Odwieczny dylemat

Taka to już jest niestety odwieczna i ułomna ludzka natura, że nieustannie musimy borykać się z jakimś dylematem. Z ciągłym wyborem pomiędzy tamtym a owamtym. W tej dziedzinie niedoścignionym klasykiem był śp. prof. mniemanologii stosowanej Jan Tadeusz Stanisławski, który przez całe życie męczył siebie (i innych) zagadnieniem wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy (i na odwrót). Jak wiadomo do tej pory nikomu nie udało się rozsądzić tego sporu. Podobnie jak odpowiedzieć na proste z pozoru pytanie: myć uszy czy szyję?

JACEK KAŁUSZKO

Ostatnio podobnym, niełatwym zagadnieniem zajęła się Rada Miasta Otwocka, która postanowiła rozstrzygnąć dylemat: czy nadal finansować sadzenie kwiatków na miejskich skwerach, czy przeznaczyć pieniądze na inne zbożne cele? Radni argumentowali, że „poniesione nakłady nie są proporcjonalne do efektu wizualnego”.

To oczywiście ich zdanie, ja natomiast uważam, że w tym oceanie brzydoty, który nas otacza, te nieszczęsne tulipany, bratki i szałwie są akurat jedynym akcentem sprawiającym, że da się przemknąć przez Otwock bez uczucia obrzydzenia. Radni policzyli, że Otwock wydaje prawie 90 tys. zł na kwiaty jednoroczne. A przecież „w mieście ważniejsze są inne potrzeby”.

Znajome wiewiórki doniosły mi, że z podobnymi problemami borykają się inne samorządy. Na przykład Karczew, niegdyś zapyziały do bólu, dzięki swoim kwietnikom i zieleńcom stał się jednym z najładniejszych miasteczek na Mazowszu. Ale już pojawiają się głosy, że przecież drogi są ważniejsze…
I słusznie, zawsze samochody są najważniejsze, bo przecież nie liczą się ludzie, którzy ich nie mają…

Panowie radni w ramach oszczędności proponują, aby zrezygnować z roślinek jednorocznych i zastąpić je wieloletnimi, których utrzymanie jest mniej kosztowne. Tu od razu przychodzą mi na myśl ulubione przez mieszkańców kraju nad Wisłą bardzo ładne i reprezentacyjne tuje, cyprysy i śmierdzące kocim moczem bukszpany. Są tanie i nie trzeba się przy nich specjalnie natrudzić, nie gubią liści, nie więdną, wyglądają jak zieleń z katalogów, no i wreszcie nieustannie przypominają nam o nieuchronnym przemijaniu. Czemu? Bo to bez wątpienia rośliny typowo cmentarne.

Zresztą cały ten spór to awantura o czapkę gruszek. Fakty mówią same za siebie. Przecież Wielki Otwocki Planista (nazwisko nieznane) uporał się ze zbędną i kosztowną w utrzymaniu zielenią we właściwy sobie sposób. Plac przed Teatrem im. Jaracza zabrukowano doszczętnie, udostępniając miejsca do parkowania samochodom, ludziom zostawiając zdeptane i smętne resztki trawnika, bo kto tam niby ma siedzieć? Po spektaklu wracajcie prosto do domu!

Nie wszystko jednak stracone. W tym samym numerze „Linia” pisała, że Fundacja Dobra Przestrzeń ma pomysł, aby reanimować nieczynną od lat fontannę przy ul. Armii Krajowej. Jak wyznają twórcy tej rewolucyjnej koncepcji, „pracowali nad nią od kilku lat”, uważając, że jest to reprezentacyjny przystanek przy urzędzie miasta. Szkoda tylko, że przez ten czas nie zauważyli, że Armii Krajowej od lat nie jest żadną reprezentacyjną ulicą Otwocka! Była, owszem, kiedy porastało ją ponad 30 kasztanów i kipiała zielenią. Drzewa sadzone jeszcze przed wojną zmarnowały się na skutek obojętności urzędników tegoż urzędu. Teraz zostały tyko cztery, reszta uschła, a krzewy wycięło niedawno wszechwładne Udzielne Księstwo Kolejowe.

Po tym zabiegu ulica przywodzi na myśl mongolski step w grudniową noc. Żadna fontanna już tu nie pomoże. Armii Krajowej jest martwa, kto nie wierzy, niech sam sprawdzi. Mimo to nie wyśmiewam pomysłu przywrócenia fontanny, tak samo bronię tulipanów na kilku skwerach niszczonego Otwocka. Dylemat: myć uszy czy szyję? Inwestować w zieleńce czy drogi, przy odrobinie dobrej woli da się rozstrzygnąć.

  • M. says:

    Popieram Autorke tekstu w 100%. Przy tej całej brzydocie miasta te kolorowe kwiaty to jedyna ciesząca oko odmiana.

  • cichy says:

    Ostatnio jechałem przez Garwolin. Kwiatki zasadzone, żywopłoty przycięte, liście zgrabione, trawniki jak należy. Zaparkowałem na ładnym parkingu koło miejskiej pływalni, poszedłem wzdłuż rzeki Wilgi w miasto po chodniku bez dziur. Zrobiłem zakupy i do domu. Nie ma porównania, Otwock przy Garwolinie to straszna dziura. Czemu tam nie mają takich dylematów?

2 thoughts on “Odwieczny dylemat”

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

REKLAMA

REKLAMA