„Jedynka” będzie pusta

Wiadomo już z dużym prawdopodobieństwem, ile klas powstanie w Szkole Podstawowej nr 1 w Karczewie. Rodzice złożyli w tej sprawie pisemne deklaracje. Wynika z nich, że w nowej podstawówce w ogóle nie będzie klas: drugiej, piątej i siódmej.

SYLWIA WYSOCKA

W związku z reformą oświaty, czyli likwidacją gimnazjów i powrotem do ośmioklasowych podstawówek, w Karczewie w miejscu wygaszanego do 2019 r. gimnazjum powstanie nowa Szkoła Podstawowa nr 1. Miejska część gminy została już podzielona na dwa nowe obwody szkolne. Zgodnie z przyjętymi rozwiązaniami, do „Jedynki” obowiązkowo pójdą pierwszoklasiści z jej rejonu (zakłada się, że powstaną dwie klasy pierwsze). Rodzice  uczniów Szkoły Podstawowej nr 2 mogli wybrać, czy chcą, aby ich dzieci pozostały w „Dwójce”, czy przeszły do nowo tworzonych klas w „Jedynce”.

Wstępne pisemne deklaracje rodzice mogli składać do 13 marca. Tego samego dnia na stronie internetowej opublikowane zostały ich wyniki. Jak się okazało, od września w nowej szkole mogą powstać klasy: trzecia (21 chętnych uczniów), czwarta (20 chętnych uczniów) i szósta (20 uczniów). Do klasy drugiej zgłosiło się troje dzieci, do klasy piątej – czworo, a do siódmej – 12. To najprawdopodobniej zbyt mało, aby takie odziały powstały w tej szkole. W ślad za deklaracjami rodzice muszą jeszcze złożyć do dyrekcji placówki wnioski z prośbą o możliwość przeniesienia dziecka do nowej szkoły.

Jednocześnie do 31 marca trwa rekrutacja uczniów do klas pierwszych. Wszystkie dzieci z rejonu nowej Szkoły Podstawowej nr 1 będą uczyć się w tej placówce. Rodzice powinni w tym celu złożyć wnioski, które można pobierać w sekretariacie.

Komentarze

  • Dariusz Łokietek, burmistrz Karczewa – Uważam, że jeśli od września uda się utworzyć w Szkole Podstawowej nr 1 klasy: trzecią, czwartą i szóstą oraz zgodnie z obowiązującymi obwodami dwie klasy pierwsze, a przy tym funkcjonować będą druga i trzecia klasa gimnazjum, to nie jest źle. Mam nadzieję, że sytuacja jeszcze poprawi się w przyszłym roku, czyli jakaś klasa przybędzie, bo kolejni rodzice przekonają się do zmiany szkoły swoich dzieci. Najgorzej może być za dwa lata, kiedy edukację zakończą ostatni gimnazjaliści. Aby uniknąć dużych dysproporcji w liczbie uczniów w obu szkołach, w kolejnych latach zakładamy dalszą możliwość przechodzenia uczniów z „Dwójki” do „Jedynki”. Niczego nie narzucaliśmy rodzicom, dlatego dziś jest więcej niewiadomych, niż gdybyśmy nakazali dzieciom przejście do „Jedynki”. Liczyłem wprawdzie na to, że będzie można utworzyć w nowej szkole po jednej klasie w każdym roczniku, ale dziś mogę powiedzieć, że jestem zadowolony z tego, że udało się chociaż tyle.
  • Grażyna Olszewska, nauczyciel gimnazjum, wkrótce SP nr 1, radna powiatu otwockiego – Jako nauczyciel Szkoły Podstawowej nr 1 jestem reprezentantką grona pedagogicznego, które jest bardzo rozżalone skutkami reformy. Czujemy się pokrzywdzeni, ponieważ jednym z założeń ustawy dotyczącej reformy oświaty było m.in. to, że nauczyciele nie stracą pracy. Z wyliczeń wynika, że u nas w wygaszanym gimnazjum i nowo powstającej szkole podstawowej trzeba będzie zwolnić sporo pracowników, a część zostanie na szczątkowych częściach etatu. Z deklaracji rodziców wynika, że nie będzie po jednej klasie w każdym roczniku. Szkoła, którą tworzymy od samego początku, będzie tworem ograniczonym, trochę karłowatym. Nie o to nam chodziło. Widzę po swoich koleżankach i kolegach, że czują, jakby ktoś podciął im skrzydła. Jeśli tworzy się coś nowego, trzeba to robić po to, żeby było lepiej. Stworzyliśmy sytuację, w której w „Dwójce” i tak dzieci będą uczyły się na dwie zmiany, a „Jedynka” będzie świecić pustkami. Nie do końca wiem, czemu miało to służyć, biorąc pod uwagę np. koszt utrzymania jednego ucznia w placówce.
    Oczywiście nie spoczniemy na laurach, będziemy wprowadzać dla naszych uczniów tyle innowacji, ile się da. Będziemy pokazywać, że mamy pomysły, ale czy to przełoży się na zwiększenie liczby uczniów, którzy zdecydują się jeszcze przyjść do naszej szkoły? I chociaż nie do władz samorządowych mamy żal o reformę, to jednak ubolewam nad tym, że w naszej gminie nowe obwody szkół powstały w sposób chyba nie do końca przemyślany. W naszym obwodzie jest ok. 30 ulic, w obwodzie „Dwójki” – ok. 90. Co gorsza, w naszym rejonie znalazły się ulice „martwe”, to znaczy takie, przy których nikt nie mieszka (np. ulica Trzaskowskich). Dla mnie te obwody są nietrafione, one od razu skazywały Szkołę Podstawową nr 1 na porażkę.

REKLAMA

REKLAMA