Walka pod dużą presją

W hali Arena Toruń odbyły się Halowe Mistrzostwa Polski Kadetów oraz Juniorów w Lekkoatletyce. Z bardzo dobrej strony pokazali się na tych zawodach lekkoatleci z powiatu otwockiego. Czteroosobowa grupa wróciła do domu ze srebrnym medalem Aleksandra Wiącka wywalczonym w biegu na 2000 metrów.

MARCIN SULIGA

Aleksander Wiącek wrócił z Torunia ze srebrnym medalem

Aleksander Wiącek wrócił z Torunia ze srebrnym medalem

Zawodnik OKS Otwock startował w Toruniu pod dużą presją. Podopieczny trener Bożeny Dziubińskiej kilka dni wcześniej w Spale był bardzo bliski pobicia aktualnego rekordu Polski należącego do Mateusza Borkowskiego (5:29.12). Wynik Aleksandra Wiącka był o trzy sekundy gorszy. – Była duża szansa na pobicie tego rekordu, ale w tym biegu oprócz Olka startował Roman Kwiatkowski. Trudno było kontrolować międzyczasy obu zawodników zwłaszcza że obaj biegli bardzo szybko, i udzielać im dodatkowych wskazówek. Do tego najlepszego wyniku zabrakło niedużo, ale to i tak był świetny rezultat – mówi trener Dziubińska. Życiowe osiągnięcie Wiącka (5:32.72) od razu ustawiło go w roli murowanego faworyta do zwycięstwa na mistrzostwach Polski w Toruniu. Wiele osób liczyło także na ustanowienie nowego rekordu kraju.

– Przed zawodami zrobiło się duże zamieszanie wokół Aleksandra. Wielu trenerów i zawodników podchodziło i pytało, w jakiej jest dyspozycji. Czy jest w stanie pobić rekord Polski – opowiada trenerka OKS Otwock. – Myślę, że to wywarło na niego dodatkową presję. W trakcie zawodów musiał się mierzyć nie tylko z rywalami, ale również z ogromnymi oczekiwaniami – dodaje Dziubińska.

Bieg nie do końca ułożył się po myśli mieszkańca Kołbieli trenującego w OKS-ie. – Wszyscy w stawce uznali, że skoro ma najlepszy wynik, to najlepiej, by było, gdyby to on prowadził wyścig i dyktował tempo. Nikt nie chciał wyjść na prowadzenie stawki. To było trochę wbrew naszej taktyce na ten bieg, ale tak potoczyła się sytuacja – relacjonuje Dziubińska. Zawodnik OKS musiał wziąć ciężar prowadzenia biegu na siebie, co od taktycznej strony nie było zbyt dobre, bo nie mógł odpowiednio kontrolować sytuacji za swoimi plecami. Wiącek długo plasował się na czele stawki, ale na finiszu został wyprzedzony przez Tomasza Kurowskiego (GKS Żukowo). – Brak kontroli nad resztą grupy sprawił, że Olek odrobinę za późno rozpoczął finisz. To otworzyło szansę przed Kurowskim, który jest mocnym średniodystansowcem i lubi krótki finisz. Zaatakował w końcówce i to dało mu wygraną – mówi trener Dziubińska. Biegacz GKS Żukowo wbiegł na metę z czasem 5:37.1, a Wiącek dotarł z rezultatem o sekundę gorszym (5:38.67). – Medal cieszy, ale to, jak wszystko się rozstrzygnęło, sprawiło, że Olek nie krył rozczarowania. Liczył na złoto, ale tym razem nie udało się. Niestety mistrzostwa Polski rządzą się własnymi prawami i czasem takie sytuacje się zdarzają. Olek jednak wciąż legitymuje się najlepszym w tym roku
rezultatem w kraju, co biorąc pod uwagę jego ubiegłoroczne perypetie z kontuzją i przerwą w startach, jest niesamowitym osiągnięciem, uważa trenerka OKS.

Oprócz Wiącka w Toruniu zaprezentowała się jeszcze trójka zawodników z powiatu otwockiego. Do rywalizacji na 300 metrów kadetów przystąpili dwaj inni wychowankowie trener Dziubińskiej – Maciej Denis (OKS Otwock) oraz Marceli Morzewski (Victoria Józefów). Denis, który trenuje w Otwocku od roku, uzyskał w eliminacjach swój rekord życiowy (37.50), ale ten wynik nie dał mu przepustki do wielkiego finału. – Trudno oczekiwać od zawodnika więcej w momencie, kiedy na najważniejszej imprezie bije swój rekord życiowy, i to po zaledwie 12 miesiącach treningu – mówi Dziubińska.

Do finału zakwalifikował się za to Morzewski. Zawodnik Victorii Józefów w eliminacjach uzyskał życiówkę (35.76) i miał duży apetyt na walkę w finale. W ostatnim biegu zawodów Morzewski znów pobiegł znakomicie, ale wynik 36.11 dał mu najgorsze dla sportowca miejsce tuż za podium. – Marceli jest naprawdę dobrze zapowiadającym się zawodnikiem. W ostatnim czasie zrobił znaczący progres, który zwiastował dobry występ na Mistrzostwach Polski. Tu pobił rekord życiowy, co jest naprawdę znakomitym osiągnięciem jak na kogoś, kto jest dopiero drugi rok juniorem młodszym i jeszcze nigdy nie awansował do najlepszej ósemki w kraju – podkreśla trenerka. – Czwarte miejsce może nie jest szczęśliwe, bo podium było blisko, ale Marceli może być, tak jak ja, zadowolony z tego startu – przyznaje Dziubińska.

Czwartym reprezentantem powiatu otwockiego na zawodach w Toruniu była kulomiotka Barbara Flisek. Zawodniczka trener Barbary Sierpińskiej zajęła na mistrzostwach Polski (w kategorii U-20) siódme miejsce z wynikiem 12.59 m. Flisek oddała w całym konkursie pięć udanych prób, z czego ta ostatnia, okazała się najlepsza.

Dodaj komentarz