Odlot i pompa

Dwie inicjatywy mające na celu upiększenie przestrzeni miejskiej Otwocka i zarazem upamiętnienie historii nabierają realnych kształtów. Są nimi samolot u zbiegu ulic Poniatowskiego i Andriollego oraz stylowa pompa na rogu ulic Orlej i Świderskiej.

PRZEMEK SKOCZEK

Jedna ze smutnych anegdot o Otwocku mówi, że jesteśmy mistrzami w snuciu planów i zapowiadania inwestycji, które nigdy nie są realizowane. Wystarczy prześledzić łamy „Linii Otwockiej” z ostatnich kilku lat, by zobaczyć spektakularne wizualizacje galerii handlowych w centrum, skweru z amfiteatrem w małpim gaju czy kompleksu sportowego na terenie dawnej zieleni miejskiej. O tym, że do dziś wszędzie tam hula wiatr, wiemy aż zbyt dobrze. Potwierdzającym regułę wyjątkiem jest teatr miejski, który po remoncie i rozbudowie znów służy mieszkańcom.

Stoimy przed szansą, by z tą niewesołą tradycją zerwać i doprowadzić do końca dwie ważne, choć skromne w porównaniu z wyżej wymienionymi, inwestycje. My, mieszkańcy, możemy mieć w tym swój udział. Hasło „samolot wraca” zelektryzowało otwocczan i wywołało falę dyskusji. Pojawiły się też konkretne pomysły.

PZL zamiast spitfire’a?

O powrocie samolotu zadecydujemy w głosowaniu nad
przyszłorocznym budżetem obywatelskim

– Artykuł z „Linii” trafił w ręce jednego z pasjonatów lotnictwa oraz byłego pracownika Muzeum Lotnictwa w Krakowie, który skontaktował się z Biurem Rady Miasta Otwocka i dostarczył wielu cennych informacji – zdradza Jarosław Margielski, przewodniczący rady miasta. – Jak się okazuje, koszty usytuowania samej makiety legendarnej maszyny Spitfire Supermarin, którą latał generał Gabszewicz, to ok. 100 tysięcy funtów, nie mówiąc już o cenie oryginalnego samolotu. Wydają się być to koszty nieosiągalne dla otwockiego budżetu, ale istnieje alternatywa, i to całkiem dobra. Aleksander Gabszewicz 1 września 1939 roku, jeszcze w stopniu porucznika, pilotując polski myśliwiec PZL-P11c 114.EM, zestrzelił pierwszy samolot Luftwaffe nad Warszawą. Warto rozważyć, czy nie należałoby zatem wyeksponować w Otwocku myśli technicznej polskich inżynierów lotnictwa oraz samolotu, który faktycznie latał nad Otwockiem w czasie II wojny światowej – dodaje szef rady miasta.

Okazuje się, że makietę takiego samolotu w skali 1:1 zamówiła już w Muzeum Lotnictwa Wyższa Szkoła Oficerska Sił Powietrznych (tzw. Szkoła Orląt) w Dęblinie. Samolot ma stanąć przed gmachem uczelni. Koszt makiety wykonanej z laminatu, posiadającej wszystkie cechy oryginału, to około 150 tys. zł.

Obywatele, decydujcie!
– Jest to kwota w zasięgu otwockiego budżetu, jednak przy obecnych potrzebach infrastrukturalnych wydanie jej przez radę może być dla wielu mieszkańców nieuzasadnione. Uważam, że pomnik w formie samolotu i tablicy upamiętniającej generała Gabszewicza wpłynąłby pozytywnie na krajobraz naszego miasta, ale w tej konkretnej sytuacji najlepszym rozwiązaniem będzie, jeśli decyzję podejmą sami mieszkańcy. Właśnie między innymi dla takich inicjatyw radni wprowadzili w Otwocku budżet obywatelski. Jeżeli pomysł spotka się z poparciem naszych mieszkańców, to
w przyszłym roku będziemy mieli samolot – i to z oryginalnym malowaniem, PZL-P11c 114.EM, na jakim latał generał Gabszewicz – uważa przewodniczący Margielski.

Pomysły jest rozsądny, a realizacja celu będzie zależna wyłącznie od nas, mieszkańców. Pamiętajmy o tym, gdy przyjdzie czas głosowania.

Jak z okładki

Drugim pomysłem jest powrót na skwer przy zbiegu ulic Orlej i Świderskiej przedwojennej pompy, którą uwiecznił na najsłynniejszej bodaj otwockiej fotografii Alter Kacyzne – pisarz i poeta tworzący w języku jidysz, który zajmował się też fotografią. Zdjęcie trafiło na okładkę książki Symchy Symchowicza „Pasierb nad Wisłą”.

Od naszego zaangażowania zależy, czy stylowa pompa znów
stanie na otwockim skwerze

Historia Otwocka to w dużej mierze dzieje społeczności żydowskiej, która od samego początku budowała tożsamość i charakter miasta. Tragedia Holokaustu sprawiła, że z wielotysięcznej grupy pozostały jednostki, podupadające budynki, trochę muzealnych eksponatów oraz skromny obelisk na peryferiach miasta i organizowany raz w roku, 19 sierpnia, Marsz Pamięci i Modlitwy – inicjatywa Towarzystwa Pamięci Żydów Otwockich i Karczewskich. To mało.

– Chcielibyśmy, aby miasto zyskało miejsce trwale upamiętniające otwockich Żydów. Jednym z pięknych symboli wydaje się być stylowa, przedwojenna pompa, która stała na rogu obecnych ulic Orlej i Świderskiej w miejscu noszącym od 2016 roku nazwę skweru Pamięci Żydów Otwockich. Chcemy, żeby tam wróciła i znów cieszyła oczy, ale też spełniała swoje normalne funkcje. Była pomnikiem, a zarazem praktycznym zdrojem – zapewnia inicjator tej akcji Dariusz Węgrowicz. – Mamy już nawet model pompy 3D, który stworzyła architekt Anna Piskorska i firmę, która jest gotowa zrealizować projekt – dodaje.

Koszt inwestycji to około 30 tys. zł. Miasto jest gotowe przeznaczyć na ten cel połowę tej kwoty. Aby zdobyć resztę, trzeba pospolitego ruszenia. Rozpoczęła się już zbiórka pieniędzy. Inicjatywę można wspierać poprzez wpłaty na konto Fundacji Ochrony Dziedzictwa Kulturowego: 10 1050 1025 1000 0090 3082 7464 z dopiskiem DAROWIZNA – POMPA.

  • Flamajster says:

    śmiech na sali. oczywiście nazwa skweru też wróci. będzie tak dopóki, dopóty z Polski zostanie to, co z Palestyny dziś

One thought on “Odlot i pompa”

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

REKLAMA

REKLAMA