Cichy pokoik dla głośnych dzieci

W otwockiej Szkole Podstawowej nr 12 powstał tzw. cichy pokoik. Jest to pomieszczenie, do którego w wyjątkowych okolicznościach będą trafiać uczniowie po zdarzających się wybuchach agresji, by pod okiem specjalisty ostudzić emocje. To nowa inicjatywa, choć podobne rozwiązania są już stosowane. Sprawdziliśmy, jak radzą sobie z problemem inne placówki.

dz

We współczesnym świecie obserwujemy szybkie tempo życia i wiele błyskawicznie zachodzących zmian. Ich skutkiem są często trudności w adaptacji uczniów w środowisku szkolnym. Z jednej strony rodzice zapewniają dzieciom lepsze warunki materialne, ale z drugiej dysponują mniejszą ilością czasu, który mogą poświęcić swoim pociechom.

Dużym wyzwaniem dla dzieci są zwłaszcza trudne sytuacje losowe, np. śmierć bliskiej osoby, przemoc w rodzinie, rozstanie rodziców. Także łatwy dostęp najmłodszych do różnych programów telewizyjnych, gier komputerowych oraz częste korzystanie z telefonów komórkowych powodują rzadsze kontaktowanie się z innymi dziećmi i trudności w relacjach rówieśniczych.

Problem najmłodszych
Coraz większa grupa dzieci nie radzi sobie we właściwy sposób z emocjami. Prawdziwym wyzwaniem dla nauczycieli jest uczenie umiejętności społecznych. Problem niekontrolowanej agresji, jej wybuchu na tle emocjonalnym dotyczy przede wszystkim najmłodszych uczniów. Ze względu na wiek, brak dojrzałości i niską świadomość społeczną takie dzieci najbardziej potrzebują wsparcia dorosłych.

– W trudnej dla dziecka sytuacji mały człowiek musi się wyciszyć i uspokoić w bezpiecznym miejscu, gdzie ma zapewnioną odpowiednią opiekę. Temu celowi służy nasz cichy kącik. Jest to zabezpieczona sala z miękkimi ścianami i poduszkami, a dziecko zawsze znajduje się pod opieką pedagoga lub psychologa – wyjaśnia Danuta Szyszko, dyrektor SP nr 12. – To oczywiście sposób na pomoc doraźną i nie rozwiązuje głębszego problemu, jakim jest brak odpowiedniego zaplecza i struktur, które pozwoliłyby jak najwcześniej pomagać dzieciom z problemami emocjonalnymi. Niezbędne są: pilna diagnoza specjalistów, długofalowa terapia dla uczniów i pomoc dla rodziców. Niestety, w naszym województwie mamy tylko dwa ośrodki, które nieodpłatnie diagnozują dzieci. Rodziny czekają czasem nawet pół roku na konsultację u specjalistów, tymczasem szybka pomoc jest niezbędna. Utworzenie w naszym mieście przedszkola z oddziałami integracyjnymi byłoby szansą na wcześniejsze zorganizowanie pomocy dla dzieci i wsparcia dla rodziców. Udzielenie specjalistycznej pomocy dziecku w wieku przedszkolnym ułatwiłoby mu start w szkole – dodaje dyrektor Szyszko.

W ringu z miśkiem
Szkoła Podstawowa nr 5 z Oddziałami Integracyjnymi zna ten problem od lat. Wśród jej uczniów są dzieci autystyczne, a także ze stwierdzonym ADHD. Zdarza się, że uczeń wpada w szał.

– Na odrębną salę nie możemy sobie pozwolić ze względów lokalowych, ale podczas takich ataków dziecko jest prowadzone do gabinetu pedagoga. Zostają tam z nim co najmniej dwie osoby. Mamy tam dwa duże miśki oraz dwumetrowe poduchy i dzieci czasem je tłuką, boksują, duszą itp. To jest im potrzebne do wyładowania emocji. Szał musi minąć. To trwa czasem kilka, czasem kilkanaście minut, najdłuższy, jaki pamiętam, trwał ponad pół godziny. W tym czasie nie ma sensu rozmawiać z dzieckiem, dopiero potem pytamy o przyczyny, badamy źródło stresu, staramy się pomóc – opowiada Arkadiusz Królak, dyrektor SP nr 5.

– Czasem, gdy podczas ataku uczeń może być zagrożeniem dla innych dzieci i trzeba działać natychmiast, stosuje się tak zwany ucisk bezpieczny, który pozwala ograniczyć ruchy dziecka, nie zadając mu żadnego bólu. W naszej szkole musimy być przygotowani na takie problemy. Dlatego inwestujemy w szkolenia całej kadry, w ubiegłym roku wydaliśmy na to około 15 tys. zł. – dodaje.

Taniec i gry jako profilaktyka
Problem agresji wśród dzieci jest oczywiście powszechny, ale zjawisko to nie ma charakteru masowego. Są to zazwyczaj pojedyncze przypadki
w skali każdej szkoły. Trzeba jednak reagować, a w miarę możliwości działać też prewencyjnie.

– Gdy dziecko wpada w szał, trzeba je oczywiście odizolować, aby zapewnić bezpieczeństwo zarówno jemu, jak i osobom w jego otoczeniu. W naszej szkole w takim przypadku uczeń trafia do gabinetu pedagoga i tam wycisza się pod opieką specjalisty. Mamy też w szkole pokój ciszy, ale to miejsce, gdzie dobrowolnie może przyjść każdy uczeń, któremu przeszkadza hałas na przerwach. Niektóre dzieci bardzo źle znoszą krzyki i bieganinę. Tam mogą znaleźć spokój, poczytać, pograć w jakąś grę – informuje Dorota Rojek, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 w Otwocku.

– Staramy się też proponować dzieciom alternatywne sposoby spędzania czasu na przerwach, mając nadzieję, że to je uspokoi i wypełni im czas w wartościowy sposób. Mamy dwie sale gier planszowych dla klas I-III i IV-VI, które są dostępne podczas długich przerw, a we wtorki i czwartki organizujemy tzw. roztańczone przerwy, na których chętni uczniowie uczą się tańca – dodaje.

– Dwie sale gier działają także u nas – zaznacza dyrektor Szyszko. – Zainteresowanie dzieci jest spore i faktycznie podczas długich przerw znajdują tam one nie tylko rozrywkę, ale i spokój. Niektórzy uczniowie podobnie traktują bibliotekę szkolną. Chcielibyśmy mieć więcej podobnych pomieszczeń, ale obecnie jest zbyt ciasno. Może gdy kiedyś odzyskamy pomieszczenia zajmowane przez oświatę miejską, będziemy mogli podjąć taką inicjatywę – dodaje.

Wymiana pomysłów
Kłopoty wynikające z opisanych sytuacji będą nam towarzyszyć, być może nawet nasilą się. Trzeba więc reagować, nie udawać, że problemu nie ma. Nie można chować głowy w piasek. Podobne inicjatywy na pewno są wartościowe, ponieważ poprawiają bezpieczeństwo dzieci. Z dobrych wzorców warto korzystać, ale trzeba też szukać kolejnych. Liczymy więc na Państwa odzew, komentarze, propozycje, przykłady innych, być może lepszych, pomysłów. Ta wymiana informacji może przynieść korzyści wszystkim.

Coraz więcej rodziców zgłasza się po pomoc

Z JOANNĄ MORAWSKĄ z Powiatowej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej rozmawia Przemek Skoczek

Jak ocenia pani taką inicjatywę, jak ta w SP nr12?
– Napady złości i histerie dość często pojawiają się u dzieci w wieku przedszkolnym, ale zdarzają się również uczniom, zwłaszcza na pierwszym etapie edukacji. Konieczne jest wówczas stworzenie warunków do wyciszenia dziecka. Zwłaszcza gdy napadowi złości towarzyszą zachowania agresywne i/lub autoagresywne. Odpowiednio wyposażony pokój w szkole służący wyciszeniu dziecka, które jest wówczas pod opieką specjalisty, to dobry pomysł. Powinien jednak być elementem bardziej kompleksowej pomocy zmierzającej do nauczenia dziecka konstruktywnych i społecznie aprobowanych sposobów radzenia sobie ze złością, gniewem, frustracją (początkowo może być to zasygnalizowanie potrzeby skorzystania z tego pokoju).

Jak najlepiej postępować w podobnych przypadkach?
– W wielu wypadkach dziecko mogłoby uzyskać pomoc na terenie szkoły, np. poprzez uczestnictwo w zajęciach takich jak np. Trening Zastępowania Agresji (TZA), Trening Umiejętności Społecznych (TUS), Porozumienie Bez Przemocy (NVC) itp. Niestety, często barierą jest brak wystarczających środków na szkolenia nauczycieli  i specjalistów oraz prowadzenie zajęć tego typu. Niezwykle istotna jest współpraca szkoły z rodzicami, stworzenie jednolitego i konsekwentnego systemu oddziaływań.

Arkadiusz Królak, dyrektor SP nr 5, wspominał, że z jego doświadczenia wynika, iż powtarzające się ataki szału dotyczą właściwie tylko dzieci ze zdiagnozowanym autyzmem i ADHD. Czy oznacza to, że podobne zachowania u uczniów pozornie zdrowych mogą być symptomem choroby i warto te dzieci zbadać?
– Nadpobudliwość psychoruchową z deficytem uwagi (ADHD) oraz autyzm to dwa różne zaburzenia o innej etiologii i odmiennych symptomach. Jednak w obu  przypadkach reakcje emocjonalne często są niewspółmierne czy nieadekwatne do bodźca. Natomiast zachowania agresywne nie są objawem żadnego z tych zaburzeń, choć mogą im towarzyszyć.

Histerie i napady złości nie zawsze są symptomem poważniejszych zaburzeń. Mogą być strategią zaspokajania potrzeb, próbą wymuszenia jakichś korzyści lub uniknięcia czegoś, na co dziecko nie ma ochoty. Są też sposobem zwrócenia na siebie uwagi, sygnalizowaniem problemu, z którym dziecko sobie nie radzi. Jeśli jednak jakiekolwiek zachowania niepokoją rodziców, a dotychczas stosowane metody przeciwdziałania im nie przynoszą spodziewanych efektów, zawsze warto skorzystać z porady specjalisty. W wielu wypadkach takiej pomocy mogą udzielić psycholodzy pedagodzy w placówkach oświatowych.

Powinni też oni móc w pełni korzystać ze swoich uprawnień dotyczących wnioskowania o objęcie dzieci różnymi formami wsparcia i terapii. Gdy istnieje podejrzenie poważniejszych zaburzeń, potrzebna jest wymagająca czasu, kompleksowa diagnoza kilku specjalistów. Coraz więcej rodziców, także małych dzieci, zgłasza się po pomoc. To dobrze rokuje na przyszłość. Niestety, czas oczekiwania na taką diagnozę jest długi. To powszechna bolączka placówek świadczących pomoc medyczną i psychologiczną. Potrzebne jest nie tylko zwiększenie nakładów finansowych, ale także wprowadzenie zmian systemowych.

Powiatowa Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna
Otwock – Świder, ul. Majowa 17/19
tel. 22 710 15 50, fax 22 710 15 51
e-mail: pppp.otwock@op.pl,  www.ppppotwock.pl

Dodaj komentarz