Dzikie matki atakują psy

Dzikie rodziny rozpanoszyły się na obrzeżach miast i wsi. Ryją w ogrodach, na skwerach i trawnikach. Atakują nawet psy, z którymi właściciele wychodzą na spacer. – Strach iść w okolice lasu, bo zazwyczaj kończy się to ucieczką przed dzikami z watahą warchlaków – skarżą się nasi Czytelnicy.

Dziki spędzają sen z powiek mieszkańcom powiatu otwockiego i Wawra. Wiele stad zadomowiło się na obrzeżach miast i wsi. Widok przechadzających się po ulicy albo parkingu dzikich zwierząt już na dobre wpisał się w miejski krajobraz. Wabi je m.in. zapach odpadków w śmietnikach i zarobaczone trawniki, w których roi się od ich przysmaku, czyli pędraków. Nic dziwnego, że osiedla i okoliczne pola są dla dzików rajem, w którym z łatwością zdobywają pożywienie.

Pies ledwo uszedł z życiem

W ostatnich tygodniach dzikie rodziny doczekały się potomstwa. Stada z warchlakami bezczelnie wędrują po ulicach, osiedlach i parkingach.

– W ogóle nie boją się ludzi. Jest wręcz przeciwnie. To ludzie uciekają przed nimi w popłochu – skarżą się nasi Czytelnicy.

– W naszej okolicy zadomowiła się locha, która rano i wieczorem kręci się z warchlakami po obrzeżach osiedla. Dzieci przed nią uciekają. Strach wejść do lasu z psem – tłumaczy mieszkająca na osiedlu Ługi pani Janina. – Niedawno byłam z sunią na spacerze. Moja psinka była na smyczy. W pewnym momencie z krzaków wybiegła dzika matka i zaatakowała sunię. Przydusiła ją ryjem do drzewa. Po chwili odskoczyła i wróciła do warchlaków, które były niedaleko. Spotkanie z lochą skończyło się dla wizytą u weterynarza. Na szczęście nie doszło do tragedii, ale moja sunia przeżyła tylko dlatego, że jest średniej wielkości psem – podkreśla kobieta. Inna mieszkanka osiedla dodaje: – Prawdopodobnie ta sama locha zaatakowała kilka innych psów, ale niektóre nie przeżyły ataku lochy – zaznacza pani Małgorzata. Jeden z mieszkańców osiedla nawet nagrał prywatną kamerą nocne harce dzikiej rodziny, która buszowała wśród samochodów zaparkowanych przy blokach.

Jednak grasujące po osiedlu dziki niektórym nie przeszkadzają. Zdarzają się nawet tacy, którzy je dokarmiają. Inni mieszkańcy chcą pozbyć się dzikich zwierząt i żądają radykalnych rozwiązań. Coraz częściej na tym tle dochodzi do nieporozumień między mieszkańcami.

– W środę, 21 czerwca w nocy duże stado grasowało po osiedlu – tłumaczy pani Iwona, mieszkanka osiedla przy ul. Batorego w Otwocku. – One często wracają w te okolice. Może gdyby mieszkające tu emerytki nie zabraniały dzieciom bawić się na trawnikach i grać na nich w piłkę, to trawa byłaby udeptana. Wtedy dzika rodzina nie miałaby tu czego szukać. A tak dzieci nie mogą się bawić, a dziki mają idealne warunki do żerowania – zaznacza pani Iwona.

Nowe pokolenie miejskich dzików

Teraz rodziny z dziećmi i właściciele psów unikają spacerów po lasach.

– Dlaczego nikt nic nie robi z tym mnożącym się na potęgę problemem – zastanawiają się nasi Czytelnicy. „Linia” wiele razy pisała o problemie i podpowiadała, jak sobie radzić z nieproszonymi gośćmi. Władze są jednak bezradne wobec dzikiego problemu, który z każdym rokiem rośnie w zastraszającym tempie. Leśnicy tłumaczą, że młode warchlaki, urodzone i wychowane na obrzeżach miast i wsi, świetnie się tu czują i nabierają miejskich nawyków. Szybko uczą się, że nie muszą daleko wędrować w poszukiwaniu pożywienia. Znajdują je niemal pod… ryjem. Oswajają się z miejskim zapachem, gwarem i z obecnością ludzi.

– Wiele dzików traktuje podmiejskie tereny jak swój dom. Te zwierzęta nie mają już potrzeby wędrowania w głąb lasu, gdzie są naprawdę potrzebne m.in. dlatego, że ryjąc w ziemi, spulchniają i napowietrzają ściółkę leśną – tłumaczy nadleśniczy Artur Dawidziuk. Myśliwi dodają, że dzik jest nie tylko cwany, przebiegły i pamiętliwy, ale również… leniwy. – Po co ma się wysilać, szukając pożywienia w lesie, skoro w mieście wszystko jest podane niemal jak na tacy – zaznaczają.

Nic dziwnego, że dzikie rodziny terroryzują mieszkańców szczególnie na peryferiach Otwocka, Józefowa, Karczewa i Wawra. – Trzeba pamiętać, że nasz powiat położony jest wśród lasów, a miasta i wsie rozrastają się, przez co kurczy się naturalny teren, na którym żyje zwierzyna łowna – tłumaczy inspektor Łukasz Łączyński z otwockiego starostwa powiatowego. Samorządy ułatwiają myśliwym działania związane z odstrzałem dzików, ale to nie rozwiązuje problemu. A tymczasem już za kilka miesięcy na świat przyjdą kolejne pokolenia dzikich mieszkańców…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s