Nie pozwolimy podzielić miasta

Trwa zbiórka podpisów przeciwko likwidacji przejazdów przez tory w centrum Józefowa i w Michalinie. Mieszkańcy obawiają się takich rozwiązań w związku z planowaną budową trzeciego toru. Kolej nie potwierdza zamiarów likwidacji przejazdów, ale mieszkańcy wolą dmuchać na zimne. – Nie chcemy likwidacji istniejących przejazdów, paraliżu miasta i ograniczenia dostępu do instytucji publicznych. Dlatego już teraz manifestujemy swoje stanowisko – mówią.

SYLWIA WYSOCKA

tory-i-ekrany-akustyczne

Wszystko zaczęło się od tego, że w połowie września nagłośniono sprawę znalezienia w internecie planów PKP z 2010 roku, w których budowa trzeciego toru na terenie miasta wiązała się z likwidacją istniejących przejazdów w centrum Józefowa i w Michalinie (plany są dostępne np. na stronie internetowej portalu Transport pod Kontrolą). Wynika z nich, że kolej miała pozostawić jedynie istniejący już wiadukt w ulicy Wiązowskiej, ale nie byłby on rozbudowany. Ewentualny drugi przejazd, czyli wiadukt w ulicy Werbeny, miasto musiałoby wybudować za własne pieniądze.

Radni i mieszkańcy zaniepokojeni planami
Tuż po pojawieniu się tych informacji odbyło się posiedzenie komisji ładu przestrzennego i ochrony środowiska, na którym radni nie kryli zdziwienia, a nawet oburzenia takimi planami.

– Dowiedzieliśmy się o tym zupełnie przypadkowo. Wcześniej słyszeliśmy, że w Józefowie przejazd zostanie, teraz dowiadujemy się, że go nie będzie – mówili radni, żądając od burmistrza wyjaśnień. Wiceprzewodnicząca  rady Marianna Jakubowska zwracała uwagę, że proponowane przez PKP rozwiązanie oznacza dla miasta podział na dwie części. A to wiąże się z utrudnionym dostępem do usytuowanych po obydwu stronach torów instytucji użyteczności publicznej oraz ogromnymi korkami.

W odpowiedzi na niepokoje radnych i mieszkańców władze Józefowa opublikowały na stronie internetowej informacje dotyczące rozmów z PKP. Ponowiły też swoje postulaty wobec kolei (patrz ramka).

„Dla Józefowa i jego mieszkańców dobudowanie toru szybkiego ruchu oznaczać może duże zmiany w systemie komunikacji miejskiej oraz utrudnienia. Ta ważna inwestycja nie może odbywać się kosztem józefowian. Należy zrobić wszystko, co tylko możliwe, aby zmiany były jak najmniej odczuwalne dla naszych mieszkańców. Nie pozwolimy na podział i paraliż miasta” – cytowano słowa wiceburmistrza Marka Banaszka.

W tym samym czasie rodził się już społeczny ruch mieszkańców, którzy postanowili zaprotestować przeciwko podziałowi miasta na dwie części.
– Na stronie internetowej miasta pojawił się tekst o historii rozmów miasta z PKP – mówi w rozmowie z „Linią” Piotr Gąszcz, jeden
z założycieli grupy „Nie dla podziału miasta”.

– Z moich informacji wynikało, że władze miasta, chociaż dwa razy przesłały swoje postulaty, były traktowane przez PKP jak lekceważony petent. Dlatego wraz z innymi mieszkańcami postanowiliśmy założyć naszą grupę, żeby wesprzeć miasto w jego postulatach. W ciągu doby zebrało się 500 osób, a już następnego dnia akcją zainteresowały się media – Radio dla Ciebie i TVP Info. Dziennikarze poprosili PKP o wyjaśnienia i w efekcie kolej bardzo szybko zadeklarowała chęć spotkania z władzami Józefowa. Z informacji przekazanych przez osoby, które w nim uczestniczyły, wiem, że kolej pierwszy raz spotkała się z takim oporem społecznym na podobnym etapie planowania inwestycji – dodaje Gąszcz.

Co na to kolej?
Rzeczywiście, pytany o komentarz do aktualnych decyzji PKP, Łukasz Kwasiborski z wydziału prasowego PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. podkreśla, że żadne rozstrzygnięcia w tej sprawie jeszcze nie zapadły. – Jesteśmy na etapie analizy różnych wariantów modernizacji odcinka po- między Otwockiem a Warszawą. Jedna z możliwości, którą postuluje miasto Józefów, zakłada zastąpienie przejazdów w Falenicy i Michalinie bezkolizyjnym skrzyżowaniem
w ul. Werbeny oraz pozostawienie przejazdu w Józefowie w obecnym miejscu – tłumaczy Kwasiborski.

– Priorytetem PLK jest zapewnienie płynnego i bezpiecznego ruchu kolejowego oraz drogowego w miejscach skrzyżowania toru z drogą. Jesteśmy w stałym kontakcie z władzami samorządowymi i pracujemy nad rozwiązaniem, które zapewni najwyższy poziom bezpieczeństwa, a jednocześnie będzie komfortowe dla okolicznych mieszkańców – dodaje przedstawiciel kolei.

Rozpoczęcie prac budowlanych między Otwockiem a Warszawą planowane jest w 2020 roku. Roboty na tym odcinku mają zakończyć się dwa lata później. – Zaznaczam, że obecnie jesteśmy na etapie prac przedprojektowych i konsultacji, w związku z czym w dalszym ciągu analizowane są różne koncepcje i rozmawiamy z władzami samorządowymi o możliwościach ich zrealizowania. Rozwiązania, które są obecnie brane pod uwagę, mogą ulec zmianie. Na obecnym etapie prac przedprojektowych nie możemy mówić jeszcze o żadnych konkretnych rozwiązaniach, bo jakiekolwiek deklaracje nie będą w tej chwili, na etapie konsultacji i kształtowania się wstępnych założeń, wiążące. Zależy nam na wypracowaniu rozwiązań, które będą satysfakcjonujące dla wszystkich stron – podkreśla reprezentujący PKP Łukasz Kwasiborski.

Czas na rozmowy
Jednak takie odpowiedzi nie satysfakcjonują mieszkańców. Dlatego nadal zbierają oni podpisy pod petycją do władz PKP. – Według mnie nie ma wielkiego zagrożenia związanego z likwidacją obydwu przejazdów w mieście – mówi Piotr Gąszcz.

– Ale trzeba pamiętać, że wewnętrzne przepisy PKP mówią, że odległość pomiędzy przejazdami ma wynosić trzy kilometry. To znaczy, że kolej jest zobligowana do zapewnienia przejazdu przez tory co trzy kilometry. Cała linia kolejowa w Józefowie liczy trzy i pół kilometra. Gdyby powstał wiadukt w ul. Werbeny, na który PKP wstępnie wyraziło zgodę, to teoretycznie drugim przejazdem mógłby być wiadukt w ul. Wiązowskiej i to załatwiłoby sprawę. My domagamy się pozostawienia dotychczasowych przejazdów, rozbudowy wiaduktu w ul. Wiązowskiej o dwa ciągi pieszo-rowerowe po każdej stronie oraz budowy wiaduktu w ul. Werbeny. Chcemy, żeby podczas realizacji inwestycji miasto jak najwięcej skorzystało. Nasze działania nie są wymierzone ani przeciwko kolei, ani przeciwko miastu. Podjęliśmy tę inicjatywę, żeby pomóc władzom Józefowa w rozmowach z koleją i nie przegapić na to właściwego momentu. Uważam, że lepiej będzie, żeby nasze uwagi zostały uwzględnione teraz, na etapie projektowym, niż gdybyśmy mieli protestować później, gdy powstanie już ostateczny projekt budowlany – tłumaczy Gąszcz.

– Na listopadowej sesji rady miasta zamierzamy przekazać władzom miasta petycję, pod którą widnieje ok. trzech tysięcy podpisów mieszkańców Józefowa, aby było to mocnym argumentem przemawiającym za tym, czego oczekujemy od kolei – zapowiada.

Ostatnie spotkanie władz miasta z przedstawicielami kolei odbyło się 30 września. Przewodniczący rady miasta Cezary Łukaszewski zapewnia, że omówiono wtedy wszystkie postulaty przedstawione przez Józefów, a rozmowy dotyczyły także partycypacji miasta w niektórych inwestycjach. Ze spotkania powstanie oficjalna notatka, która po akceptacji obydwu stron zostanie podana do publicznej wiadomości. Z nieoficjalnych informacji wiemy, że zawarte w niej deklaracje władz kolei mogą przypominać mało konkretne wyjaśnienia, jakich udzielił Łukasz Kwasiborski. Petycja mieszkańców ma niebawem trafić do władz PKP.

Wybrane postulaty Józefowa

  • Budowa przez PKP wiaduktu nad torami na osi ul. Werbeny – A. Brucknera.
  • Wykonanie możliwie najszerszych ciągów pieszych i pieszo-rowerowych lub rowerowych w obrębie przejść i przejazdów przez tory.
  • Utrzymanie funkcjonowania dotychczasowych przejazdów.
  • Budowa parkingów P+R wzdłuż torów na terenie PKP (przy stacji Michalin 130 miejsc dla samochodów i 94 miejsca dla rowerów, a przy stacji Józefów 190 miejsc dla samochodów i 71 dla rowerów).
  • Zaprojektowanie podziemnych przejść dla pieszych w miejscach, gdzie odnotowuje się nielegalne przekraczanie torów.
  • Wykonanie ogrodzeń zapobiegających przechodzeniu przez tory w miejscach niedozwolonych.
  • Zastosowanie technologii zmniejszającej emisję hałasu na terenie całego Józefowa.

One response to “Nie pozwolimy podzielić miasta

  1. Ależ jak Józefów chce wiaduktu poza przejazdami, ja tu nie widzę żadnego problemu – niech sobie go zbuduje z własnej kasy. Poza tym to nie są wewnętrzne przepisy PKP, o których mówi p. Gąszcz, tylko rozporządzenie Ministra Transportu. I to ono głupio nakazuje ograniczać przejazdy. Niech pan jaśnie panujący minister, niezależnie z jakiej opcji politycznej jest, zmieni ten głupi zapis i będzie cacy.

Dodaj komentarz