Spał z żoną nawet po śmierci

W każdym związku zdarzają się ciche dni… Jerzy K. i jego żona nie zawsze potrafili dojść do porozumienia nawet w błahych sprawach. W czwartek, 26 czerwca 2008 r. pokłócili się o telewizor. On chciał oglądać mecz piłki nożnej, a ona film… Kilka dni później martwą kobietę znaleziono w łóżku. Co się wydarzyło w czterech ścianach ich domu? Odpowiedź zaskoczyła nawet śledczych.

AGNIESZKA JASKULSKA

kryminalne-zagadki

Małżeńskie życie nie zawsze jest usłane różami. Jerzy K. i jego żona Ewa K. z Józefowa nie zawsze potrafili osiągnąć kompromis, obydwoje byli wybuchowi i żadne z nich nie chciało ustąpić drugiemu. Często te nieporozumienia, nawet w drobnych sprawach, kończyły się kłótniami, a ich krzyki słyszała cała ulica Teatralna, gdzie mieszkali. Jednak mimo sprzeczek małżonkowie starali się dbać o siebie i darzyli się gorącym uczuciem.

Rządzi ten, kto ma pilota
W czwartek, 26 czerwca 2008 r. wieczorem przygotowali kolację i rozsiedli się na dużym, wygodnym łóżku, aby obejrzeć telewizję. Rządził jednak ten, kto miał pilota. Po nudnych wiadomościach każde z nich chciało oglądać co innego. 61-letni wtedy Jerzy K. przekonywał 56-letnią żonę do obejrzenia meczu piłki nożnej. Zapewniał, że mecz będzie emocjonujący. Kobieta miała jednak ochotę włączyć film. Mąż nie ustępował, ale ona zabrała pilota i nie chciała mu go oddać. Od słowa do słowa wybuchła awantura. Prawdopodobnie to Jerzy K. postawił na swoim. – Uderzyłem ją lekko trzy razy pięścią w lewą skroń – zeznał potem przed prokuratorem mężczyzna. – Leciała jej krew. Nie wiem, dlaczego skóra się rozcięła, skoro lekko ją uderzyłem. Zrobiłem to pierwszy raz w życiu. Szybko zabandażowałem jej głowę i przeprosiłem. Żona nie była na mnie zła i nie krzyczała – zapewniał 61-letni mieszkaniec Józefowa.

Mężczyzna tego dnia pił alkohol. Niedługo po krwawym incydencie położył się spać i obudził dopiero następnego dnia. Jerzy K. sprawdził, co robi żona. Przygotował jej nawet herbatę, ale kobieta nic nie wypiła i nie wstawała z łóżka. Jak tłumaczył, rozmawiał z nią o pogodzie i o tym, co kupić w sklepie. Potem zrobił żonie śniadanie. – Ewa leżała w łóżku cały dzień, ale nie skarżyła się na to, że coś ją boli – przekonywał 61-latek. Mężczyzna znowu pił alkohol i oglądał telewizję, aż zasnął.

Następnego dnia nie budził żony. – Myślałem, że śpi. Nie wiem, czy nie żyła, ale nie prosiła mnie, żeby zrobić jej śniadanie i herbatę – tłumaczył Jerzy K. I tak mijały kolejne dni…

Makabryczne odkrycie w sypialni
Rodzina próbowała dodzwonić się do Ewy i Jerzego K., ale telefon milczał. Ich zięć przyjechał do Józefowa, aby sprawdzić, co się z nimi dzieje. Furtka na posesję i drzwi do domu były otwarte. Wewnątrz panował straszny fetor. Kiedy zięć zajrzał do jednego z pomieszczeń, zamarł z przerażenia. Na łóżku pod kołdrą leżały zsiniałe i spuchnięte zwłoki teściowej. Obok, pod tą samą kołdrą smacznie chrapał jej mąż. Jerzy K. był kompletnie pijany. Kiedy został obudzony, sprawiał wrażenie jakby nie wiedział, gdzie jest i co się dzieje.

Zięć od razu powiadomił policję o makabrycznym odkryciu. Śledczy długo zabezpieczali ślady i zbierali dowody.

– Wiele wskazywało na to, że doszło do zabójstwa, ale nie wykluczaliśmy żadnej wersji zdarzeń – mówi otwocki prokurator Maciej Mrozek, który wyjaśnił zagadkową śmierć Ewy K. – W mieszkaniu panował duży nieporządek. Stan ciała kobiety wskazywał na to, że mogło dojść do użycia przemocy, która skończyła się tragedią. Kobieta nie żyła od kilku dni. W tym czasie w domu przebywał jej mąż. Mężczyzny nie zaniepokoiło to, że żona nienaturalnie długo „śpi”, ani że w sypialni czuć było specyficzny odór – tłumaczy prokurator Mrozek. Śledczy podejrzewali, że to właśnie Jerzy K. zabił żonę, dlatego został zatrzymany. Mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa, za co groziło mu dożywocie. – Jerzy K. nie przyznał się do winy i złożył obszerne wyjaśnienia – dodaje prokurator. Mężczyzna zapewniał, że kochał żonę, że rzadko się z nią kłócił i w dniu, kiedy posprzeczali się o telewizor, uderzył ją pierwszy raz w życiu.

Prokurator dociekał, czy Ewa K. brała jakieś lekarstwa lub leczyła się na jakąś przewlekłą chorobę. Jednak Jerzy K. nie umiał odpowiedzieć na te pytania. Dlatego przełomem w śledztwie była sekcja zwłok kobiety. Jej wyniki zaskoczyły nawet śledczych. Okazało się, że Ewa K. nie zginęła w gwałtowny sposób, jak często dzieje się w przypadku zabójstwa. – Kobieta nie miała żadnych obrażeń zewnętrznych, zmarła z przyczyn naturalnych. Od dawna cierpiała na przewlekłe choroby układu krążenia – wyjaśnia prokurator Maciej Mrozek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s