Amerykański kamper w ogniu

To była ostatnia podróż samochodu kempingowego! Pojazd ledwo wyjechał z garażu, a tuż za rogiem stanął w płomieniach. Strażacy przez godzinę walczyli z szalejącym ogniem.

AGNIESZKA JASKULSKA

kamper

O takim samochodzie marzy wiele osób, które lubią podróżować. Ford hurricane to typowy amerykański kamper z małą kuchnią, łazienką, salonikiem wypoczynkowym i miejscami do spania. Właśnie taki samochód kempingowy trafił w ręce mieszkańców Józefowa. Kamper wymagał jednak małego remontu. We wtorek, 8 listopada po południu dwóch mężczyzn wsiadło do niego, aby sprawdzić, jak sprawuje się na drodze. Wyjechali z garażu, ale daleko nie zajechali. Tuż za rogiem, po przejechaniu zaledwie kilkuset metrów, spod pojazdu zaczął wydobywać się dym. Mężczyźni wyskoczyli z kabiny i wezwali pomoc. Kamper w ciągu kilku chwil stanął w płomieniach. Nad okolicą ul. Szczyglej w Józefowie unosiły się kłęby czarnego, gęstego dymu.

Do akcji wkroczyli otwoccy strażacy i druhowie z OSP Świdry Małe. – Informację o płonącym samochodzie otrzymaliśmy około godz. 14.30 – informuje bryg. Krzysztof Tuszowski z otwockiej straży pożarnej. Jednak walka z sza- lejącym żywiołem nie była łatwa.

W pojeździe znajdowało się bardzo dużo elementów z plastiku i innych tworzyw sztucznych. – Kamper płonął jak pochodnia, dosłownie się topił – mówią strażacy. Akcję utrudniały kłęby toksycznego dymu buchającego z płonącego pojazdu. – Dlatego strażacy musieli walczyć z pożarem w aparatach tlenowych. Ogień był gaszony nie tylko wodą, ale również ciężką pianą – tłumaczy bryg. Tuszowski. Po godzinie udało się opanować sytuację. Niestety, kamper nadaje się tylko na złom.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.