Barierka „barejka”

Obserwując polską rzeczywistość pełną absurdów, zwykliśmy komentować to słowami: „Bareja wiecznie żywy”. Furteczka, która we wtorek, 28 lutego „wyrosła” na podjeździe dla wózków przy ul. Poniatowskiego, to jedno z takich kuriozów.

PRZEMEK SKOCZEK

O likwidacji architektonicznych barier dla niepełnosprawnych dyskutuje się od lat. Tymczasem w Otwocku bariery rosną. Chodzi konkretnie o furtkę zaopatrzoną w solidną kłódkę, którą zablokowano wykonany w zeszłym roku podjazd dla wózków. Zdjęcia tego „cudeńka” krążą już w internecie, wywołując falę komentarzy. Jak reagować na takie pomysły? Śmiać się czy płakać?

– To rzeczywiście niefortunne rozwiązanie, zwłaszcza teraz – przyznaje Jakub Sudoł, zastępca prezesa Otwockiej Spółdzielni Mieszkaniowej, która zleciła wykonanie barierki, żartobliwie ochrzczonej już na cześć reżysera kultowych filmów obnażających rzeczywistość PRL-u „barejką”. – Już jesienią okazało się, że ten podjazd nie spełnia obowiązujących norm. Według przepisów spadek powinien mieć nachylenie 6 proc., tymczasem ten ma około 30 proc. Jest więc za stromy i niebezpieczny, zwłaszcza gdy pojawią się śnieg i lód. Nie chcieliśmy ryzykować wypadku, stąd decyzja o tymczasowym zablokowaniu podjazdu, ale furtka miała być postawiona na zimę. Jednak wykonawca nie wywiązał się z umowy i bez naszej wiedzy zamontował ją dopiero teraz. Gdyby zgłosił się do nas przed montażem, w ogóle byśmy jej nie zrobili, ale stało się. W tym tygodniu na pewno zniknie – zapewnia wiceprezes Sudoł.

Okazało się, że decyzja zapadła jeszcze szybciej. Zaledwie dwie godziny po naszym telefonie, rozpoczęto demontaż. Gdy ten numer trafi do rąk czytelników, „barejka” będzie tylko żenującym wspomnieniem. I dobrze.

Wygląda więc na to, że ten bubel miał być odpowiedzią na wcześniej spartaczoną robotę, czyli niespełniający norm podjazd. On także będzie poprawiony na wiosnę przy okazji budowy planowanej tam ścieżki rowerowej.

REKLAMA

REKLAMA