Pomóż Teosiowi stanąć na nóżkach

Teoś Górski ma 1,5 roku i codziennie walczy o normalne życie! Chłopczyk waży i mierzy tyle co niemowlę. Ma zwichnięte biodra, kolana, stawy, łokcie i nadgarstki. Potrzebuje pieniędzy na leczenie i intensywną rehabilitację. Prawdopodobnie czeka go kosztowna operacja w USA. Dzięki niej Teoś
będzie mógł kiedyś stanąć na własnych nóżkach.

AGNIESZKA JASKULSKA

teos-potrzebuje-pomocy-1

Na Teosia czekała cała rodzina. Szczególnie 9-letni Nikodem i 5-letnia Rozalia często pytali o to, kiedy urodzi się ich młodszy braciszek. – Przez całą ciążę czułam się świetnie. Badania potwierdzały, że z dzieckiem też jest wszystko dobrze.  Dopiero pod koniec ciąży, podczas rutynowej kontroli usg, lekarz nie mógł zmierzyć jego kości. Okazało się, że synek ma wady kończyn – wspomina ze łzami w oczach Emila Górska, mama Teosia. – Dwa tygodnie później, jako wcześniak Teoś przyszedł na świat. Ważył zaledwie 2,4 kg i mierzył tylko 43 cm. Jego rączki i nóżki były nienaturalnie krótkie. Był taki malutki i kruchy – wspominają rodzice chłopczyka, mieszkańcy Woli Duckiej.

Okazało się, że Teoś ma zwichnięte biodra, kolana, stawy skokowe, łokcie i nadgarstki. Tuż po urodzeniu lekarze założyli chłopczykowi na nóżki gips, bo nie wiedzieli, co dokładnie mu dolega.

– Do dzisiaj nie ma diagnozy i nie wiadomo, jak leczyć Teosia – tłumaczy Grzegorz Górski, tata chłopczyka. Jego żona dodaje: – Nasz synek ma podejrzenie jednej z dysplazji kostnych, których jest aż kilkaset odmian. Jednak każda wiąże się z karłowatością i wieloma nieprawidłowościami w budowie szkieletu – tłumaczy pani Emilia. Tej chorobie towarzyszy również wiotkość mięśni i tkanki łącznej. Organizm chłopczyka nie wytwarza m.in. kolagenu, który jest potrzebny do prawidłowego rozwoju kości. Jego rączki i nóżki są tak giętkie, jakby były z gumy. Dlatego Teoś nie może chodzić ani biegać tak jak jego rówieśnicy. – Lekarze dziwili się, że synek w ogóle żyje. Mówili, że będzie jak warzywo, że nigdy nie będzie siedział czy mówił – wspominają ze łzami w oczach rodzice chłopczyka.

– Synek jest naszą kochaną iskierką. Od pierwszej chwili życia miał ogromną wolę walki. Wbrew temu co mówili lekarze, Teoś od kilku dni sam siedzi, próbuje raczkować, „jeździ pupą” po dywanie, stara się już mówić pierwsze słowa. Synek prawidłowo rozwija się emocjonalnie i intelektualnie, uwielbia zabawki i klocki, jest wesoły, pogodny. Ma śmiejące się niebieskie oczka i kradnie serce każdemu, kto go spotyka – tłumaczą rodzice malucha.
Obecnie chłopiec waży zaledwie 6,2 kg i ma tylko 63 cm wzrostu, tyle co trzymiesięczne niemowlę.

– Teoś przeszedł już operację jednego kolana, ale czekają go kolejne poważne zabiegi kończyn, dzięki którym ma szansę stanąć na własnych nóżkach – mówi pani Emila. – W styczniu w klinice w Poznaniu zapadnie decyzja, czy operacje  nóżek odbędą się w Polsce, czy w USA. Leczenie za granicą będzie kosztowało 800 tys. zł. Nie stać nas na to, bo mnóstwo pieniędzy wydajemy na intensywną rehabilitację. NFZ zapewnia tylko dwie godziny w tygodniu – mówią Górscy.

Na razie lekarze nie wiedzą, co dokładnie jest chłopczykowi. Wiadomo tylko, że cierpi na jedną z odmian dysplazji, która jest chorobą genetyczną. – Kluczowe w postawieniu diagnozy jest badanie genetyczne, które kosztuje około 8 tys. zł – mówi pan Grzegorz. Na tym nie koniec, bo chłopiec potrzebuje spacerówki, która będzie dostosowana do jego potrzeb (koszt ok. 2 tys. zł). – Zbieramy pieniądze również na tzw. pionizator, dzięki któremu Teoś będzie mógł przemieszać się zachowując pionową postawę, a tym samym pobudzić ciało do dalszego rozwoju. Na zakup tego sprzętu brakuje nam jeszcze 4 tys. zł – tłumaczy tata chłopca.

– Obecnie synek nosi na nóżkach zwykłe ortezy refundowane przez NFZ, ale niebawem będzie potrzebował nowoczesnych, które mają system hydrauliczny i kosz biodrowy. Koszt zakupu tego sprzętu to aż 10 tys. zł – wyjaśnia Emilia Górska. – To wszystko, co teraz pomoże Teosiowi w codziennym życiu, kosztuje aż 22 tys. zł. Do tego dochodzi kosztowna rehabilitacja i ewentualne leczenie za granicą. Nie stać nas na taki wydatek.

Dlatego prosimy ludzi dobrej woli o wsparcie finansowe, aby pomogli Teosiowi stanąć w przyszłości na własnych nóżkach – apelują rodzice chłopczyka.

Liczy się każda złotówka

  • Aby pomóc Teosiowi, wystarczy wpłacić dowolną kwotę pieniędzy na konto Fundacji Dzieciom „Zdążyć z Pomocą” na numer rachunku: 15 1060 0076 0000 3310 0018 2615. Koniecznie z dopiskiem: 28184 Górski Teodor – darowizna na pomoc i ochronę zdrowia

W niedzielę, 5 lutego 2017 r., w Hotelu Brant odbędzie się koncert charytatywny, podczas którego zostanie przeprowadzona licytacja na rzecz Teosia. Bilety-cegiełki na bal kosztują tylko 150 zł od osoby. Można je kupić w Gminnym Ośrodku Kultury w Wiązownie, który jest współorganizatorem imprezy.

One response to “Pomóż Teosiowi stanąć na nóżkach

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s