„Grymuś” na przymuś?

Rodziców dzieci z Przedszkola nr 16 „Grymuś” wstrząsnęła wiadomość, że od września ich pociechy mogą zostać przeniesione do budynku SP nr 12, gdzie miasto planuje otworzyć filię placówki przy ul. Karczewskiej. Wszystko po to, aby znaleźć miejsca dla trzy- i czterolatków.

ALEKSANDRA CZAJKOWSKA

W otwockich publicznych przedszkolach jest ciasno nie od wczoraj i co roku pojawia się problem z brakiem wolnych miejsc. Teraz jednak miasto zgodnie z ustawą ma obowiązek zapewnić opiekę przedszkolną wszystkim chętnym maluchom.

Dlatego pojawiła się propozycja prezydenta dotycząca utworzenia filii „Grymusia” w SP nr 12. Nieoficjalnie wiadomo, że do placówki wnioski złożyło ponad 250 chętnych, miejsc jest 150, a 114 dzieci kontynuuje wychowanie przedszkolne. Próby namówienia rodziców do posłania sześciolatków do „Dwunastki” podjęły się: wiceprezydent Agnieszka Wilczek i dyrektor Oświaty Miejskiej Edyta Rosłaniec. Spotkanie odbyło się 24 maja w sali „Grymusia”. Rodzice, których ta informacja zaniepokoiła, zjawili się tłumnie. Obecni byli też dyrektor przedszkola Dominika Kudlicka oraz pracownicy.

Przedszkolaki nie chcą do szkoły
– Patrząc racjonalnie na cały system w Otwocku, to jeśli państwa dzieci zostaną w przedszkolach, to automatycznie blokują miejsca dla trzylatków, a w szkołach mamy po- otwierane lub możemy otworzyć oddziały zerowe, które będą puste – mówiła wiceprezydent Wilczek i przedstawiła wariant, w którym filia Przedszkola nr 16 może zostać od września utworzona w SP nr 12.

„Grymuś” od lat cieszy się popularnością wśród rodziców i ten pomysł im się nie spodobał. – My naprawdę czujemy się bardzo dobrze w tym przedszkolu. Problem jest z trzy- i czterolatkami. To w tym kierunku państwo powinni pójść i budować dla nich przedszkola. Każda zmiana otoczenia dla dziecka to stres, a my tego nie chcemy – argumentował jeden z ojców.

Rodzice zwrócili uwagę, że w Otwocku nie powstają nowe przedszkola, a wcześniej kilka placówek zostało zamkniętych, choć co roku jest problem z miejscami. – Prezydent i urząd miasta nic z tym nie robią, a wiadomo o tym nie od wczoraj. Tu jest świetna baza, dobry dyrektor, superprogram, dzieci stąd nie chcą wychodzić – mówili. Podnosili też, że przenosząc dziecko do szkolnej zerówki, za rok otrzymają mniej punktów przy rekrutacji, chcąc posłać do tego samego przedszkola rodzeństwo. Poza tym ich zdaniem nie będzie tam całodziennej opieki, nie wiadomo, co z zajęciami na powietrzu, które ze względu na posiadane miejsce odbywają się codziennie. – Od wielu lat mamy grupy zerowe w szkole i to znaczy, że szkoła jest przystosowana do przyjęcia sześciolatków. Jest możliwość, aby każda sala miała oddzielną łazienkę – tłumaczyła obecna na spotka- niu dyrektor SP nr 12 Danuta Szyszko.

– To jest rozwiązywanie problemów kosztem dzieci. Powinno się zacząć od budowania przedszkola, a nie przerabiania szkół na ich filie – komentowali ten pomysł rodzice.

Wiceprezydent i dyrektorka oświaty uspokajały rodziców, że to do nich należy decyzja, gdzie będą chodzić ich dzieci, a ta propozycja jest do przemyślenia. – Za państwa wolą i zgodą moglibyśmy pozyskać trochę miejsc dla trzy- cztero- i pięciolatków – mówiła Edyta Rosłaniec. Rodzice na podjęcie decyzji mają czas do końca tego tygodnia. Jeśli nikt nie wyrazi chęci przeniesienia dzieci do „Dwunastki”, to zostaną one w przedszkolu.
– Ale problem nadal nie zostanie dalej rozwiązany. Mamy kolejne dziecko i za rok ta sytuacja się powtórzy. Nie wiem, gdzie wtedy pójdzie moje dziecko – podnosił jeden z ojców.

Obecna na spotkaniu przewodnicząca komisji oświaty w radzie miasta, radna Monika Kwiek przypomniała że przedszkole miało być budowane na osiedlu Morskie Oko, ale prezydent sprzedał tę działkę pod bloki. – A teraz mówimy, że chcemy zwolnić miejsca dla trzylatków. Te państwa działania (zwróciła się do wiceprezydent – przyp.red.) są spóźnione co najmniej o dwa lata. Wtedy prosiliśmy prezydenta o przygotowanie tego terenu pod przedszkole – mówiła radna Kwiek.

Padły też pytania, czy władze miasta zagwarantują, że wszystkie pomieszczenia w szkołach zostaną na czas odpowiednio przystosowane do potrzeb małych dzieci, chodziło m.in. o wyciszenie i oddzielenie od szkolnych korytarzy. – Jeśli państwo się zdecydują, na pewno zdążymy – odpowiedziała wiceprezydent Agnieszka Wilczek.

Decyzje po rekrutacji
W ślad za deklaracjami, jakie padły w Przedszkolu nr 16, radni spodziewali się, że prezydent podczas sesji 25 maja zaproponuje zmiany w budżecie. – Obiecuje się rodzicom dostosowanie pomieszczeń, trzy posiłki i całodzienną opiekę, ale środków na ten cel na razie nie widzę – zwróciła uwagę na sesji radna Monika Kwiek.

– Ewentualne przystosowanie szkół to drugi scenariusz. Jeśli nie znajdziemy w przedszkolach odpowiedniej liczby miejsc, będziemy musieli ogłosić konkurs, aby zaadaptować pewne pomieszczenia w szkołach podstawowych. Pomysł dotyczy dwóch szkół: SP nr 2 (obecne Gimnazjum nr 2) i SP nr 12. Jeśli okaże się, że potrzebujemy miejsc w przedszkolach, to najprostszym i najtańszym rozwiązaniem jest drobna adaptacja za 50 tys. zł w SP nr 6, w SP nr 2 to koszt 200 tys. zł, a w SP nr 12 to 300 tys. zł – odpowiedziała wiceprezydent. Przesunięć w budżecie możemy spodziewać się po zakończeniu rekrutacji do przedszkoli, jak będzie wiadomo, ile miejsc brakuje w przedszkolach.

Nieoficjalnie mówi się, że zabraknie 250 miejsc. Agnieszka Wilczek jest innego zdania. – Zabraknie ok. 100 miejsc, ile konkretnie, będziemy wiedzieli po 31 maja – mówi wiceprezydent. n

REKLAMA

REKLAMA