Skarbnica przeszłości

Na półkach tysiące tomów, w wielu z nich dokumenty zawierające 100-letnią historię Otwocka. Niepozorne budynki otwockiego Oddziału Archiwum Państwowego przy ul. Górnej kryją bezcenne źródła do badania przeszłości miasta. Z kierującą placówką starszą kustosz TERESĄ WALCZAK rozmawia Jacek Kałuszko.

Budynki archiwum poddawane są renowacji, w środku nie brakuje miejsca. Początki archiwum były jednak zupełnie inne.
– Rzeczywiście, pierwsze Powiatowe Archiwum Państwowe utworzono w Otwocku jesienią 1954 r., ale… nie zapewniono mu lokalu! Prezydium Miejskiej Rady Narodowej znalazło dla jego kierownika pomieszczenie w budynku urzędu i to wszystko. Paradoksalnie nie było miejsca na magazyn zbiorów. Sytuacja uległa znacznej poprawie po kilku latach, kiedy na potrzeby archiwum udostępniono pierwszy budynek, a potem kolejny po dawnej rozlewni piwa browaru Haberbush. Placówka wreszcie mogła normalnie działać.

W 1976 r., po reformie administracyjnej, staliście się Oddziałem Archiwum Państwowego m.st. Warszawy. Wtedy też zmienił się zasięg działania placówki. Teraz gromadzicie archiwalia z Józefowa, Karczewa, Kobyłki, Otwocka, Radzymina, Sulejówka, Wesołej, Wołomina, Ząbek i Zielonki oraz gmin: Celestynów, Halinów, Karczew, Radzymin, Wiązowna i Wołomin. Oznacza to, że mieszkańcy np. gmin Kołbiel, Sobienie-Jeziory i Osieck w poszukiwaniu dokumentów muszą jeździć aż do Siedlec.
– To jest właśnie efekt wspomnianej reformy, a wprowadzone wtedy zmiany odbiły się na mieszkańcach. Kiedy w 1975 r. zlikwidowano powiaty, powstały województwa. Siłą rzeczy zmienił się wtedy zakres terytorialny, który obejmowało nasze archiwum. Z wymienionych  gmin powiatu otwockiego mamy dokumenty do 1975 r. Zresztą przy postępującej cyfryzacji zasobów i  publikowaniu coraz większej ilości środków ewidencyjnych w internecie  możemy wskazać, gdzie szukać danych dokumentów.

Archiwum stale powiększa swoje zasoby. Jak liczny jest teraz zbiór dokumentów?
– Aktualnie posiadamy 163 136 jednostek archiwalnych (teczek) zebranych w 530 zespołach. Obrazowo mówiąc, nasze zbiory liczą dokładnie 1131 metrów bieżących! Teraz przejmujemy ewidencję również w formie elektronicznej i zostaje ona wprowadzona do systemu, natomiast dotychczasowa ewidencja wprowadzana jest sukcesywnie do baz internetowych, a to wymaga dużo czasu, między innymi ze względu na to, że część dokumentów jest w języku rosyjskim. Do końca 2017 r. planujemy wszystkie dane wprowadzić do ewidencji komputerowej. Z kolei digitalizacja wymaga dużo czasu i środków, bo każdy dokument trzeba zeskanować. Skoncentrowaliśmy się na aktach miasta Otwocka. Stanowią one nasz największy, bardzo bogaty zbiór, który do 1950 r. nie był brakowany (brakowanie akt to procedura mająca na celu zniszczenie dokumentacji niearchiwalnej, czyli takiej, która nie zasługuje na trwałe przechowywanie – przyp. red.)

To znaczy, że zbiór otwockich dokumentów jest prawie nienaruszony?
– Tak, ale dotyczy to dokumentów do 1950 r. Później  ówczesne Prezydium MRN nie przekazywało ich na czas i są braki. Wprawdzie zgodnie z obowiązującym prawem podstawowe dokumenty zostały prze- kazane, ale gorzej było z aktami gromadzonymi przez wydziały. Wtedy mieliśmy też ograniczone uprawnienia w zakresie egzekwowania tego obowiązku.

Dysponujemy dokumentami z okresu przedwojennego i częściowo z czasów okupacji. Największą lukę stanowi historia getta. Brakuje dokumentacji z czasów, kiedy wymordowano znaczną część mieszkańców Otwocka. Niemcy prawdopodobnie zabrali ją ze sobą, część zapewne spłonęła. Nie mamy nawet ksiąg meldunkowych z terenu getta.

Badacz, który do państwa trafi, na podstawie zgromadzonych w archiwum zbiorów będzie w stanie stworzyć w miarę spójną historię miasta?
– Uważam, że tak.

Przeglądając informator o waszych zasobach, zauważyłem, że brak jest jakichkolwiek dokumentów z PZPR, MO, ORMO.  Dlaczego?
– Dokumenty otwockiej PZPR znajdują się w jednym miejscu, w Archiwum Państwowym w Warszawie, fizycznie w magazynach oddziału archiwum w Milanówku. Jeśli chodzi o milicję, były to archiwa wyodrębnione. Część przejął IPN, część my.

„Wyodrębnione” – to znaczy specjalne?
– Tak to można rozumieć. Na tyle „specjalne”, że archiwa państwowe nie nadzorowały ich, tak jak nie kontrolują np. archiwów wojskowych.

A ORMO?
– To była organizacja społeczna. W takim przypadku dokumenty są przekazywane dobrowolnie.

Ile lat instytucje muszą przechowywać dokumentację, aby trafiła ona do archiwum?
– 25 lat. Dlatego cały czas otrzymujemy kolejne dokumenty.

Czy są akta, do których zwykły mieszkaniec nie ma dostępu?
– Teoretycznie nie, ale praktycznie – tak. Udostępniamy wszystko, co mamy, zachowując określone ograniczenia. Na przykład do akt sądowych można zajrzeć po 80 latach, akta stanu cywilnego, w zależności od tego, kiedy do nas wpływają, i rodzaju dokumentów, są udostępniane po 100 i 80 latach. Natomiast obowiązuje jeszcze ochrona danych osobowych, gdy w dokumentach oprócz nazwiska są dodatkowe dane identyfikujące konkretną osobę. Musimy chronić interes prawny ludzi. Dlatego też akt notarialnych czy medycznych nie możemy udostępniać każdemu.

W takim razie kto ma do nich dostęp?
– Udostępniamy je osobom mającym interes prawny, tzn. najbliższej rodzinie, pełnomocnikom. Natomiast dane podstawowe z ksiąg wieczystych dotyczące własności są jawne. Wiadomo więc, do kogo należy działka, ale nie ma informacji, za ile została sprzedana itp.

Akta sądowe czekają na udostępnienie 80 lat. To znaczy, że jeśli chciałbym zapoznać się z dokumentacją z powojennych procesów karnych w Otwocku, nie mam na to szans?
– Takie wnioski i przypadki rozpatrujemy szczegółowo. Musimy przeprowadzić jednostkową analizę dokumentu, stwierdzając, czy zawiera on dane, które mogłyby komuś zaszkodzić. Poza tym najciekawsze akta, czyli te dotyczące spraw karnych, nie zostały nam jeszcze przekazane. Otrzymujemy je zresztą nie po zapadnięciu wyroku, tylko po odbyciu kary.

Jaki jest najstarszy dokument dotyczący Otwocka?
– Najstarsze akta znajdują się w Hipotece „Dobra Otwockie” założonej ok. 1825 r., ale to nie znaczy, że nie były dołączane do niej starsze dokumenty, często odpisy, nieraz oryginały. Są akta stanu cywilnego zachowane od wprowadzenia w Królestwie Polskim Kodeksu Napoleona, tj. od 1807 r. Nikt jeszcze wtedy nie słyszał o Otwocku.

Waszą pracownię naukową odwiedzają historycy, prawnicy, pasjonaci historii. Jaki jest najczęstszy cel poszukiwań?
– Przeważają sprawy własnościowe. Ludzie przez wiele lat nie przywiązywali wagi do tego, co mają. Prawdopodobnie wiązało się to z niską wartością ziemi i dlatego nie starano się o odpowiednie dokumenty. Dopiero teraz uprawomocniają się akty, które były wydane w latach 70. Wiele osób prowadzi też poszukiwania genealogiczne. Nasze Narodowe Archiwum Cyfrowe ma na swojej stronie wyszukiwarkę, dzięki której można odnaleźć wiele aktów stanu cywilnego. Przyjeżdżają też goście z USA, Izraela, Francji, większość z nich interesuje się swoim pochodzeniem.

Ale jak stworzyć swoje albo cudze drzewo genealogiczne, skoro dostęp do akt Urzędu Stanu Cywilnego jest możliwy dopiero po 100 latach?
– Najlepszym źródłem informacji jest… babcia!

A jeśli już nie żyje?
– Trzeba poszukać najstarszych osób w rodzinie. Wywiad domowy jest bardzo istotny. W tej chwili akta małżeństw i zgonów mamy przejmować po 80 latach, więc urzędy stanu cywilnego przygotowują się do tego. Na naszym terenie jest to bardziej skomplikowane, bo kiedyś w jednej księdze sporządzano także  akta urodzeń, co mocno komplikuje sprawę.

Ze starymi dokumentami Otwocka nie jest źle. Problemem jest jednak dokumentacja fotograficzna. Jest trochę zdjęć w Muzeum Ziemi Otwockiej, na stronie Galeria Otwock, ale fotografie często powtarzają się, nie uwieczniono na nich wielu istotnych obiektów, nie znamy nawet twarzy przedwojennych burmistrzów. Czy nie należałoby nagłośnić w szkołach akcji „Domowa szuflada” która zachęca do zachowywania rodzinnych pamiątek?
– Niewątpliwie jest to problem. Otwock jest młodym miastem, znaczną część jego dawnych mieszkańców wymordowano, teraz większość to ludność napływowa, a bliskość Warszawy powoduje, że mia-sto traktowane jest jako sypialnia stolicy. Prowadzimy akcję, o której pan wspomina. Informujemy o tym na naszej stronie internetowej. Jeśli nauczyciel chce przeprowadzić lekcję w archiwum, wystarczy, że zwróci się do nas.

Na ogrodzeniu budynku archiwum znalazła się okolicznościowa wystawa  wpisująca się w obchodzoną właśnie rocznicę 100-lecia nadania Otwockowi praw miejskich.
– Wystawę przygotowaliśmy we współpracy z Otwockim Centrum Kultury. Prezentuje wybrane fotografie dokumentów i wycinków prasowych. Uznaliśmy, że to dobre miejsce. Ulicą Górną przechodzi wielu mieszkańców, bo obok znajdują się tu starostwo powiatowe i urząd pracy. Druga część wystawy, na którą składają się w większości zdjęcia, pochodzące głównie z Muzeum Ziemi Otwockiej, była eksponowana na warszawskim Barbakanie.

W naszym archiwum znajduje się dużo przedwojennych planów technicznych świdermajerów. Czy zamożne osoby zainteresowane budową takich domów mogą korzystać z tych planów?
– Mogą. To są akta administracji państwowej, a rysunki i plany były częścią pozwolenia na budowę. Obecnie z tych dokumentów bardzo często korzystają konserwatorzy zabytków. Są osoby, które oglądają te plany, ale traktują je raczej jako inspirację, a nie gotowy projekt budynku.

REKLAMA

REKLAMA