Protestować czy współpracować?

Gorącą dyskusję wywołał na sesji rady miejskiej w Karczewie projekt stanowiska, w którym rada stanowczo domaga się wycofania spod obrad sejmu projektu ustawy metropolitalnej. Kilkoro radnych nie mniej stanowczo sprzeciwiło się samej treści stanowiska.

SYLWIA WYSOCKA

warszawa-z-iss

Sesję rady miejskiej w Karczewie, która odbyła się 13 lutego, zdominował temat projektu stanowiska będącego odpowiedzią samorządowców na poselski projekt ustawy o ustroju miasta stołecznego Warszawy.

Burmistrz Karczewa Dariusz Łokietek zaproponował radnym projekt stanowiska, w którym władze Karczewa zwracają się do premier rządu oraz marszałków sejmu i senatu z kategorycznym apelem o wycofanie spod obrad sejmu poselskiego projektu ustawy. „Rozpoczęty proces legislacji nie tylko narusza ideę samorządności, ale także rażąco łamie postanowienia Europejskiej Karty Samorządu Lokalnego, która w przypadku zmian administracyjnych gmin gwarantuje mieszkańcom wyrażenie swojej woli. W tym wypadku nie została zachowana żadna forma konsultacji. Projekt ustawy jest niekonstytucyjny” – czytamy w zaproponowanym dokumencie.

Negatywnie o… stanowisku
O ile żaden z radnych nie wypowiadał się pozytywnie o samym projekcie ustawy metropolitalnej, o tyle już treść zaproponowanego stanowiska spotkała się z głosami sprzeciwu.

– Ma ono charakter negatywny. Sprzeciwiamy się ustawie, ale dobrze wiemy, że są kwestie, które można rozwiązać właśnie na poziomie związku metropolitalnego czy związku gmin. Głównie są to sprawy transportu. Dlatego nie możemy tylko tupać nóżką, musimy również zadeklarować naszą gotowość do podjęcia rozmów nad powołaniem metropolii – przekonywał Michał Rudzki. Według radnego stanowisko powinno zawierać również takie zdanie: „Jednocześnie jako gmina Karczew deklarujemy naszą gotowość do współ- pracy w temacie Warszawskiego Związku Metropolitalnego bądź porozumienia gmin aglomeracji warszawskiej, którego owocem byłoby wspólne zorganizowanie usług z zakresu transportu zbiorowego na terenie aglomeracji warszawskiej”.

Propozycję Michała Rudzkiego poparli jednak tylko radni Radosław Kociszewski i Piotr Kwiatkowski (trójka innych radnych wstrzymała się od głosu). Ten ostatni krytycznie odniósł się również do informacji zamieszczonych na stronie internetowej urzędu miasta, z których mieszkańcy mogą dowiedzieć się tylko o potencjalnych zagrożeniach (m.in. podniesieniu podatków czy oddaleniu władzy do problemów mieszkańców), jakie może nieść ze sobą wprowadzenie ustawy. – To jest chaos informacyjny i żywienie się ludzkim strachem. Jestem przeciwny wciąganiu gminy
w walki polityczne – podkreślał radny Kwiatkowski.

Już mamy ustawę metropolitalną!
Burmistrz Dariusz Łokietek, radca prawny urzędu oraz wielu pozostałych radnych podkreślali, że przygotowanie projektu stanowiska, podobnego
w treści do już przyjętych w samorządach okołowarszawskich, jest odpowiedzią nie tylko na zaproponowany projekt ustawy, ale również formułę jego wprowadzania. – Odnosimy się do konkretnego projektu, to nie jest etap dyskusji merytorycznej nad rozwiązaniami, tylko zakwestionowania procedury przyjmowania tej ustawy z pominięciem konsultacji ustawy – mówiła mecenas Anna Faluta.

Szef karczewskiego samorządu  przekonywał z kolei, że nie ma potrzeby wprowadzania  dodatkowego zapisu o deklaracji współpracy pomiędzy gminami, ponieważ taka współpraca już istnieje m.in. w Zintegrowanych Inwestycjach Terytorialnych. – Istnieje także ustawa metropolitalna, która wymaga tylko aktów wykonawczych – podkreślał burmistrz Łokietek. – Po pewnych modyfikacjach i uszczegółowieniach będziemy chcieli wprowadzać ją w życie. W tym celu jako podwarszawskie samorządy powołamy zespół do prac nad tą ustawą – zapowiada burmistrz Karczewa.
Z dużym dystansem wobec propozycji Michała Rudzkiego wypowiadali się pozostali radni.

– Rozwiązanie kwestii transportu to dobry pomysł, tylko że metropolia nie kończy się na Otwocku, dokąd dziś dojeżdża SKM-ka. Nie wierzę, że Warszawa w najbliższym czasie zorganizuje transport niskopodwoziowy do takich gmin wiejskich jak Karczew – mówił radny Marek Płaczek.

Przewodnicząca rady miejskiej Danuta Trzaskowska i przewodnicząca komisji ds. zdrowia Małgorzata Spirowska podkreślały również, że nie jest dobrym pomysłem wpisywanie do stanowiska deklaracji rozwiązania jednego problemu, podczas gdy inne tematy są dla mieszkańców nie mniej ważne.
Ostatecznie uwaga zgłoszona przez radnego Michała Rudzkiego nie zyskała akceptacji większości radnych. Stanowisko w zaproponowanej przez burmistrza treści zostało przyjęte przez miejską radę. Od głosu wstrzymali się Michał Rudzki i Radosław Kociszewski.

REKLAMA

REKLAMA