Zdrowie za wspólne pieniądze

Szpital powiatowy przy ul. Batorego potrzebuje pieniędzy. I nie chodzi tylko o spłatę zadłużenia, ale też o pieniądze na nowy sprzęt i inwestycje. Tylko dzięki temu będzie mógł się rozwijać i poprawić jakość usług. Zarząd powiatu zwrócił się do władz gmin z prośbą o wyasygnowanie z budżetów środków na zakup niezbędnego wyposażenia. I przekonuje powiatowych radnych, że oni także powinni znaleźć pieniądze dla szpitala.

szpital

Szpital miał zbilansować się najpóźniej we wrześniu. Tak, powołując się na zapewnienie prezes Powiatowego Centrum Zdrowia Henryki Romanow, na początku roku na sesji rady powiatu ogłosił wicestarosta Paweł Rupniewski. Jak dziś podkreśla, zbilansowanie miało polegać na zrównoważeniu bieżących kosztów z przychodami. Według zarządu powiatu to się udało. – Moim zdaniem szpital został uratowany, bo przy polityce prowadzonej przez poprzedni zarząd powinien upaść już rok temu – stwierdził wicestarosta na październikowej sesji.

Jednak to wcale nie oznacza końca problemów finansowych powiatowej placówki. Jako spółka szpital od początku nie miał kapitału. A bez niego sam się nie podźwignie. I dlatego zarząd powiatu chce zrealizować pomysł sprzed kilku lat – to gminy mogłyby dokapitalizować szpital, kupując sprzęt i aparaturę medyczną.

Po prośbie do samorządów
Zarząd powiatu przeszedł od słów do czynów. W listopadzie odbyło się już kilka spotkań z przedstawicielami samorządów gminnych, do których PCZ wystosowało list z prośbą o wsparcie zakupu sprzętu medycznego. Takie pismo, po spotkaniu w pierwszej połowie listopada z wicestarostą Rupniewskim i prezes Romanow, otrzymał np. burmistrz Józefowa Stanisław Kruszewski.

– Rozmawialiśmy o problemach szpitala, w wyniku czego poprosiłem o wystąpienie do rady miasta na piśmie,  żebyśmy, dyskutując o przyszłorocznym budżecie, mogli po- rozmawiać także o ewentualnym wsparciu zakupu sprzętu dla szpitala powiatowego. Do pisma dołączone są dane statystyczne dotyczące tego, ilu pacjentów z poszczególnych gmin korzystało z usług placówki. Poprosiłem o takie zestawienie, ponieważ uważam, że możemy wesprzeć szpital, jeżeli wszystkie gminy proporcjonalnie włączą się w to finansowanie – mówi burmistrz.

Bardziej szczegółowo o warunkach, na jakich gmina Józefów mogłaby przystąpić do sfinansowania zakupu sprzętu, mówił wiceburmistrz Marek Banaszek.

– Podczas spotkania padła kwota 1-1,2 mln zł. Te pieniądze co roku gminy przekazywałyby szpitalowi w postaci zakupionego sprzętu, co byłoby znaczącą pomocą dla placówki. Jeżeli będzie to w ogóle możliwe pod względem prawnym, możemy rozważyć taki pomysł, ale tylko wtedy, gdy pieniądze zostaną przeznaczone na zakup konkretnych urządzeń i nie będzie tu obowiązywać podział kwotowy taki jak w przypadku SKM-ki, gdzie Otwock i Józefów finansują większość przedsięwzięcia. Stanowczo poprosimy, żeby wszystkie gminy powiatu, które korzystają z usług szpitala, solidarnie włączyły się w te działania. Wskaźnik kwoty podziału powinien przebiegać według procentowego udziału mieszkańców gmin wśród ogółu pacjentów szpitala (w Józefowie jest to ok. 9 proc. – szczegóły w ramce) – zastrzega zastępca burmistrza Józefowa.

Spotkanie skomentował też wicestarosta Rupniewski, który niedawno odbył już kilka podobnych z przedstawicielami lokalnych samorządów. Jak stwierdził w rozmowie z „Linią”, przebiegają one pomyślnie i napawają optymizmem, tzn. włodarze dość przychylnie podchodzą do idei zakupu sprzętu dla PCZ. – Szpital od lat boryka się z różnymi problemami. NFZ finansuje tylko procedury medyczne, nie dofinansowuje zakupu sprzętu ani remontów, a nasz szpital ma pod tym względem ogromne zaległości. Nie chcemy, żeby gminy spłacały długi szpitala – zastrzega wicestarosta. – Jestem już po kilku wizytach u włodarzy gmin, np. w Józefowie, Celestynowie i Karczewie, i muszę przyznać, że spotkałem się ze zrozumieniem z ich strony, ale nie chciałbym, żeby skończyło się tylko na słowach. Mam nadzieję, że przez rok czy dwa lata z pomocą gmin uda się zmodernizować i dosprzętowić szpital, a także zorganizować stałe dofinansowanie i sporządzić przejrzystą informację na temat stanu finansowego spółki. Liczę na to, że gdy gminy przystąpią do pomocy, włączą się w nią także prywatni inwestorzy, bo dojdą do wniosku, że warto w ten szpital inwestować i nie jest to studnia bez dna – zaznacza wicestarosta Rupniewski.

Pozostaje jeszcze tylko jedna kwestia do wyjaśnienia. – Musimy sprawdzić, czy takie dofinansowanie spółki przez samorząd w ogóle jest możliwe – przyznaje skarbnik Józefowa Halina Siwek. – Nasz prawnik ma odnieść się do tego, czy możemy jako gmina powiększyć majątek spółki. Gdyby chodziło o naszą miejską przychodnię, nie byłoby problemu, ale nie wiem, jak będzie w przypadku PCZ, bo to spółka, a nie publiczny zakład opieki zdrowotnej, mimo że 100 procent udziałów należy do powiatu – dodaje.

Nie wiadomo jednak, jaki będzie efekt negocjacji, bo nie wszystkie samorządy podzielają zdanie wiceburmistrza Banaszka o procentowym podziale kosztów.

– Każdy szczebel samorządu ma swoje problemy i to on powinien je rozwiązywać – stwierdza poproszony o komentarz burmistrz Karczewa Dariusz Łokietek. – Nie my spowodowaliśmy obecną sytuację w szpitalu i nie my czujemy się odpowiedzialni za jego ratowanie. Rozumiemy, że szpital jest ważny, ale nie ukrywam, że oczekiwania finansowe, które przedstawiła prezes Henryka Romanow, czyli prze- kazanie przez samorządy 1 mln zł,
jest według mnie nierealne. Rozmawiałem na ten temat z wójtami i oni raczej zgadzają się z tym, że podstawową jednostką, która powinna łożyć na szpital, jest Otwock. Karczew, podobnie jak np. Józefów, prowadzi swoje ZOZ-y, które utrzymuje. Niedawno za 3 mln zł wybudowaliśmy nową przychodnię, dofinansowujemy zabiegi, finansujemy progra- my zdrowotne. Otwock nie ma swojego ZOZ-u, dlatego to jego władze w celu zapewnienia mieszkańcom podstawowej opieki zdrowotnej powinny wyłożyć minimum 70 proc. tej kwoty. Dopiero wtedy możemy rozmawiać na temat pieniędzy dla szpitala, chociaż nie jestem przekonany, czy byłby to aż 1 mln zł, bo nie wyobrażam sobie, żeby np. Osieck dał na ten cel kilkadziesiąt tysięcy złotych – przyznaje burmistrz Łokietek.

Jaka będzie decyzja samorządów, okaże się wkrótce przy okazji przyjmowania budżetu na przyszły rok.

Gminy sprzęt, rada pieniądze
Coraz częściej na spotkaniach poświęconych tematyce szpitala mówi się też o konieczności zapisania pieniędzy na rozwój placówki w budżecie powiatu. Chodzi o coroczny, kilkumilionowy zastrzyk gotówki.

– W najbliższych miesiącach zaproponujemy radzie powiatu pewne działania. Mamy pomysły na zwiększenie kontraktu i przy niewielkiej pomocy finansowej szpital zacznie normalnie funkcjonować – przekonywał na październikowej sesji wicestarosta Rupniewski. – Oczywiście zanim będziemy przekonywać radnych do pomocy finansowej, rzetelnie przedstawimy, co udało się zrobić, a co jeszcze realizujemy. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom radnych, szukamy możliwości ocenienia jakości usług medycznych. Postaramy się też realnie ocenić, ile należy dołożyć, żeby osiągnąć dobry poziom usług – tłumaczy wicestarosta.

No właśnie, ile trzeba będzie dołożyć? Mówi się o różnych kwotach – od 2 do 4 mln zł rocznie. – Na dzień dobry powinniśmy dofinansować szpital kwotą 3-4 mln zł – stwierdził na sesji starosta Mirosław Pszonka.

Po wielu debatach na temat kłopotów finansowych szpitala radni na pewno nie są takim wnioskiem zdziwieni. – W służbie zdrowia jest tak samo jak w oświacie, gdzie pieniądze z subwencji nie wystarczają na pokrycie potrzeb placówek oświatowych, a my cały czas debatujemy nad PCZ – zwraca uwagę radny Artur Brodowski.

– Może już najwyższa pora, żeby co roku w budżecie rezerwować kilka milionów złotych nie tylko na pokrycie niedoborów finansowych związanych z różnicą pomiędzy wysokością kontraktu a jakością usług, ale również żeby zacząć inwestować w szpital, kupując sprzęt i remontując obiekty – zwraca uwagę Brodowski.Radni właściwie się z tym zgodzili, ale chcieli wiedzieć…

Na co pójdą pieniądze?
– Zarząd powiatu powoli przyzwyczaja nas do tego, że pojawi się wniosek o dofinansowanie PCZ. Chcieli- byśmy jednak najpierw znać plany rozwoju szpitala i pomysły, które zarząd spółki będzie chciał realizować, uwzględniając ich rentowność – mówi radna Małgorzata Wielopolska. Podobnie uważa radny Jarosław Wiązowski. – Może powinniśmy przeznaczać pieniądze na szpital i nie udawać, że nie ma takiej potrzeby, ale przypomnijmy, że każdy zarząd PCZ miał przedstawić plan naprawczy placówki. Łatwo jest mówić, że potrzeba pieniędzy, ale pomoc powinna odbywać się według jakiegoś planu – stwierdził.

Najdalej posunięty wniosek zgłosił radny Piotr Mateusz Kudlicki, który uważa, że to nie zarząd spółki, ale zarząd powiatu powinien przygotować wieloletnią strategię rozwoju szpitala i na jej podstawie mówić o wysokości dofinansowania placówki z powiatowego budżetu. – To nie zarząd spółki, ale właściciel powinien mieć wieloletni program działania szpitala, wizję jego rozwoju i tego, jak docelowo ma wyglądać model opieki zdrowotnej na terenie powiatu – przekonywał na sesji Kudlicki. – Nie wyobrażam sobie poważnego rozmawiania o szpitalu bez stworzenia programu funkcjonalnego i organizacyjnego zawierającego analizę ekonomiczną i uwzględniającego dynamikę zmian w opiece zdrowotnej – zaznaczył radny.

– Rzeczywiście, finansowanie z NFZ nie wystarcza, więc poprosimy o analizę czy plan, żeby wiedzieć, co zamierza zarząd powiatu. Właściciel powinien wiedzieć, co chce zrobić ze swoją własnością. Opracowanie takiego dokumentu można zlecić specjalistycznej firmie zewnętrznej – uważa Kudlicki. Radny poprosił, aby na najbliższych posiedzeniach komisja zdrowia opracowała projekt uchwały wskazującej zarządowi powiatu, jakie działania ma podejmować w sprawie szpitala.

Starosta Mirosław Pszonka nie ukrywa, że ten pomysł mu się nie podoba. – Możemy wydać  nawet 200 czy 300 tys. zł na taki dokument, a co z niego będzie wynikało? Nic. Bo znajdą się w nim wnioski, które znamy już dziś, tzn. że trzeba na szpital wydać pieniądze – stwierdził Pszonka. – My to rozumiemy i czekamy na wniosek zarządu, ile pieniędzy mamy dołożyć, ale ma to wynikać z analizy, a nie z deklaracji. Propozycja dokapitalizowania szpitala będzie wiązać się z określeniem, na co dać pieniądze – odpowiedział mu radny Kudlicki. I takie jest też chyba zdanie części radnych. Bo wiele ich komentarzy było zbliżonych do słów Kudlickiego. – Musimy wiedzieć, dokąd zmierzamy – podsumowała wiceprzewodnicząca rady Barbara Markowska.

Rozmowa

z Piotrem Mateuszem Kudlickim,
powiatowym radnym

Uważa pan, że możliwe jest rozpisanie strategii dla szpitala na kilka najbliższych lat?
– Oczywiście że tak, bo rozumiem, że zarząd powiatu ma swoje oczekiwania co do świadczenia usług zdrowotnych na terenie powiatu otwockiego. Można dla tych oczekiwań określić prognozę finansową, uwzględnić czynniki zmienne i tę wiedzę przekazać radnym, przedstawiając wniosek o dokapitalizowanie szpitala kwotą kilku milionów złotych. My będziemy wiedzieli, czemu to służy, i będziemy mieli pewność, że warto to zrobić.

Oczekuje pan konkretów? Przecież, powołując się na analogię do finansowania przez powiat oświaty, rada nie oczekuje, że ktoś przedstawi szczegółowe strategie dla rozwoju szkół.
– Nie można tego tak porównywać, bo politykę edukacyjną kształtuje ministerstwo edukacji na poziomie państwa. Natomiast to, czy powiat
w ogóle zajmie się świadczeniem usług opieki zdrowotnej i w jaki sposób będzie to robił, jest tylko jego decyzją. Powiat nie może zdecydować, czy będzie miał szkolnictwo średnie, natomiast w przypadku opieki zdrowotnej może samodzielnie kreować tę politykę, ale zrezygnował z tego jakiś czas temu. Chciałbym, żeby dokonano rozpoznania potrzeb świadczeń medycznych w najbliższych latach i sprawdzono, jaki jest popyt na świadczenia komercyjne i jak się do tego odnoszą mieszkańcy powiatu, tzn. ilu z nich chce realizować te świadczenia w Warszawie, a ilu tutaj.  Tylko wtedy mamy gwarancję, że zainwestowane pieniądze mogą w przyszłości zaowocować kontraktami i tym, że pacjenci będą chcieli tutaj realizować świadczenia. Jeżeli będziemy inwestować w działalność medyczną, która okaże się klapą, bo np. kilka innych placówek już ją w pełni realizuje, będą to pieniądze wyrzucone w błoto.

W dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości możliwe jest przewidywanie w tej dziedzinie na kilka lat naprzód?
– W kilkuletniej perspektywie to nie jest dynamicznie zmieniający się rynek. To znaczy, że jeżeli inne szpitale już zainwestowały i uruchomiły w promieniu 15 km od Otwocka jakieś  usługi, np. chirurgię miękką, i jest już na nie podaż, to trzeba zastanowić się, czy należy ją zwiększać. Być może nie ma to sensu, a my bez wiedzy, o której mówię, będziemy w to inwestowali. Tu naprawdę jest dużo czynników, które można rozpoznać wcześniej. Określenie strategii działania musi opierać się na diagnozie potrzeb. Każda czynność planowania musi być poprzedzona diagnozą – i nie chodzi o diagnozę stanu szpitala, ale całego kontekstu funkcjonowania opieki zdrowotnej. Na tej wiedzy powinna opierać się strategia, a dla niej będzie określona prognoza finansowa. Od wielu lat mówi się, że jest to potrzebne, ale do tej chwili nic takiego nie powstało. Dlaczego? Bo zarząd powiatu nie wie, czego chce. Dlatego dziś, ze względu na brak długofalowej strategii, w największym stopniu finansujemy banki i podmioty, które obsługują zadłużenie szpitala. Ja naprawdę widzę sens powstania takiej strategii.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s