Syn pociął mnie piłą

Marcin F. powinien zgnić w więzieniu! – Rzucił się na mnie z piłą mechaniczną i mnie pociął, od głowy aż po brzuch – mówi ze łzami w oczach pan Mirosław, ojciec 37-latka. Starszy mężczyzna cudem uniknął śmierci. Z głębokimi ranami trafił do szpitala. Teraz jego wyrodny syn może spędzić resztę życia za kratami.

– Syn zaatakował mnie bez powodu. Chciał zabić. Przeżyłem koszmar – wyznaje pan Mirosław
– Syn zaatakował mnie bez powodu. Chciał zabić. Przeżyłem koszmar – wyznaje pan Mirosław

AGNIESZKA JASKULSKA

Rodzice 37-letniego Marcina F. wiedli spokojne życie w domu w jednej z miejscowości w gminie Wiązowna. Jego ojciec jest ciężko chory, przeszedł operację, podczas której wycięto mu guz z krtani. Marcin F. zamiast dbać o chorego ojca, zgotował mu na stare lata prawdziwy horror. Wiedząc, że tata nie może dobrze mówić, a tym bardziej wzywać pomocy, dręczył jego i matkę na każdym kroku. Wszczynał kłótnie i był agresywny wobec rodziców.
Marcin F. nie stronił nie tylko od hulaszczego życia, ale również od alkoholu i innych używek.

W ciągu kilku chwil zamieniał się w potwora uprzykrzającego życie rodzicom. W czwartek, 8 września w domu seniora rozegrały się dramatyczne sceny, które mogły skończyć się tragedią.

Zaatakował piłą koło garażu
Tego popołudnia Marcin F. był bardzo nerwowy.

– Za kilka dni miała się odbyć rozprawa w sądzie za to, że znęcał się nade mną – mówi rozżalona matka 37-latka. – Późnym popołudniem wyszłam na kilka chwil z domu. Być może Marcin miał wyładować złość na mnie i to właśnie mi mógł chcieć zrobić krzywdę, ale mnie nie było, więc zaatakował ojca – mówi z trwogą kobieta.

– Baliśmy się syna, bywał nieobliczalny i agresywny. Teraz, kiedy trafił za kraty, odczuliśmy ulgę – przyznają rodzice brutala
– Baliśmy się syna, bywał nieobliczalny i agresywny. Teraz, kiedy trafił za kraty, odczuliśmy ulgę – przyznają rodzice brutala

Marcin F. wiedział, że ma przewagę nad schorowanym rodzicem, ale zaślepił go gniew. Furiat chciał zabić ojca! Wziął piłę mechaniczną, którą niedawno kupił, i pobiegł w kierunku garażu, gdzie jego ojciec robił porządki. – Nie słyszałem, kiedy syn nadszedł. Ni stąd, ni zowąd rzucił się na mnie z włączoną piłą. Byłem przerażony – wspomina ze łzami w oczach 70-letni pan Mirosław. Syn nie okazał litości bezbronnemu ojcu. Uderzył narzędziem w twarz. Rozszarpał mu policzek, szyję i klatkę piersiową aż po brzuch. W pewnej chwili opamiętał się. Kiedy dotarło do niego, co zrobił, rzucił piłę i uciekł, zostawiając zakrwawionego ojca na pastwę losu.

– Nie mogłem krzyczeć, bo podczas ataku straciłem urządzenie, które mam założone w tchawicy – mówi niemal szeptem pan Mirosław.

Brutal uciekł jak tchórz
Hałasy dobiegające z podwórka zaniepokoiły jednak sąsiadów, którzy od razu wezwali policję.

– Natychmiast po otrzymaniu zgłoszenia o domowej awanturze na miejsce pojechali policjanci z komisariatu w Józefowie – informuje asp. sztab. Sylwia Durlik z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku. – Funkcjonariusze zauważyli na terenie posesji starszego mężczyznę, który był przytomny. Miał zakrwawione: twarz, szyję i klatkę piersiową. Zanim na miejsce dotarła karetka pogotowia, policjanci udzielili mu pierwszej pomocy przedmedycznej – tłumaczy asp. sztab. Durlik.

Hałasy dobiegające z podwórka zaniepokoiły sąsiadów, którzy od razu wezwali policję
Hałasy dobiegające z podwórka zaniepokoiły sąsiadów, którzy od razu wezwali policję

Pan Mirosław był w szoku, kontakt z nim był utrudniony, ale resztkami sił wytłumaczył stróżom prawa, że to syn pociął go piłą i chciał go zabić. Obrażenia 70-latka były bardzo poważne, dlatego trafił do specjalistycznego szpitala.

Policja rozpoczęła poszukiwania 37-latka, który tuż przed przyjazdem radiowozu przepadł jak kamień w wodę. Marcin F. wymykał się organom ścigania przez dwa miesiące. Często zmieniał miejsce pobytu i za wszelką cenę próbował zmylić śledczych, którzy deptali mu po piętach. Kilka dni temu stróże prawa z Wiązowny wpadli na jego trop. Wyrodny syn wrócił w okolice domu. Tym razem policjanci przewidzieli jego ruch. Obserwowali mężczyznę dzień i noc, śledzili każdy jego krok. Kiedy na chwilę stracił czujność, funkcjonariusze wkroczyli do akcji i zakuli go w kajdanki.

Teraz grozi mu dożywocie
Mężczyzna został zatrzymany, ale miał śledczym niewiele do powiedzenia. Domowy kat, który brutalnie zaatakował swojego ojca piłą, nie przyznał się do winy. Jednak prokurator nie miał wątpliwości i przedstawił Marcinowi F. zarzuty.

Marcin F. był agresywny nie tylko wobec rodziców, ale również wobec swojej żony. Mężczyzna był już wcześniej karany za przemoc domową. W 2012 r. został skazany za znęcanie się nad żoną
Marcin F. był agresywny nie tylko wobec rodziców, ale również wobec swojej żony. Mężczyzna był już wcześniej karany za przemoc domową. W 2012 r. został skazany za znęcanie się nad żoną

– Mężczyzna odpowie za usiłowanie zabójstwa ojca i spowodowanie ciężkiego uszczerbku na jego zdrowiu – mówi prokurator rejonowy Jolanta Łubkowska. Sąd przychylił się również do wniosku prokuratora i zastosował wobec 37-latka trzymiesięczny areszt tymczasowy. Sprawa znajdzie finał
w sądzie, który tym razem nie będzie dla niego łaskawy. Okazało się, że rodzina F. była dobrze znana stróżom prawa, bo wielokrotnie dochodziło tam do przemocy. – Rodzina była objęta procedurą Niebieskiej Karty – potwierdza asp. sztab. Durlik.

Marcin F. był agresywny nie tylko wobec rodziców, ale również wobec swojej żony. – Mężczyzna był już wcześniej karany za przemoc domową – tłumaczy prokurator Łubkowska. W 2012 r. został skazany za znęcanie się nad żoną, w czerwcu wyszedł z więzienia. Kobieta miała dość agresywnego męża i rozwiodła się z nim. Teraz Marcinowi F. za brutalny atak na ojca grozi co najmniej osiem lat więzienia, a nawet dożywocie.

Baliśmy się syna
– Baliśmy się naszego syna, bywał nieobliczalny i agresywny, wykorzystywał naszą dobroć. Teraz, kiedy trafił za kraty, odczuliśmy ulgę, przestaliśmy się bać wychodzić z domu – przyznają rodzice brutala.

Jego ojciec nie kryje łez. – Syn strasznie mnie skrzywdził. Zaatakował bez powodu. Chciał zabić. Na szczęście w ostatniej chwili opamiętał się. Przeżyłem koszmar – wyznaje zdruzgotany pan Mirosław. – Syn bardzo mnie okaleczył. Mam nie tylko blizny na ciele, piła zmiażdżyła też całą lewą szczękę. Lekarze już nic z tym nie mogą zrobić. Do końca życia będę jadł wyłącznie zmiksowane, płynne posiłki – cicho żali się 70-letni mężczyzna.

REKLAMA

REKLAMA