Kobieta spłonęła w aucie

Śledczy są niemal pewni, że to Katarzyna K., mama dwojga dzieci, spłonęła w samochodzie, który czołowo zderzył się z ciężarówką na drodze wojewódzkiej nr 801. – To niewyobrażalna tragedia. Trudno uwierzyć, że jej już nie ma – wspominają przyjaciele kobiety.

AGNIESZKA JASKULSKA

Ten wypadek wstrząsnął całą Polską! Rodzina i bliscy kobiety są załamani. – Do dziś nie mogę otrząsnąć się z tego, co się stało. Trudno uwierzyć, że Kasi już nie ma. Ona była taka serdeczna, ciepła dla wszystkich – mówi pani Marta, bliska znajoma kobiety.

Pani Kasia była aktywną mamą i żoną. Najważniejsze były dla niej dzieci, rodzina i dom. Nie widziała świata poza 19-letnim synem i 11-letnią córką. Lubiła sport, zwłaszcza fitness i bieganie. Pomagała też mężowi prowadzić biznes. – Bardzo współczuję całej rodzinie, bo to dla nich niewyobrażalna tragedia, szczególnie dla dzieci – podkreśla pani Marta.

W poniedziałek, 29 maja około godz. 15 pani Kasia wracała do domu w Wawrze. Jechała oplem drogą wojewódzką nr 801 w kierunku Warszawy. Na wysokości Otwocka Małego prawdopodobnie omijała zaparkowany samochód lub wyprzedzała inne auto. Dlatego zjechała na przeciwległy pas. Z naprzeciwka w kierunku Puław jechał TIR-em mieszkaniec Karczewa. Mężczyzna próbował uniknąć zderzenia z oplem, ale bezskutecznie. – Osobowy opel zderzył się czołowo z jadącym z naprzeciwka samochodem ciężarowym – mówi asp. sztab. Anna Wasilewicz z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku. W wyniku zderzenia TIR wypadł z drogi, a roztrzaskany opel zatrzymał się niemal na środku jezdni. Kierowcy nic poważnego się nie stało. Zanim wysiadł z ciężarówki, aby ratować kobietę, jej samochód stanął w płomieniach. Podróżująca oplem 38-latka spłonęła, zanim nadeszła pomoc. Opel spalił się doszczętnie. Na miejsce przyjechali: prokurator, policja, dwie karetki pogotowia oraz otwocka straż pożarna i druhowie z OSP Świdry Małe. Strażacy przez kilkadziesiąt minut rozcinali spalony wrak samochodu, aby wydobyć z niego zwęglone zwłoki kobiety.

Kierowca ciężarówki był w szoku. – Wracałem do domu. Nie wiem, jak do tego doszło – mówi wstrząśnięty mężczyzna. Przyczyny i okoliczności tragicznego w skutkach wypadku wyjaśniają prokurator i policja. – Kierowca ciężarówki był trzeźwy – podkreśla asp. sztab. Anna Wasilewicz.
Przez długi czas śledczy nie wiedzieli, kim jest kobieta, która zginęła w aucie. Wśród rozrzuconych na drodze elementów opla policjanci odnaleźli tablice rejestracyjne. Okazało się, że samochód był na wawerskich numerach. Dzięki temu funkcjonariusze dotarli do właściciela auta. Okazało się, że należało do rodziny 38-latki. Niebawem potwierdził się czarny scenariusz.

Wszystko wskazuje na to, że oplem jechała Katarzyna K., która dotychczas nie wróciła do domu. Śledczy są już niemal pewni, że to ona zginęła w tragicznym wypadku.

– W takiej sytuacji zawsze są przeprowadzane badania genetyczne, które ostatecznie potwierdzą tożsamość ofiary – tłumaczy podinsp. Piotr Zakrzewski z otwockiej komendy. Ze wstępnych ustaleń wynika, że kobieta prawdopodobnie zginęła na miejscu (wskazywały na to zewnętrzne obrażenia, jakich doznała). Przyczynę śmierci wykaże sekcja zwłok.

Późnym popołudniem śledczy zakończyli zabezpieczać ślady. Dopiero wtedy do akcji wkroczyli pracownicy pomocy drogowej i wspólnie ze strażakami wyciągali z cię-żarówkę z pobocza. – Okazało się, że nie było to takie proste. Siła uderzenia podczas wypadku była ogromna, aż wyrwała przednią oś w ciężarówce – mówią służby uczestniczące w akcji, które musiały użyć specjalistycznego ciężkiego sprzętu, aby wydobyć kolosa.

Jak doszło do wypadku? Śledczy biorą pod uwagę dwie wersje ze względu na to, że zeznania świadków nie są precyzyjne. – Kobieta mogła wyprzedzać jadący przed nią samochód lub omijać zaparkowany na poboczu pojazd. W wyniku manewru wjechała na przeciwległy pas drogi. Wtedy doszło do czołowego zderzenia z ciężarówką – wyjaśnia podinsp. Piotr Zakrzewski.

REKLAMA

REKLAMA