Krew i pióra już nie śmierdzą

Rok po zamontowaniu przez zakłady KEMOS biofiltra neutralizującego przykre zapachy z przetwórni drobiu karczewscy radni osobiście sprawdzili jego skuteczność podczas wizyty w firmie. Choć do ideału jeszcze trochę brakuje, radni pozytywnie ocenili efekty walki ze smrodem. Ucieszyła ich zwłaszcza wiadomość, że odpady emitujące najintensywniejszy odór, a więc ptasie pióra i krew, nie są już przetwarzane na miejscu, ale codziennie transportowane do innych przetwórni.

SYLWIA WYSOCKA

kemos

Głównym celem działalności zakładu utylizacji odpadów poubojowych KEMOS w Karczewie jest przetwarzanie odpadów zwierzęcych i produkcja mączki zwierzęcej. Jak uciążliwa była to działalność, wiedzieli nie tylko najbliżsi sąsiedzi firmy, ale także mieszkańcy bardziej odległych rejonów Karczewa i Otwocka. Zgodnie z obietnicami firmy te uciążliwości miały zostać znacznie ograniczone.

Filtr na odór
W tym celu od jesieni 2015 r. do wiosny 2016 r. na terenie zakładu przeprowadzono kilka inwestycji. Pierwszą był montaż nowego biofiltra, który został uruchomiony w październiku 2015 r. Jego zadaniem jest likwidacja związków zapachowych powstających w wyniku biologicznego rozpadu odpadów poprodukcyjnych. Druga inwestycja zakładała szereg działań ograniczających możliwości pojawiania się przykrych zapachów. Wiosną za pół miliona złotych wybudowano specjalną halę do odbioru i wywozu odpadów (zhermetyzowano ten proces). Zmieniono również technologię transportu odpadów z separatora na prasę.

Czy te działania przyniosły pożądany efekt? O tym mieli okazję przekonać się karczewscy radni podczas ubiegłotygodniowej wizyty w zakładach. Na miejscu spotkali się z dyrektorem KEMOS-u Witoldem Sieńskim i wiceprezesem SuperDrobu Tadeuszem Baranowskim.

Trochę jednak śmierdzi
Mimo wielu słów aprobaty i pochwał dla nowych rozwiązań i inwestycji, radni dociekali,  dlaczego mieszkańcy czasem skarżą się na odór.

– Dlaczego mimo zastosowania nowoczesnej technologii bywa tak, że przykre zapachy, które identyfikujemy z tymi wydobywającymi się z przetwórni drobiu, wciąż docierają do mieszkańców? – pytała przewodnicząca komisji ds. zdrowia Małgorzata Spirowska. Wtórowały jej radne Agnieszka Salwa i Anna Trzepałka. – Po instalacji biofiltra rzeczywiście było lepiej, ale ostatnimi czasy, wprawdzie rzadko, znów zdarza się, że czujemy przykre zapachy – mówiły.

Odpowiedź na to pytanie nie padła. – Od sierpnia, czyli od czasu, gdy powstał nowy budynek, nie przerabiamy już takich odpadów jak ptasie pióra i krew. Zostaliśmy tylko przy przerobie miękkich odpadów – tłumaczył Witold Sieński. – Nie ma już tych czynników, które mogły powodować jakieś przykre zapachy. Filtr pracuje cały czas, bez przerwy czy zmian, jedyna kwestia to zapewnienie mu odpowiedniej wilgotności i tempera- tury. W przeciwieństwie do poprzednich lat, kiedy opary technologiczne szły w powietrze, dziś przechodzą one przez biofiltr i nie mają innej drogi. Codziennie przez całą dobę biofitr,  działa tak samo. Może mieszkańcy odczuwają w określone dni, w określonych godzinach jakieś uciążliwości zapachowe, ale nie możemy odpowiadać za wszystkie przykre zapachy w mieście – zwracał uwagę dyrektor.

Witold Sieński przekonywał, że zakład dokłada wszelkich starań, aby jego działalność była jak najmniej uciążliwa dla mieszkańców. – Utarło się, że śmierdzi z KEMOS-u, ale po to zbudowaliśmy biofiltr, żeby ten problem zniwelować. Czekaliśmy na tę inwestycję kilka lat. Teraz pilnujemy, żeby wszystko działało jak trzeba. Za rok lub dwa lata wymienimy w biofiltrze złoże biologiczne, bo jest ono efektywne maksymalnie przez trzy lata. Kiedyś pewne uciążliwości mógł spowodować błąd popełniony przez człowieka, teraz nie ma na to szans – zapewnia dyrektor.

– Nie wiem, co odpowiedzieć na zarzut, że smród czuć tylko jednego dnia w tygodniu, bo zakład pracuje cały czas, z krótką przerwą w niedzielę. Biofiltr cały czas działa, więc nie może być tak, że śmierdzi przez godzinę, bo opary cały czas  przechodzą przez biofiltr – tłumaczy.

Władze firmy SuperDrob zapowiadają w najbliższym czasie kolejne inwestycje w KEMOS-ie. Nawierzchnia placu przed budynkiem firmy ma zostać wymieniona na taką, która będzie łatwo zmywalna. Pozwoli to na szybsze usuwanie z terenu odpadów, które mogłyby emitować nieprzyjemne zapachy.

Komentarz

Piotr Trzaskowski, przewodniczący komisji ds. rozwoju gospodarczego i ochrony środowiska

  • Cieszę się, że komisja odbyła się na terenie zakładu, mieszkańcy zgłaszają nam problem przykrych zapachów. Dzięki wizycie mogliśmy przekonać się, jak to wszystko teraz wygląda. Dowiedzieliśmy się, że na miejscu nie są już przetwarzane najbardziej uciążliwe zapachowo odpady. Zapewniono nas, że cały proces jest monitorowany, a złoże będzie w odpowiednim czasie wymienione. Byłem pod dużym wrażeniem używanej obecnie technologii. Zdecydowanie mogę stwierdzić, że od naszej ostatniej wizyty widzę bardzo duży postęp.

Podobny artykuł

Otwock bez flag

REKLAMA

REKLAMA