Czy bestie znajdą ciepły dom?

Nie zostały skazane na śmierć, tylko pójdą do adopcji. Psy, które na początku sierpnia dotkliwie pogryzły otwocką radną Barbarę Olpińską, trafiły do  celestynowskiego schroniska. Przejdą tam specjalną terapię, która oduczy ich reagowania agresją. Jeśli się powiedzie, zwierzęta będą czekały na nowy dom i pana, który zamiast przemocy okaże im miłość.

AGNIESZKA JASKULSKA

soju

Dwa mieszańce ras bojowych wymknęły się z posesji przy ul. Otwockiej w Otwocku. Tuż po północy z niedzieli na poniedziałek (7/8 sierpnia) rzuciły się na wracającą do domu Barbarę Olpińską, otwocką radną. „Linia” pisała o tym 16 sierpnia.

Kobieta walczyła z bestiami. Jej wołanie o pomoc usłyszał pan Jarosław, który dobrze znał psy. Krzyk mężczyzny spłoszył rozwścieczone zwierzęta. Barbara Olpińska trafiła do szpitala. Miała liczne bardzo głębokie szarpane rany nóg. – Przez wiele dni byłam w szpitalu. Leczenie jest bardzo bolesne, a rany są głębokie i ciężko się goją – tłumaczy Olpińska. W wielu miejscach kobieta ma ubytki w ciele i wszystko wskazuje na to, że czekają ją kolejne zabiegi, m.in. przeszczep skóry. – Blizny na nogach już zawsze będą przypominały mi o koszmarze, jaki mnie spotkał tamtej nocy. Najważniejsze jednak, że żyję i że te bestie mnie nie pożarły – wzdryga się.

Pod obstrzałem służb
Sprawą pogryzienia kobiety zajęły się policja, Powiatowy Inspektorat Weterynarii i otwocki oddział TOZ. Okazało się, że Olpińską zaatakowały dwa mieszańce podobne do psów rasy pitbull i amstaff, które uznawane są za agresywne. Około czteroletnia czarno-biała Sonia i jej syn, jasno umaszczony Junior należały do Krzysztofa E.

W rozmowie z „Linią” opiekunowie zwierząt przyznali, że psy nie są posłuszne, a najbardziej agresywna jest suka. – Sonia jest prawdziwym diabłem, taką ma naturę – przyznali członkowie rodziny, która zajmowała się psami. Wcześniej już kilka razy pogryzła ludzi.

Po ataku na Barbarę Olpińską zwierzęta trafiły na obserwację do weterynarza.

– Psy nie były chore na wściekliznę. Jednak nie wróciły do swojego domu – przyznaje Grzegorz Kurkowski, powiatowy lekarz weterynarii. Właściciel Soni i Juniora Krzysztof E. zrozumiał, że hoduje pod swoim dachem prawdziwe bestie, które kiedyś mogą zagryźć człowieka. Przyznał, że nie potrafi właściwie zająć się psami. W piątek, 12 sierpnia, tuż przed publikacją artykułu w „Linii” mężczyzna zrzekł się praw do zwierząt. Sonia i Junior zostały przewiezione do schroniska w Celestynowie. – Zwierzęta trafiły do oddzielnych boksów, gdzie przechodzą kwarantannę – tłumaczy Łukasz Balcer, kierownik schroniska w Celestynowie. – Kiedy je do nas przywieziono, nie wyglądały na zaniedbane czy wygłodniałe. Wymagały jednak zaszczepienia, odrobaczenia, a także zostały zaczipowane i poddane zabiegowi sterylizacji – dodaje.

Nadal próbują gryźć
Opiekunowie ze schroniska wchodzą do boksów, zachowując najwyższe procedury ostrożności.

– Sonia i Junior sprawiają problemy, próbują gryźć ze strachu, bo nie potrafią reagować inaczej niż agresją, dotyczy to szczególnie suni – wyjaśnia kierownik schroniska w Celestynowie. – Zwierzęta reagują w ten sposób, bo nie zostały nauczone właściwych zachowań. To, że pies atakuje czy gryzie, nie jest winą zwierzęcia, tylko właściciela, który nie zapewnił mu właściwej opieki i warunków  rozwoju – tłumaczy Łukasz Balcer. – Mam nadzieję, że uda nam się wyprostować charakter Soni i Juniora. Będziemy o nie walczyć, dlatego nie zostaną skazane na śmierć. Zadbamy o to, aby poddać je socjalizacji. Dlatego niedługo rozpoczną prawdopodobnie długą i żmudną pracę z behawiorystą. Dzięki temu Sonia i Junior nauczą się właściwego zachowania, zdobędą zaufanie człowieka, przestaną się bać i staną się prawdziwymi czworonożnymi przyjaciółmi – zapewnia Łukasz Balcer. Kierownik celestynowskiego schroniska wierzy, że jest to możliwe.

Znajdą ciepły dom
Niedawno zakończyliśmy półtoraroczną socjalizację owczarka niemieckiego, który był bardzo agresywny, potrafił ze złości pogryźć nawet grabie. Po terapii z behawiorystą owczarek trafił do ciepłego domu, teraz śpi na kanapie – cieszy się Łukasz Balcer.

Kierownik schroniska zapewnia, że każdy pies, który trafia do celestynowskiego ośrodka, ma swoją historię, czasami bardzo tragiczną.

– Staramy się wyprostować charaktery zwierząt, które doświadczyły w swoim życiu okrucieństwa. Nawet jeśli okaże się, że psa nie uda się ułożyć ze względu np. na zmiany w psychice, to taki zwierzak zostaje pod naszą opieką aż do śmierci. Jednak prawie wszyscy nasi podopieczni mogą trafić do adopcji – tłumaczy Łukasz Balcer. – Liczę na to, że Sonię i Juniora również spotka taki los i że za jakiś czas, kiedy będą gotowe, trafią do odpowiedzialnego właściciela, który we właściwy sposób zatroszczy się o ich przyszłość – nie traci nadziei kierownik schroniska.

Jeśli chcesz pomóc Soni i Juniorowi,

możesz wpłacić dowolną kwotę na ich leczenie i terapię na konto bankowe: PKO BP: 43 1020 1156 0000 7102 0061 5146, Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt, ul. Prosta 3, 05-430 Celestynów. Koniecznie z dopiskiem: AMSTAFF

  • Zuza says:

    A ja nie lubię dzieci więc będę wpłacać na psy. I tyle. Przynajmniej mam pewność, że nie wyrośnie z nich taki idiota jak ~dominis albo ~gosc_abc.

    • dog says:

      masz cos z glowa nie tak!

  • Jakub Rokicki says:

    Te psy nie są bestiami zajmuję się nimi w schronisku. To przez dom i złe nawyki w nim, przez to że były bite wydarzył się wypadek. Agresja rodzi agresję. Nie poznając tych psów nie możecie ich ocenić…
    A co do pogryzienia moje zdanie jest takie :
    Psy te są bardzo terytorialne, a biegając luzem miały za swój „teren” coraz większy obszar i w celu obrony zakatowały . Same w sobie nie są agresywne do ludzi, osobiście dostaję od nich liczne buziaki na spacerach….

  • dominis says:

    Lepiej wpłaćcie na chore dzieci a nie na psy!!!!!!!!!!!!!!!!11

  • Robert says:

    Czy byly wlasciwiel byl odpowiednio ubezpieczony ? – Walnijcie mu wysoka sume. Zeby sie w koncu czegos nauczyl w tym zyciu. Formalna kara (mandat), wysokie odszkodowanie dla tej Pani (za ból i za straty), zwrot kosztów opieki i „resocjalizacji” itd.

  • Gość says:

    Szkoda że ciebie nikt nie uśpił!

  • gosc_abc says:

    Nie rozumiem dlaczego nie uśpią tych psów? I jeszcze kase zbierają na nie. Skandal.

    • ter. says:

      Ja bym uśpiła właściciela tych psów bo to on doprowadził do tragedii a psy mają prawo dostać szansę . A że Ty tego nie rozumiesz , no cóż widocznie jesteś tępy .

      • dog says:

        to przygarnij te psy do domu mądralo….

9 thoughts on “Czy bestie znajdą ciepły dom?”

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

REKLAMA

REKLAMA