Szkolny powrót do przeszłości

Nowe obwody szkolne, przekształcenie gimnazjów w podstawówki, przeniesienie niektórych klas do nowych placówek – to tylko niektóre zmiany, jakie czekają w Otwocku uczniów, rodziców i nauczycieli w związku z reformą oświaty. Na razie budzą one ogólny strach i obawy, które wynikają przede wszystkim z braku informacji.

debata

ALEKSANDRA CZAJKOWSKA

Jak przebiegnie reforma oświaty w Otwocku? Do tej pory była to wielka niewiadoma, zwłaszcza dla rodziców. Zmiany, które mają nastąpić w szkołach od 1 września, budzą ich niepokój i są powodem do zdenerwowania. Nic więc dziwnego, że rodzice licznie przybyli na komisję oświaty 10 lutego, choć posiedzenie miało być poświęcone innym sprawom. Jednak na ich prośbę radni wprowadzili taki punkt do porządku obrad. Zainteresowanych osób przyszło tak dużo, że trzeba było przenieść posiedzenie do sali gimnastycznej w SP nr 1. Pomieszczenie, gdzie odbywają się spotkania komisji, okazało się za małe, a aula urzędu miasta była zamknięta.

Wśród przybyłych ok. 80 osób znaleźli się w większości rodzice, ale byli też nauczyciele oraz dyrektorzy szkół. Dyrektor Oświaty Miejskiej Edyta Rosłaniec przedstawiła model organizacji szkół po przekształceniu gimnazjów w podstawówki. Już w trakcie prezentacji do spotkania dołączyła wiceprezydent Agnieszka Wilczek, której podlega oświata w Otwocku. Atmosfera zrobiła się naprawdę gorąca, gdy do głosu zostali dopuszczeni rodzice. Przede wszystkim narzekali oni na brak informacji.

– O tym, jak ma wyglądać wprowadzenie reformy oświaty w naszym mieście, dowiedzieliśmy się z przecieków informacji. W ogóle nie byliśmy o tym informowani, dyrektorzy do czasu zakończenia prac zespołu nie mogli nic powiedzieć – bulwersowali się.

Spóźniony zespół?
Mowa o powołanym przez prezydenta zespole do spraw wdrażania reformy oświaty, który pracował nad nową siecią szkół. W jego skład weszło 26 osób: wszyscy dyrektorzy podstawówek i gimnazjów, 10 przedstawicieli rad rodziców, dwóch członków komisji oświaty, prezesi ZNP i „Solidarności”, wiceprezydent Wilczek jako jego przewodnicząca i dyrektor Oświaty Miejskiej jako zastępca. Mimo wniosku komisji oświaty do prezydenta nie znalazło się w nim miejsce dla nauczycieli gimnazjów, którzy o to prosili, i wszystkich radnych. Mogli oni doradzać jedynie w charakterze eksperta.
Prace zespołu trwały przez cztery spotkania i rozpoczęły się dopiero pod koniec grudnia ubiegłego roku. Radni zarzucali wiceprezydent, że to zbyt późno. Tym bardziej, że uchwałę w tej sprawie trzeba podjąć do końca marca, a wstępną propozycję wypracowanego modelu organizacji oświaty po reformie przedstawiono dopiero w połowie lutego. Po drodze trzeba jeszcze uzyskać pozytywną opinię kuratorium oświaty.

– A kiedy zdążymy przeprowadzić konsultacje z rodzicami? – pytali radni. – Ustawa o reformie oświaty została podpisana w grudniu, a spotkania zespołu były na tyle intensywne, że pomiędzy nimi dyrektorzy mogli przygotować potrzebne dane. Zajęcia zostały podzielone na prace w podgrupach dyrektorów i prace zespołu. Teraz przyjdzie czas na konsultacje – tłumaczyła wiceprezydent Wilczek.

Nic o nas bez nas!
Rodzice przyszli na komisję w przeświadczeniu, że decyzje już zapadły, a oni nie mają nic do powiedzenia, bo wszystkich goni czas i trzeba jak najszybciej podjąć uchwałę. To wzbudziło ogólne niezadowolenie, zwłaszcza osób, których dzieci chodzą teraz do szóstych klas i po zmianach czeka je przeniesienie do innej szkoły (obecnego gimnazjum). – Jestem matką trójki dzieci i od września mogę znaleźć się w takiej sytuacji, że każde z nich będzie chodziło do innej szkoły – zwróciła uwagę jedna z kobiet.

Rodzice prosili o możliwość wyboru szkoły, argumentując, że chodzi im o jak najmniejszą odległość do danej placówki i o bezpieczeństwo dzieci. – Ze wstępnych informacji wynika, że nasze dzieci zostaną przeniesione do szkoły w Mlądzu. W jaki sposób zapewnicie im bezpieczny transport, kiedy teraz mieszkają zaledwie 300 metrów od SP nr 5 i uczęszczają do szóstej klasy? – pytali rodzice uczniów z „Piątki”. Ale niektórzy mówili wprost, że chcą, aby ich pociechy zostały przeniesione z SP nr 6 do budynku obecnego Gimnazjum nr 4 (po wprowadzeniu reformy będzie to SP nr 4).

Przenoszenie klas
Ustawa o reformie oświaty nic nie mówi o tym, że gminy muszą przenosić klasy z jednej szkoły do drugiej. Taki model zaproponował prezydent wraz z zespołem. Chodzi o to, aby równomiernie zapełnić i dociążyć wszystkie szkoły, zwłaszcza gimnazja, które zostaną przekształcone w podstawówki. Wstępnie na spotkaniach zespołu mówiło się, że jednym z kryterium przenoszenia uczniów będzie m.in. odległość do szkoły i uczące się w niej rodzeństwo.

– Decyzja o tym, które z klas szóstych przejdą do gimnazjum, a które zostaną w podstawówce, zapadnie po feriach na spotkaniu rodziców z dyrektorami – zapewniła wiceprezydent. Cała sztuka polega na tym, żeby tak się podzielić, aby można było z tych grup stworzyć klasę. Wstępnie zespół założył, że do budynków gimnazjów zostaną przeniesione po dwie obecne klasy szóste (z wyjątkiem SP nr 8 i nr 9, gdzie i tak jest mało dzieci). Podczas posiedzenia komisji oświaty radni złożyli do prezydenta wniosek, aby pod uwagę wziąć także przeniesienie uczniów obecnych klas trzecich, oczywiście po wcześniejszych konsultacjach z ich rodzicami.

Ustawodawca przewidział jeszcze możliwość składania przez rodziców indywidualnych wniosków o przyjęcie do szkoły. – Dyrektorzy będą oddzielnie rozpatrywali podania, w których jako argument za przyjęciem dziecka do placówki podaje się bliską odległość do szkoły, uczęszczające do niej rodzeństwo, ułatwienia w dojeździe. Dyrektor może taki wniosek uwzględnić i wtedy to rodzić decyduje, do której szkoły pójdzie dziecko, jeżeli oczywiście będą w niej miejsca – poinformowała na spotkaniu dyrektor Oświaty Miejskiej.

10 podstawówek
Tydzień po burzliwej komisji oświaty prezydent zorganizował konferencję prasową, na której zaprezentowano model funkcjonowania szkół od
1 września. – Po pierwsze, kierowaliśmy się dobrem dzieci i rodziców, po drugie – dobrem nauczycieli, a po trzecie naszymi zasobami lokalowymi. Zespół wypracował model (patrz mapa na str. 14 – przyp. red.), a teraz odbędą się konsultacje dyrektorów z rodzicami. Czas nas goni, ale jestem przekonany, że uda nam się zrobić to tak jak trzeba – uważa prezydent Zbigniew Szczepaniak.

W Otwocku wszystkie cztery gimnazja mają zostać przekształcone w szkoły podstawowe. – To oznacza, że wracamy do czasów sprzed reformy, gdy istniało 10 podstawówek. To gwarantuje, że dzieci będą miały blisko do szkoły. Dokonując takiego wyboru, braliśmy pod uwagę zarówno dane demograficzne i bazę szkół (zaplecze lokalowe i dydaktyczne), jak i dwuzmianowość.

W SP nr 1, 5 i 12 nauka już odbywa się na dwie zmiany, czyli do godz. 16.30. Ze szkół podstawowych powinno zostać przeniesionych dziewięć oddziałów przyszłych klas czwartych i siódmych. Na taką liczbę są przygotowane gimnazja – mówiła na spotkaniu z dziennikarzami 17 lutego Edyta Rosłaniec. Reforma skraca proces edukacyjny, czyli pobyt dziecka w szkole, z dziewięciu do ośmiu lat. Będzie więc mniej uczniów. Obecnie w otwockich podstawówkach i gimnazjach jest ich 4100.

Rodzice mają wybór
W tym tygodniu w szkołach mają odbyć się konsultacje (przeprowadzone w formie ankiet) z rodzicami. Chodzi o wyznaczenie kryteriów przeniesienia przyszłych klas siódmych do budynków obecnych gimnazjów. Konsultacje zostaną przeprowadzone także z rodzicami uczniów przyszłych klas czwartych, jak zarekomendowali radni z komisji oświaty. – Nie jest możliwe odgórne dzielenie oddziałów. Zdecyduje o tym większość rodziców w danej klasie albo zostaną otwarte dodatkowe, mniej liczne oddziały. Jeżeli rodzice zdecydują w ankiecie, że wszystkie klasy szóste zostają w danej placówce, to grozi nam przeładowanie, trzyzmianowość, a budynki gimnazjów będą wtedy puste – zwraca uwagę dyrektor oświaty.

Wszyscy są zgodni, że nie ma idealnego rozwiązania i nie uda się zadowolić każdego. Poszkodowani będą też nauczyciele oraz pracownicy administracji i obsługi. W szkołach będą zwolnienia. – Planowana jest likwidacja 39 etatów (zarówno w podstawówkach, jak i w obecnych gimnazjach). Budżet miasta będzie to kosztować ok. 500 tys. zł. Są to koszty odpraw emerytalnych, ale też tych związanych z likwidacją stanowisk – przyznaje Edyta Rosłaniec.

Mało czasu
Projekt uchwały o sieci szkół i nowych obwodach, które będą obowiązywać od 1 września, wpłynął do radnych dopiero w ubiegłym tygodniu. Kuratorium oświaty ma 21 dni, żeby odnieść się do niego. Ta opinia jest dla miasta wiążąca. Jednocześnie projekt zostanie przekazany do zaopiniowania przez związki zawodowe. Jeśli kuratorium wniesie jakieś uwagi bądź poprosi o wyjaśnienia, trzeba będzie się do nich dostosować i do 31 marca przyjąć ostateczną uchwałę.

W tym projekcie nie ma określonego sposobu rozwiązania sytuacji klas szóstych i trzecich (ustalenia kryteriów przeniesienia dzieci do innej szkoły). Takie kryteria może ustalić prezydent już po 31 marca. Dlatego w tym wypadku jest jeszcze czas na konsultacje z rodzicami. Takiego komfortu nie ma już w przypadku nowych obwodów, na podstawie których zostanie przeprowadzona rekrutacja do szkół. Projekt uchwały do zaopiniowania przez kuratorium musi być gotowy najpóźniej do 10 marca.

– W obecnej sytuacji, do której doprowadziła kilkumiesięczna bezwładność pani wiceprezydent Wilczek i dyrekcji oświaty, nie możemy liczyć na to, że będzie to dobra uchwała. Po prostu w tak krótkim czasie nie da się tego zrobić w sposób przemyślany i uwzględniający wypracowany kompromis.

W tym konkretnym przypadku jesteśmy tak naprawdę zdani na projekt przygotowany przez prezydenta. To jest specyficzna uchwała – rada miasta nie będzie mogła ingerować w nią ani dokonywać w niej ewentualnych zmian, tak jak to było w innych przypadkach. Zmiana jej treści będzie miała istotny wpływ na czynniki zależne (tj. liczbę dzieci w szkołach, wymaganą liczbę nauczycieli oraz ewentualne ich rotacje między innymi placówkami w celu zbilansowania).

Do takich analiz trzeba mieć przygotowaną grupę roboczą wykwalifikowanych urzędników. Chciałbym się mylić, ale poważnie obawiam się negatywnych konsekwencji zaproponowanych zmian – komentuje przewodniczący rady miasta Jarosław Margielski. Za rok sytuacja się powtórzy. Bo to dopiero początek okresu przejściowego, który potrwa do 2021 roku, kiedy młodsze dzieci dojdą do czwartej i piątej klasy, co pozwoli na równomierne dociążenie szkół. Wygaszanie gimnazjów potrwa do 2019 roku.

Proponowany model organizacji szkół

Zespół rekomenduje przeniesienie do budynków gimnazjum części klas siódmych (po dwa oddziały, jeszcze nie wiadomo które). Komisja oświaty zaproponowała też częściowe przeniesienie klas czwartych, ale najpierw chce poznać zdanie rodziców, którzy mają wypowiedzieć się w tej sprawie, wypełniając ankietę albo uczestnicząc w konsultacjach. W obecnych gimnazjach zostanie przeprowadzona rekrutacja do klas zerowych (tu nie obowiązuje rejonizacja) i do klas pierwszych (według nowych obwodów, patrz mapa poniżej). Nie będą przenoszone tylko klasy siódme w SP nr 8 i nr 9, bo te szkoły i tak są małe.

PROJEKT PODZIAŁU OTWOCKA NA OBWODY SZKOLNE


ŹRÓDŁO: URZĄD MIASTA OTWOCKA

Komentarz

Monika Kwiek, radna, przewodnicząca komisji oświaty, z zawodu nauczyciel
Nie byłoby tych konsultacji z rodzicami, gdyby nie komisja oświaty z 10 lutego i pojawienie się na niej tak licznej grupy mieszkańców. Z informacji, jakie przekazali na spotkaniu rodzice, wynika, że nie wszyscy dyrektorzy spotykali się z nimi, aby przekazywać ustalenia dotyczące wprowadzenia reformy.

To rada miasta będzie podejmowała ostateczną uchwałę. Widzę jednak, że nie jesteśmy traktowani jak partnerzy, bo choć od czerwca ub. roku komisja oświaty wielokrotnie zwracała się do prezydenta z prośbą o przeprowadzenie rozmów, do takich spotkań nie doszło. Teraz mówimy o wypracowanym modelu, który jest powrotem do przeszłości, do systemu sprzed 17 lat. To jest najprostsza droga i wydawało się, że będzie ona budzić najmniej wątpliwości. Ale tak nie jest. Nikt nie rozważał np. przekształcenia Gimnazjum nr 1 w szkołę średnią integracyjną, choć z wniosków po rozmowach z rodzicami i nauczycielami wynika, że jest taka potrzeba, na co radni zwracali uwagę. Brakuje nam przedszkoli, potrzeba jeszcze ponad 200 miejsc dla trzylatków. Mówiliśmy też o pomyśle przekształcenia w zespół szkolno-przedszkolny np. Gimnazjum nr 2, ale też zostało to bez odzewu. Te aspekty w ogóle nie zostały wzięte pod uwagę przez organ prowadzący, czyli prezydenta.

To nie media, tylko prezydent powinien wcześniej przesłać rzetelną i przejrzystą informację, tak aby rodzice już od kilku miesięcy byli spokojni i mieli możliwość podjęcia decyzji. Oni wiedzą, że nie będzie idealnego rozwiązania, że nie zadowolimy wszystkich, ale warto posłuchać, co mówi większość. A tak rodzice czują się pominięci w sprawach kluczowych i decyzyjnych, z którymi musimy teraz zmierzyć się pod presją czasu. Ustawa zaczęła obowiązywać w styczniu, ale my wiedzieliśmy, że ta reforma się zbliża i naiwni byli ci, którzy uważali, że prezydent Duda ostatecznie jej nie podpisze. Nawet gdyby tak się stało, i tak powinniśmy mieć wcześniej przygotowany i skonsultowany model sieci szkół. Tego nie narzuca nam ustawa, ale w cywilizowanym kraju konsultacje są po prostu dobrą praktyką względem obywatela. Inne gminy ze znacznym wyprzedzeniem przeprowadziły takie konsultacje z rodzicami. A teraz my w pośpiechu mamy podjąć uchwałę do końca marca.

REKLAMA

REKLAMA