Bijatyka na środku ulicy

Dopiero będą zdawać egzamin dojrzałości, a już weszli na drogę przestępstwa! Choć kilku młodzieńców ledwo trzymało się na nogach, uznali oni, że brakuje im wrażeń. Ich nocna wyprawa do sklepu zakończyła się kilkoma ulicznymi burdami.

AGNIESZKA JASKULSKA

bojka4

Grupa maturzystów jednego z otwockich techników nie mogła nacieszyć się dorosłością. Byli żądni przygód i rozpierała ich energia. W nocy z soboty na niedzielę (z 3 na 4 lutego) dwóch 19-latków, Jakub W. i Przemysław M., poszło do kolegi, który właśnie organizował imprezę w swoim mieszkaniu na osiedlu w okolicy ul. Batorego. Goście bawili się świetnie do czasu, aż skończyły się przekąski i alkohol. Po północy rozbawione towarzystwo wyszło z mieszkania, aby przewietrzyć się i zrobić zakupy w nocnym sklepie.

Kiedy pijani uczniowie czwartej klasy stali w kolejce zauważyli dwóch innych młodych mężczyzn. Doszło między nimi do pyskówki i przed sklepem w ruch poszły pięści. Panowie szarpali się, nie szczędzili sobie wyzwisk, ciosów i kopniaków. Bójka jednak szybko się zakończyła. Dwóch zaczepionych w sklepie mężczyzn uciekło przed pijanymi maturzystami. Zadowoleni z siebie i rozbawieni 19-latkowie wrócili do mieszkania. Jednak nie na długo. Szybko uznali, że domowa impreza jest nudna i trzeba iść w miasto w poszukiwaniu wrażeń. Pijani maturzyści grasowali w okolicy ul. Batorego. Tam dostrzegli samotnego pieszego wracającego do domu. Szybko do niego doskoczyli, zaczęli go szarpać i kilka razy go uderzyli. Potem odwrócili się na pięcie i poszli dalej.

Kilka chwil później zauważyli na przystanku pasażerów wysiadających z autobusu. Wtedy pijani chuligani dostrzegli Kacpra K., który właśnie wracał do domu. W uszach miał słuchawki Jakub W. i Przemysław M. od razu do niego doskoczyli, krzycząc: – Oddawaj słuchawki!

Zaskoczony sytuacją mężczyzna nawet nie zdążył nic odpowiedzieć, kiedy tamci rzucili się na niego z pięściami. Napadnięty Kacper K. był jednak sprytniejszy i zdołał uciec pijanym napastnikom. Niezadowoleni brutale od razu skierowali swoją złość na następnego pasażera, który również
wysiadł z tego samego autobusu co Kacper K. Pobiegli za 39-letnim Sławomirem R. i bez słowa zaatakowali mężczyznę… Ich brutalny atak przerwała interwencja policjantów, których zaalarmowali napadnięci wcześniej mężczyźni.

Na widok stróżów prawa pijani maturzyści wzięli nogi za pas. Jeden z nich zdołał uciec. Natomiast drugi trafił w ręce funkcjonariuszy. 19-latek szybko odzyskał rozum. Zadzwonił do kolegi, któremu udało się uciec. Przekonywał go, aby wrócił, bo im się nie upiecze.

Jakub W. i Przemysław M.  trafili do policyjnej celi. Zajął się nimi prokurator Maciej Mrozek, który przedstawił im zarzuty.

– Skruszeni, przyznali się do wszystkiego. Odpowiedzą za dwie próby rozboju. Za ten czyn grozi im do 12 lat więzienia – mówi prokurator Maciej Mrozek.

Kiedy maturzyści usłyszeli, jakie mogą być konsekwencje ich nocnych ekscesów, rozpłakali się. Prokurator był nieugięty i zwrócił się do sądu z wnioskiem o to, aby 19-latkowie trafili do aresztu. Jakub W. i Przemysław M. ze łzami w oczach zapewniali wymiar sprawiedliwości, że to, co zrobili, było głupotą i że nie wiedzą, dlaczego ich tak poniosło. Przekonywali, że są dobrymi uczniami, że odnoszą sukcesy w piłce nożnej. Tłumaczyli, że mają całe życie przed sobą i jeszcze nigdy nie byli karani.

Sąd wziął pod uwagę argumenty maturzystów. Uznał, że areszt jest zbyt surową karą, i zastosował wobec nich dozór policyjny. – Uczniowie czwartej klasy technikum nie trafili do aresztu. Mimo to sprawa znajdzie finał w sądzie – podkreśla prokurator Mrozek.

One response to “Bijatyka na środku ulicy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s