Urodziła dziecko w samochodzie

Młode małżeństwo w drodze do szpitala przeżyło chwile grozy. Pani Marta wkrótce miała urodzić córeczkę. Kiedy poczuła skurcze, wsiedli z mężem do auta i nie czekając, popędzili do szpitala. Ale na porodówkę nie dotarli. Dziecko pospieszyło się i poród zaczął się w samochodzie na poboczu Trasy Lubelskiej. Z pomocą młodym rodzicom przyszło dwóch policjantów z otwockiej drogówki: sierż. Łukasz Masny i mł. asp. Przemysław Sikorski.

AGNIESZKA JASKULSKA

jedynka

Dziecko najlepiej urodzić w szpitalu w asyście położnej i pod czujnym okiem lekarza. Jednak nie wszystkie kobiety mają to szczęście, żeby dotrzeć na porodówkę na czas. Przekonało się o tym młode małżeństwo, które spodziewało się dziecka. W piątek, 20 stycznia pani Marta zaczęła odczuwać bóle. Razem z mężem uznali, że nie ma na co czekać i trzeba jechać do szpitala. Wzięli torbę z wyprawką dla maleństwa i wsiedli do forda. Pojechała z nimi również matka kobiety, która obawiała się, że młodzi nie zdążą na czas dotrzeć na porodówkę w jednym z warszawskich szpitali.

Przyszły tata bardzo się spieszył i nie zwracał uwagi na to, że jedzie z niedozwoloną prędkością. Żona odczuwała coraz mocniejsze skurcze. Po godz. 21 ich ford pędził drogą krajową nr 17, mijając wszystkie samochody. Brawurowa jazda zwróciła uwagę funkcjonariuszy z drogówki. Policyjny radar pokazał na wyświetlaczu przekroczenie dozwolonej prędkości o prawie 50 km/h. Sierż. Łukasz Masny i mł. asp. Przemysław Sikorski ruszyli radiowozem w pościg za pędzącym fordem. Funkcjonariusze dali mu znać, aby się zatrzymał do kontroli. Na wysokości Woli Duckiej kierowca forda zjechał na pobocze. Kiedy policjant podszedł do auta, aby poprosić o dokumenty, zdenerwowany mężczyzna niemal krzyknął: – Żona rodzi, jadę do szpitala!

Policjanci widząc, co się dzieje, bez wahania pozwolili przyszłym rodzicom odjechać. Było jednak za późno. Kobieta zaczęła już rodzić w samochodzie…

Na tak ruchliwej i niebezpiecznej trasie, jaką jest droga krajowa nr 17, najważniejsze było zapewnienie rodzinie bezpieczeństwa. Rodzącej kobiecie pomagali matka i mąż, którzy zachowali zimną krew. – Mł. asp. Przemysław Sikorski i sierż. Łukasz Masny natychmiast wezwali na miejsce karetkę pogotowia – mówi asp. sztab. Sylwia Durlik z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku. Dyspozytor pogotowia drogą radiową instruował męża rodzącej, mówiąc mu co ma robić. Natomiast policjanci zadbali o to, aby rodzinie nic się nie stało i żeby nikt im nie przeszkadzał w tej tak wyjątkowej, intymnej sytuacji.

– Policjanci zabezpieczyli miejsce postoju forda, pilnując, aby inny samochód nie uderzył w auto, w którym rodziło się maleństwo. Jeden z funkcjonariuszy stał bezpośrednio przy samochodzie. Obaj są doświadczonymi policjantami. Mł. asp. Przemysław Sikorski pracuje w policji od 13 lat, natomiast sierż. Łukasz Masny od 3,5 roku – mówi asp. sztab. Sylwia Durlik. Na szczęście wszystko skończyło się szczęśliwie. – Kobieta z pomocą matki i męża urodziła córeczkę w samochodzie. Po kilku minutach na miejsce dotarła karetka, która zabrała świeżo upieczoną mamę i jej maleństwo do szpitala – dodaje Sylwia Durlik.

Natomiast ojciec dziecka, jak zapewnia policja, uniknął mandatu i punktów karnych. – Od początku było wiadomo, że jest usprawiedliwiony i była to sytuacja awaryjna, która zakończyła się jedynie na pouczeniu kierowcy – tłumaczy asp. sztab. Durlik.

*Imię kobiety zostało zmienione.

Podobny artykuł

Kamery na PKP

REKLAMA

REKLAMA