Modelka zabiła synka, a potem siebie

Ta tragedia wstrząsnęła całą Polską! Piękna 31-letnia Eliza K. i jej sześcioletni synek zostali znalezieni martwi w łazience swojej luksusowej willi w Majdanie. Wszystko wskazywało na to, że to matka zabiła chłopczyka, a potem odebrała sobie życie. Tajemnicze okoliczności ich śmierci od początku budziły wątpliwości śledczych, którzy sprawdzali wiele tropów w tej sprawie. „Linia Otwocka“ jako jedyna zdradza szczegóły tej zbrodni.

AGNIESZKA JASKULSKA

Eliza K. wiodła życie, którego mogłaby jej pozazdrościć niejedna kobieta. Była piękna, bogata, robiła karierę w modelingu. Była też szczęśliwą mamą zdrowego Alexandra, który był owocem jej związku z Sebastianem K., wpływowym biznesmenem. Chłopiec był oczkiem w głowie rodziców. Na każdym kroku go rozpieszczali. Rodzina żyła jak w bajce. We troje mieszkali w luksusowej willi w Majdanie, często wyjeżdżali na wakacje do ciepłych krajów. Wydawało się, że niczego nie brakuje im do szczęścia. Sąsiedzi uważali ich za idealną rodzinę. Okazało się, że to były pozory…

Udusiła synka gołymi rękami
Poranek w środę, 18 czerwca 2014 r. był bardzo słoneczny. Tak jak zwykle Eliza K. przygotowała synkowi śniadanie. Potem chłopiec pobiegł pobawić się w swoim pokoju ulubionymi klockami lego. Za jakiś czas mama miała zawieźć go do przedszkola. Jednak nigdy tam nie dotarli…

W czterech ścianach willi rozegrały się koszmarne sceny. Eliza K. złapała Alexandra za szyję i… udusiła go gołymi rękami. Potem wzięła
z kuchni ostry nóż, którym kilkanaście razy próbowała przebić sobie serce. Ściany, podłogi i meble były zbryzgane krwią. Zdesperowana modelka wróciła do łazienki, gdzie na podłodze leżało martwe ciałko jej synka, i tam zadała sobie śmiertelne ciosy w szyję…

Makabryczne odkrycie w łazience
Około południa do willi wrócił partner Elizy K. i ojciec Alexandra. Biznesmen przez całą noc był poza domem. Nerwowo dobijał się do drzwi, ale bezskutecznie. Wreszcie udało się mu wejść do środka przez okno… łazienki, gdzie na zakrwawionej podłodze leżeli martwy synek
i jego matka z wbitym w szyję nożem. Mężczyzna doznał silnego szoku i z trudem wezwał policję.

Na eleganckim osiedlu zaroiło się od służb. „Linia” napisała o tej tragedii jako pierwsza. Potem sprawą zainteresowały się nie tylko polskie, ale i zagraniczne media, m.in. brytyjski „Daily Mail”.

Sąsiedzi, z którymi „Linia” rozmawiała, podkreślali, że kobieta kochała swojego synka ponad życie i bardzo o niego dbała. „Jej rodzina jest wpływowa i znana w okolicy. Nie możemy uwierzyć w to, co się stało” – mówili tuż po tragedii. Wspominali również, że Eliza K. była w ostatnich dniach bardzo skryta i rzadko wychodziła z domu.

Mnóstwo pytań bez odpowiedzi
Ponad 12 godzin śledczy zabezpieczali krwawe ślady, sprzęt elektroniczny i inne dowody mogące po- móc w wyjaśnieniu tej tajemniczej zbrodni. Prokurator Marcin Gajdamowicz z otwockiej prokuratury, który wyjaśniał okoliczności tragedii, od początku miał wiele wątpliwości. Dlaczego piękna kobieta, szczęśliwa matka zabiła ukochanego syna? Czy przed śmiercią otumaniła dziecko i siebie lekami albo narkotykami? Czy to kłopoty z partnerem pchnęły ją do tego strasznego czynu? Czy jednak to ktoś inny dokonał tej zbrodni?

Śledczy ustalili, że feralnego dnia w willi była tylko matka z synkiem. Partner kobiety w tym czasie był poza domem, co potem potwierdzili świadkowie i nagrania z kamer monitoringu w miejscach, gdzie przebywał.

Kluczowe w sprawie okazały się wyniki sekcji zwłok. – Chłopiec zginął w gwałtowny sposób poprzez uduszenie. Natomiast jego matka zmarła wskutek odniesionych ran kłutych szyi – tłumaczy prokurator Marcin Gajdamowicz. – Podczas sekcji zwłok wykonano m.in. badania toksykologiczne. Kobieta nie była pod wpływem substancji psychoaktywnych ani alkoholu – dodaje prokurator Gajdamowicz. W organizmie małego Alexandra również nie wykryto leków czy innych substancji odurzających.

To było samobójstwo rozszerzone
W toku postępowania powołano biegłych i wykonano wiele ekspertyz, dzięki którym śledczym udało się odtworzyć, co dokładnie wydarzyło się tego feralnego poranka. Wszystkie dowody wskazywały, że to Eliza K. udusiła synka, a potem odebrała sobie życie. – W tym przypadku doszło do samobójstwa rozszerzonego, czyli takiego, gdy sprawca zadaje śmierć innej osobie, najczęściej członkowi własnej rodziny, a potem popełnia samobójstwo – tłumaczy prokurator Marcin Gajdamowicz. Zdarza się to m.in. w ciężkich zespołach depresyjnych. Śledczy dotarli do dokumentacji medycznej Elizy K., z której wynikało, że modelka od dawna zmagała się m.in. z napadami lękowymi i bezsennością. Dlatego od jakiegoś czasu była pod opieką terapeutów.

Dlaczego Eliza K. zdecydowała się zabić ukochanego synka, a potem siebie? Do dziś pozostaje to tajemnicą. Wszystko jednak wskazuje na to, że prawdopodobnie to załamanie stało się przyczyną tej tragedii. Prokuratura Rejonowa w Ot-wocku umorzyła śledztwo, stwierdzając, że jedyna sprawczyni śmierci dziecka również nie żyje.

– Wykluczyliśmy też tezę, że w zdarzeniu brały udział osoby trzecie – zaznacza prokurator Marcin Gajdamowicz. Eliza K. została pochowana w czwartek, 26 czerwca 2014 r. na starym cmentarzu w Zielonej Górze w jednym grobie wraz z małym Alexandrem.

In memoriam

  • Profil Elizy K. na Facebooku nadal istnieje, ale ma status: „ In memoriam” – to miejsce, w którym znajomi i rodzina mogą dzielić się ze sobą wspomnieniami o zmarłej osobie. Na profilu wyświetla się komunikat: „ Mamy nadzieję, że osoby, które kochały Elizę, znajdą pocieszenie, odwiedzając jej profil i wspominając ją”.
  • Strona internetowa, gdzie ukazał się nekrolog, została już odwiedzona prawie 11 tys. razy. Do dzisiaj przyjaciele, sąsiedzi i wiele innych osób składają na tej stronie kondolencje.

REKLAMA

REKLAMA