doba była najgorsza. Mózg strasznie spuchł. Miała mieć trepanację czaszki. Wtedy zdecydowano, że trzeba ją przewieźć do Kliniki Intensywnej Terapii Wojskowego Instytutu Medycznego przy ul. Szaserów, gdzie od razu zapewniono jej specjalistyczną opiekę. Wysiłki lekarzy przynoszą efekt. I chociaż za moją córeczkę nadal oddycha maszyna i jest ona w śpiączce farmakologicznej, to jej stan ustabilizował się – podkreśla mama Justyny.

I dodaje z ulgą: – Porusza nawet oczami, próbuje mówić. Wiem, że mnie słyszy. Mówię jej, że bardzo ją kocham, że jestem przy niej, że cała rodzina nie może się doczekać, aż wróci do domu, że jej najmłodsza siostra codziennie o nią pyta. Zapewniam ją, że modlimy się za nią, że wiele, wiele innych osób w Otwocku, a nawet w Brazylii, też się za nią modli – przyznaje mama 18-letniej uczennicy.

Rodzina Justyny wierzy w to, że dziewczyna wyrwała się z objęć śmierci. – Ona ma ogromną wolę życia, jakby miała jeszcze do zrealizowania jakąś misję. Nawet lekarze, którzy wcześniej przewidywali najgorszy scenariusz, są zaskoczeni – zapewnia pani Beata.

Czeka ja długa rehabilitacja
W wyniku potrącenia Justyna doznała bardzo rozległych obrażeń, m.in. urazu wielonarządowego, stłuczenia mózgu, krwawienia przymózgowego, udaru w obrębie prawej półkuli mózgu, stłuczenia płuc, złamania drugiego kręgu szyjnego (tzw. zęba obrotnika), lewej kości czołowej, obojczyka, miednicy i złamania w trzech miejscach lewej nogi. – Niektóre fragmenty mózgu z tyłu czaszki obumarły i już nigdy nie zregenerują się. Justynie grozi paraliż, szczególnie lewej części ciała. Czeka ją żmudna i kosztowna rehabilitacja, a także wiele bolesnych i ciężkich operacji – załamuje ręce mama dziewczyny.

– Lekarze wytłumaczyli, że po wybudzeniu ze śpiączki Justynka może nikogo nie poznawać ani niczego nie pamiętać, że może będzie musiała uczyć się wszystkiego od początku, nawet mówić, chodzić, czy jeść, zupełnie jak malutkie dziecko. Serce mi się ściska na samą myśl o cierpieniu, jakie ją czeka po wybudzeniu ze śpiączki. Ma tak dużo poważnych obrażeń i złamań, że wiele części ciała będzie usztywnionych drutami. Jednak najważniejsze jest teraz to, aby zaczęła samodzielnie oddychać. Ona jest silna i wierzę, że Bóg ma wobec niej swój plan, że nie spełni się najgorszy scenariusz – składa dłonie do modlitwy pani Beata.

– Chcemy, aby nasza Justynka odzyskała zdrowie, żeby znowu była taka radosna, tryskała życiem jak kiedyś – tłumaczą łamiącym się głosem rodzice 18-latki. – Badamy okoliczności tego zdarzenia – mówi asp. sztab. Sylwia Durlik. Powołano biegłego, który ustali, czy kierowca przekroczył dozwoloną prędkość.

7 responses to “Cały Otwock modli się za Justynę

  1. Justynka będzi dobrze dasz radę z takim wsparciem . Jesteś silna i młoda czekamy ma twój powrót do domu i uśmiech na twarzy twojej całej rodziny.

    Lubię to

  2. Łzy leją mi się po policzku,ale wieżę w to że wszystko się ułoży. Tak to prawda Justynko jeszcze masz misje do spełnienia tu ma ziemi. Trzyma mocno kciuki za Ciebie i twoją rodzinę. Niech Bóg będzie z wami.

    Lubię to

    • No właśnie przechodziła w miejscu gdzie nie powinna być. Artykuł jest tak zredagowany,że nie znając faktów myślimy,że wszystkiemu winien kierowca.Szkoda że cierpi ale „zapracowała” na to swoim niewłaściwym zachowaniem na drodze

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s