Świadectwa historii

Trzeba przyznać, że otwoccy radni pracują bez wytchnienia. Oprócz spraw pierwszoplanowych, takich jak np. nieustanna walka z prezydentem Szczepaniakiem oraz zatwierdzanie budowy asfaltowania ulic w najbliższej okolicy swojego zamieszkania, zajmują się również rozpatrywaniem rozmaitych, mniej istotnych pomysłów. Mają one udowodnić, że rada „trzyma rękę na pulsie” w każdej dziedzinie.

JACEK KAŁUSZKO

Tu warto wspomnieć choćby o idei stworzenia otwockiej waluty, na co Ministerstwo Finansów nie raczyło jeszcze odpowiedzieć. Zapewne tęgie głowy nijak nie mogą wyliczyć jej kursu do franka szwajcarskiego…

Skoro nie udało się powołać (na razie?!) otwockiego pieniądza, to może uda się stworzyć chociaż skwer? Miałby on powstać na trawniku przy ul. Andriollego, przed blokiem, gdzie teraz załatwiają się psy, a przez lata stał na postumencie wojskowy samolot. Od tej pory wszyscy mieszkańcy nazywali to miejsce „przy samolocie”. Bo jak inaczej? To określenie było proste, logiczne i krótkie. I chociaż odrzutowiec już dawno trafił na złom jako symbol (no właśnie, czego?), to ludzie nadal operują zapewne niesłuszną politycznie nazwą.

demontaz-samolotu

Demontaż otwockiego samolotu

Chyba dlatego radny Dariusz Kosyła wymyślił, że nieistniejący placyk miałby nazywać się skwer im. św. apostołów Piotra i Pawła. Dalibóg, ale zupełnie sobie nie przypominam, co wspólnego z naszym miastem mają ci apostołowie. Pewnie tyle samo co z każdym innym w Polsce… Chyba że jak zwykle pozazdrościliśmy sąsiadom zza Świdra i nie chcemy być gorsi. Fakt, Józefów ma Piotra i Pawła, ale jest to sklep z sieci supermarketów, która nosi imiona synów jej właścicielki i założycielki. Gdy pomysł przejdzie, Otwock będzie lepszy…

Przy okazji dowiedzieliśmy się, że radni poparli wniosek powołania komisji do spraw nazewnictwa. Lepiej późno niż wcale. Wydawało się, że taki organ doradczy powinien powstać już wcześniej, a pełną parą działać w roku okrągłego jubileuszu 100-lecia miasta, który dopiero co obchodziliśmy. Rzeczona komisja ma się zająć wnioskiem radnego i znaleźć w Otwocku odpowiednio eksponowane miejsce dla apostołów. Z pewnością nie będzie z tym problemu, bo miasto, szczególnie jego centrum, rozwija się tak szybko,  że wybór „eksponowanych miejsc” to kaszka z mlekiem…

Kiedyś wnioski o nadanie nazwy składały organizacje lub robili to sami mieszkańcy. Nie było to głupie i dlatego jako otwocczanin od urodzenia przedstawiam kilka propozycji i zastrzegam, że nie upomnę się o honorarium, za to oszczędzę powstającej komisji drogocennego czasu. Ponieważ nie silę się na oryginalność, proszę o rozważenie jako patronów ulic, skwerów itp. ludzi, którzy byli związani z Otwockiem.

Jak do tej pory w ten sposób nie zostali upamiętnieni np. lekarze: Odo Bujwid, Paweł Martyszewski, Ludwik Mierosławski, Władysław Przygoda, Wanda Stankiewicz-Trybowska, Franciszek Jaroszewski, Stefan Malawski, Stanisław Oracz, przemysłowiec Edmund Diehl, burmistrzowie: Witold Kasperowicz, Jan Gadomski, Jan Jobda, społecznicy: Zygmunt Kurtz, Aleksandra Piłsudska, pisarze i poeci: Cezary Jellenta, Kazimierz Śladewski, naukowiec Stanisław Kalinowski, ksiądz Ludwik Wolski, policjant Bronisław Marchlewicz, nauczyciele: Zbigniew Minakowski, Leon Scheiblet, Tadeusz Parnowski i restaurator Franciszek Adamkiewicz.

Z pewnością nie jest to lista kompletna, Czytelnicy mogliby dorzucić drugie tyle nazwisk. Bo nazwy ulic, skwerów i placów miasta mają być świadectwem jego historii. Tym bardziej, jeśli jest taka krótka. To jak? Umawiamy się „przy samolocie” czy przy skwerze świętych Piotra i Pawła?

Dodaj komentarz