Ludzie są naszym paliwem

Mała Liga XC to kolarskie dzieło Macieja i Ewy Mycielskich oraz Wojciecha Wołoszczuka. Inauguracja tej kolarskiej imprezy w tym roku nastąpiła w ubiegłym tygodniu w Józefowie, a jej pomysłodawcy nie zamierzają zwalniać tempa. Już w najbliższą sobotę, 8 kwietnia na pograniczu Otwocka i Karczewa, na tzw. Łysej Górze, odbędzie się kolejny etap cyklu.

O zawodach, historii ich powstania oraz kierunku rozwoju z MACIEJEM MYCIELSKIM rozmawia Marcin Suliga

Maciej Mycielski (z prawej) wraz z pozostałymi pomysłodawcami Małej Ligi XC: Ewą Mycielską i Wojciechem Wołoszczukiem (pierwszy z lewej)

Zaczęliście w ubiegłym roku. Można nawet powiedzieć, że był to taki prolog do tego, co ma miejsce w tym sezonie, czyli całego cyklu Małej Ligi XC.
– Można tak to nazwać. Pomysł zorganizowania zawodów wziął się z naszej współpracy z Wojciechem Wołoszczukiem, z którym
w klubie Imperium prowadzimy zajęcia indoorcyclingowe. Tam od trzech lat przygotowujemy ludzi do sezonu kolarskiego. Zimą, w okresie świąteczno-noworocznym mieliśmy jednak przerwę i postanowiliśmy, że mimo niezbyt korzystnych warunków pogodowych przeprowadzimy spontaniczny wyścig. Choć za oknem było -12˚C, na starcie stanęło 20 zawodników. To był impuls do tego, co kiełkowało w głowach każdego z nas od dawna. Postanowiliśmy zrobić coś swojego. Startujemy w różnych cyklach MTB. Widzimy, co jest fajne, a co można poprawić. Jakie są oczekiwania zawodników, a także kibiców. Dlatego postanowiliśmy zrobić wyścig w formule XC, który jest bardzo atrakcyjny zarówno dla startujących, jak i tych, którzy kibicują im na trasie. Być może ludzie jeszcze trochę obawiają się startować w formule cross country (XC), walcząc z przeświadczeniem, że mogą sobie nie dać rady na wymagającej trasie, ale my poprzez swoje imprezy chcemy zmienić to podejście. Staramy się tak je zaplanować, żeby każdy znalazł coś dla siebie i na starcie stawały całe rodziny.

W ubiegłym sezonie odbyły się trzy etapy wyścigu. Teraz jest ich dwa razy więcej.
– Oprócz tej styczniowej imprezy przeprowadziliśmy jeszcze dwa wyścigi. Pierwszy w czerwcu i drugi, finałowy, we wrześniu. Wszystkie one odbywały się pod hasłem „Ustawki o Złote Kalesony”, które zresztą pojawiło się na trofeach i medalach, i za każdym razem przyciągały coraz większą liczbę startujących. Te ubiegłoroczne imprezy traktowaliśmy jako takie przetarcie szlaku ze strony organizacyjnej oraz logistycznej. Dość szybko nabraliśmy pewności, że cykl, który mieliśmy w głowach, musi powstać. Głównie za sprawą ludzi, którym spodobało się to, co im zaproponowaliśmy. Ich pozytywne opinie stały się dla nas „paliwem” do dalszego działania. Teraz ruszyliśmy już pełną parą pod nazwą Mała Liga XC, ale być może „Ustawka o Złote Kalesony” pojawi się we wrześniu przy okazji etapu na Meranie, który będzie połączony z Międzywojewódzkimi Mistrzostwami Młodzików.

Czytając opinie uczestników ubiegłorocznych wyścigów, można było wyczuć pewnego rodzaju zaskoczenie. Ogólna konkluzja była taka, że teoretycznie amatorskie zawody okazały się w pełni profesjonalną imprezą.
– Od początku staraliśmy się do tego podejść bardzo profesjonalnie. Wiem, że wielu ludzi było zaskoczonych na przykład tym, że nasze zaplecze było niemal takie samo jak to, które widzą na dużych cyklach, czyli elektroniczny pomiar czasu czy obsługa medyczna. Wiem, że przez to od razu wysoko zawiesiliśmy sobie poprzeczkę, ale o to w tym wszystkim chodziło. Chcemy się rozwijać i iść do przodu, dlatego staramy się nie schodzić poniżej określonego poziomu, który wyznaczyliśmy sobie już na początku. W tym roku postaraliśmy się, aby zapewnić wszystkim uczestnikom w pełni regeneracyjny posiłek po wyścigu, a także postawić specjalny namiot, gdzie będzie mieściła się strefa dla najmłodszych. Tam pod okiem animatorów dzieci będą mogły miło spędzić czas. Chcemy, żeby ta impreza miała charakter rodzinnego pikniku.

Za nami pierwszy etap Małej Ligi XC, który na starcie zgromadził blisko 130 zawodników z całego Mazowsza. Te statystyki pewnie byłyby lepsze, gdyby nie niekorzystne warunki pogodowe. Mimo wszystko pierwszy etap pokazał, że zapotrzebowanie na tego typu imprezy jest bardzo duże.
– Wyścigi cross country są przede wszystkim ukłonem w stronę kibiców czy rodzin startujących zawodników. Dzięki temu, że kolarze zaliczają dystans, pokonując kolejne pętle wyznaczonej trasy, kibice mają większą możliwość obserwacji tych, którym kibicują, i widzą, co dzieje się na trasie. To sprawia, że publika cały czas żyje wyścigiem, staje się jego integralną częścią.

A jeśli chodzi o samych zawodników, to liczymy, że na każdym kolejnym etapie będzie ich więcej. Tak jak mówiłem wcześniej, jest wiele osób, które startują czy to w Mazovii, czy w Poland Bike, i trochę obawiają się, czy podołają trasom XC. Staramy się zmienić to podejście, przygotowując trasę, która będzie odpowiednia dla amatora, ale także usatysfakcjonuje wytrawnego kolarza. Bardziej nastawiamy się na odcinki interwałowe, ukierunkowane na wytrzymałość, niż takie, w których roi się od trudnych, ekstremalnych i technicznych fragmentów, choć i takie elementy staramy się przemycić.

Nawiązując do dwóch maratonów MTB, które dość regularnie goszczą w naszym powiecie – jakie są wasze plany na kolejne sezony? Czy Mała Liga XC będzie rozrastać się i wychodzić poza tutejsze lasy, czy też pozostanie lokalną, taką trochę kameralną imprezą?
– Podeszliśmy do tego projektowo, patrząc na to przez pryzmat swojej pracy. Mamy swoją strategię, grupę docelową i cele, które nam przyświecają i są wyrażone w statucie naszego stowarzyszenia. Oczywiście chcemy się przy tym rozwijać i rozrastać. Chcielibyśmy jeden lub dwa etapy zrobić poza tutejszymi terenami, z którymi jesteśmy bardzo związani. To miałyby być takie „wisienki na torcie” dla uczestników Małej Ligi XC. Jest plan, aby za rok zrobić jeden etap w Górach Świętokrzyskich.

Mała Liga XC jest młodym cyklem, ale już udało się pozyskać poważnych sponsorów…
– Jest kilka firm, które nas wspierają, ale nie nazwałbym tego sponsoringiem, tylko raczej współpracą na zasadzie partnerstwa. Przedstawiciele części z tych firm nawet mówili nam wprost, kiedy chcieliśmy wpisać ich jako sponsorów cyklu, że ich wsparcie nie jest na tyle duże, żeby mówić o nich jako
o sponsorach. Mimo wszystko cenimy ich pomoc.

Naszym największym partnerem jest Nadleśnictwo Celestynów, które bardzo nam pomaga. Nadleśniczy Artur Dawidziuk stworzył świetne warunki do współpracy, z której my też staramy się wywiązywać. Wiemy, że cały czas korzystamy z terenów leśnych, i znamy obowiązki względem nich. Teren, na którym odbędą się zawody, zarówno przed, jak i po wyścigu musi zostać doprowadzony do takiego stanu, jaki tam był, a nawet lepszego. W zamian za gościnę staramy się promować te tereny najlepiej jak potrafimy.

Ogromne wsparcie mamy też ze strony lokalnej firmy Goody, dzięki której cały nasz wyścig jest znakomicie obrandowany, dzięki czemu wprowadzamy nową jakość do tego typu zawodów.  Z kolei serwis i nagrody zapewnia firma Auto Kowalczyk. Nie można też zapomnieć o firmie Ibox, która jest z nami praktycznie od samego początku. Duże wsparcie otrzymaliśmy też od producenta wody Jurajska, która jest oficjalną wodą całego cyklu Małej Ligi XC. Dzięki nim mamy zapewnione napoje dla zawodników podczas wszystkich etapów tegorocznego cyklu.

Do tego trzeba jeszcze dodać wsparcie indywidualnych osób, których wymienienie tu jest dość trudne, żeby nikogo nie pominąć. Ich praca to malutkie cegiełki, które tworzą wielką całość. Im wszystkim należą się od nas podziękowania i na pewno zrobimy to po sezonie.

Bardzo interesuje mnie pomysł drewnianych medali dla najlepszych kolarzy w formie rowerowej zębatki z wyciętym w środku logo Małej Ligi. To był wasz autorski pomysł?
– Pomysł był od początku do końca nasz. Szukaliśmy sposobu, aby nagrody w poszczególnych etapach były spójne i mogły tworzyć jedną całość. Zastanawialiśmy się nad medalami w kształcie puzzli i innymi podobnymi rzeczami, aż w końcu wpadliśmy na pomysł, aby stworzyć medal w kształcie rowerowej zębatki. W każdym kolejnym wyścigu będzie ona miała inną wielkość. Jeśli komuś uda się stanąć na podium we wszystkich etapach, wówczas zbierze pełną rowerową kasetę złożoną z siedmiu trybów. Stwierdziliśmy, że to fajna pamiątka. Uczestnikom chyba też się podoba.

To już w pewien sposób warunkuje, że Mała Liga XC będzie zawsze liczyć siedem etapów…
– Niekoniecznie. Nowoczesne rowery wyposażone w większą liczbę trybów, więc kto wie, może w następnym sezonie liga rozrośnie się do dziewięciu czy 12 etapów.

Ruszyły zapisy

  • Kolejny etap Małej Ligi XC odbędzie się już w najbliższą sobotę, 8 kwietnia na pograniczu Otwocka i Karczewa. Tym razem kolarze będą ścigać się w okolicach Łysej Góry, gdzię zostanie umiejscowione miasteczko zawodów. Jedna pętla wynosić będzie 3,7 km, a w przypadku wyścigów dla dzieci – 1,7 km. Zawody zostaną rozegrane w kilkunastu kategoriach podzielonych na cztery wyścigi. Już teraz można zapisać się do wyścigu na stronie protimer.pl.

Ogólny program zawodów

  • 9.00 – start imprezy, zgłaszanie uczestników w biurze zawodów;
  • 10.00 – wyścig 1 – kategorie: Kids D1, D2, C1, C2;
  • 11.00 – wyścig 2 – kategorie: juniorka młodsza, młodzik, młodziczka;
  • 12.00 – wyścig 3 – kategorie: (kobiety) juniorka, elita, Ladies, (mężczyźni) junior młodszy, masters II, masters III, masters IV;
  • 14.00 – wyścig 4 – kategorie: junior, elita, masters I.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s