Dajcie spokój Andriollemu!

Andriolli wielkim twórcą był. I dlatego Otwock powinno się przemianować na Andriollowo. Są już szkoła imienia malarza, muzeum, PTTK, Dom Kultury, ulica, rondo, szlak krajoznawczy, tablica oraz Stowarzyszenie Twórców i Animatorów Kultury. Pewnie dlatego miejska ciepłownia (rzecz jasna przy ul. Andriollego), nie chcąc być gorsza, fundnęła sobie malowidło na murze przedstawiające (podobno) portret artysty oraz (podobno) przykład jego świdermajera.

JACEK KAŁUSZKO

Czy portret Andriollego jest udany? Pozostawiamy to indywidualnej ocenie.  Zwracamy jednak uwagę na podpis: „Michał E. Andriolli”, który nie tylko wysuwa na pierwszy  plan polskie imię malarza, ale marginalizuje to włoskie. Tymczasem, jak pisaliśmy w sierpniu  (LO nr 32/2016), prawidłowy jest zapis Elwiro Michał Andriolli, czego dowodzą zachowane  oficjalne dokumenty, takie jak: metryka urodzenia malarza, dokumenty policyjne z czasów zesłania, akt ślubu, testament. Zachęcamy więc do zmiany podpisu.

Podobizna malarza na tym miejscu zastąpiła portret bliżej nieznanej Miry Kubasińskiej, która wystarczająco długo spoglądała na przechodniów. Wprawdzie uczono mnie kiedyś, że to panowie ustępują miejsca paniom, ale widać, jest już odwrotnie. Czy prawdziwe jest zdanie, że to jednak wokalistka Mira była i jest lepszym propagatorem Otwocka od jej wielkiego poprzednika, rysownika Andriollego, pozostawiam do rozstrzygnięcia fachowcom od PR-u.

Jednak nie tylko w tym problem. Przykro to stwierdzić, i nie jestem w tej opinii odosobniony, ale wbrew wysiłkom malującego spod jego ręki wyszło niezupełnie to, co powinno. Mistrz Andriolli wygląda jak facet ścigany listem gończym, a przecież wystarczyło choćby przekopiować znakomite ryciny przedstawiające jego twarz. Podobne za- strzeżenia budzi budynek, który w niczym nie przypomina klasycznego świdermajera.

– To zupełna katastrofa – tak dosadnie skomentował to „dzieło” jeden z prawdziwych otwockich plastyków. – Śledzę otwockie murale, bo mamy kilka takich fatalnych rodzynków. Ktoś komuś to zleca, a fakt, że zezwalamy na taką jakość, jest konsekwencją braku wychowania plastycznego od szkoły podstawowej. Akceptując takie bohomazy, nie znamy dobrych wzorców. Tymczasem wystarczy zobaczyć, jak to się robi w Warszawie. W Otwocku tak kształtuje się nasze gusty, bo nie ma plastyka miejskiego. Wszystko robi się byle jak, byle było tanio, ale kubełek farby i pędzel nie załatwiają sprawy. Albo tanio, albo dobrze. Dobry mural jest efektem talentu i… wydanych kilku tysięcy złotych – stwierdził znajomy.

Ktoś się żachnie i powie, że o gustach się nie dyskutuje. Owszem, to po części prawda. Jeśli zatem w swoim domu pomaluję ściany w róże, zawieszę „jelenie na rykowisku” i pod nimi postawię sztuczne kwiaty, to moja prywatna sprawa. Można do mnie nie przychodzić. Rzecz ma się zgoła inaczej w przestrzeni miejskiej, gdzie podobne „dzieła” powstają za publiczne (czyli nasze) pieniądze. Nie mamy wyjścia i chcąc nie chcąc, musimy spoglądać na te wątpliwej urody ozdoby…

A tak na marginesie: zarówno Kubasińska, jak i teraz Andriolli zajmują tylko niewielką część muru. Tak na oko trzy razy większą przedstawia malowidło z intrygującym napisem: „Boże chroń fanatyków”. Chciałoby się spytać – jakich? Politycznych? Religijnych? Czy może fanatyków Otwocka? Bo jeśli tych ostatnich, to jestem za!

Przy okazji rozwodzenia się nad nieszczęsnym Andriollim, który spędził nad Świdrem zaledwie kilka lat, ale został tutaj obsypany ulicami, skwerami, szkołami itp., itd., może warto, aby przy okazji 100-lecia Otwocka przypomniano sobie o co najmniej kilku innych, może nawet bardziej zasłużonych dla miasta postaciach?

Nazwisk jest wystarczająco dużo, żeby nazwać nimi ulice, skwery, szkoły. Kilka przykładów z brzegu: hrabia Władysław Jezierski w 1927 r. podarował (nie sprzedał!) miastu cały kwartał ulic i placów znajdujących się pomiędzy ul. Narutowicza, Andriollego, Pułaskiego i Poniatowskiego. Osiem lat później dał (nie sprzedał!) 10 hektarów ziemi na przyszły stadion Otwockiego Klubu Sportowego. Nie zasługuje na uliczkę? A taki ksiądz Ludwik Wolski? Cezary Jellenta? Edward Kasperowicz? Dr Ludwik Mierosławski?

Jest jeszcze wielu innych, którzy zbudowali i tworzyli to miasto… Czy ktoś pomyślał o uhonorowaniu tych ludzi?

Nie chcę krakać, ale obawiam się, że jedyną trwałą pamiątką po obchodach 100-lecia Otwocka pozostanie malowidło na murze ciepłowni i referendum w sprawie odwołania Zbigniewa Szczepaniaka ze stanowiska prezydenta miasta.

4 responses to “Dajcie spokój Andriollemu!

  1. Szanowny Panie Redaktorze, gratuluję Panu celnego pióra i komentarza / jako nie otwockczanin ale zakochany w Otwockim klimacie i nie tylko potwierdzam Pańskie stwierdzenie że ” jedyną trwałą pamiątką po obchodach 100-lecia Otwocka pozostanie malowidło na murze ciepłowni i referendum w sprawie odwołania (Pana) Zbigniewa Szczepaniaka ze stanowiska prezydenta miasta” / nieudolność Pana JS poraża tak bardzo jak kikuty pomnika jego chwały w środku miasta, którego nie lubi

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s