Wiosenne porządki

No, to zimę mamy z głowy… Coś tam pomroziło, trochę dłużej poleżał śnieg, ale podobno to normalne o tej porze roku. W poniedziałek, 20 marca, dokładnie o godz. 11.29 rozpoczęła się astronomiczna wiosna. Dziś jest początek wiosny kalendarzowej. Różnice wynikają z zasad astronomii i nie będziemy się nimi zajmować, niech to robią mądrzejsi od nas. My zaś powinniśmy skupić się na rzeczach bardziej przyziemnych i praktycznych. Na przykład na porządkach.

JACEK KAŁUSZKO

Jest jakimś świeckim, ale nie nowym i w sumie dobrym zwyczajem, że na początku wiosny wstępuje w nas radykalny duch higienisty. Z zapałem przystępujemy wtedy do wietrzenia, odkurzania, przeglądów, malowania, wywalania zbędnych rzeczy i wielu innych czynności, które mają sprawić, że nasze życie będzie znośniejsze. Wypucowane okna, wygrabione działki, przystrzyżone (o ile się jeszcze ostały…) drzewa. Tak w większości będą wyglądać prywatne posesje. Prywatne… i tu jest pies pogrzebany! Bo wokół, w tzw. przestrzeni publicznej, czyli naszej, wspólnej, o której istnieniu wielu już zapomniało, nadejście wiosny budzi niestety wstręt i przemożną chęć ucieczki. Szczególnie, gdy stopnieje śnieg, ta konspiracyjna pierzyna ukrywająca wszystkie nasze grzechy.

Najpierw z trawników wyłaniają się rozmiękłe psie odchody. Przecież zwierzę nie będzie załatwiać się na naszej działce. Normalne, że zrobi pod oknem sąsiada… Potem „rozkwitają” wszelkiej maści plastiki i butelki (tzw. butelki bezzwrotne to nierozwiązywalny problem naszego bez umiaru zaśmiecanego kraju. Niedługo ludzie będą latać na Marsa, a w Polsce nadal nie będziemy wiedzieli, co robić z opakowaniami). No i te rozjeżdżone przez samochody trawniki, a raczej coś, co kiedyś pełniło taką funkcję. Obraz nędzy i rozpaczy dopełniają wszędobylskie pety. Setki, a raczej tysiące powdeptywanych w ziemię niedopałków, które w powszechnej świadomości nie są śmieciem, tylko zwykłym petem.

To, co napisałem, nie jest żadnym odkrywaniem Ameryki, tylko przypomnieniem, jak traktujemy wspólne otoczenie. Do tego musimy dodać specyfikę naszego miasta. Otwock, jak mało które miasto, porastają (jeszcze) lasy i laski. Te ostatnie są szczególnie zaśmiecone odpadami. Nieraz w lasach częściej niż grzyby można znaleźć wory śmieci, stare kanapy, telewizory i stłuczone sedesy. Oto jak działa po kilku latach ustawa śmieciowa… Śmieci walają się nie tylko po lasach, ale także np. nad brzegami Świdra czy Wisły. Nie ma tu wyjątków. Ale chyba warto podkreślić, że żadne służby sprzątające tego procederu nie opanują, żadne mandaty nie wystraszą, póki ludzie sami nie pojmą, że nie da się żyć na śmietniku. Im szybciej to zrozumieją, tym lepiej. Może odkryją, że ich wypieszczona willa z ogrodem, choćby nawet i ogrodzona wysokim murem, wygląda groteskowo i śmiesznie, gdy tuż za płotem wznoszą się góry odpadków. Panisko na śmieciach…

Tej zmory nie załatwią specustawy, policjanci i tajne służby, tylko my sami. Czas wreszcie się ocknąć. Trzeba zacząć się bronić, współdziałać, organizować, reagować. Patrzeć nieco dalej niż koniec własnego nosa. Żebyśmy przestali być jak bohaterowie z wiersza Tuwima: „Patrzą na prawo, patrzą na lewo. A patrząc – widzą wszystko oddzielnie. Że dom… że Stasiek… że koń… że drzewo”. Dopiero wtedy zbudzimy się z zimowego snu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s